Elektroniczna scena Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego

    Elektroniczna scena Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego

    Tomasz Rozwadowski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    James Lavelle to kolejna wielka postać sceny elektronicznej, która zaprezentowała się w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim

    James Lavelle to kolejna wielka postać sceny elektronicznej, która zaprezentowała się w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim ©materiały prasowe

    Budynek Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego został oddany do użytku we wrześniu 2014 r. i od tego czasu odbyło się w nim kilkadziesiąt koncertów, a jeśli liczyć wszystkie występy muzyczne w jego wnętrzu, odbyło się ich zapewne ponad sto. GTS można więc zaliczyć do najbardziej znaczących scen muzycznych, jakie funkcjonują obecnie w Trójmieście.
    James Lavelle to kolejna wielka postać sceny elektronicznej, która zaprezentowała się w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim

    James Lavelle to kolejna wielka postać sceny elektronicznej, która zaprezentowała się w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim ©materiały prasowe

    Choć muzyka prezentowana dotychczas w GTS była (i będzie w przyszłości) różnorodna gatunkowo, to ważnym wątkiem koncertowym w tej sali jest bez wątpienia elektronika. Do tego gatunku należał też sobotni występ UNKLE Sounds, który przyciągnął tłum kilkuset fanów.

    James z lat 90.

    Nazwa UNKLE Sounds kojarzy się z projektem UNKLE, jednym z najcieplej wspominanych przedsięwzięć z muzyki elektronicznej przełomu wieków XX i XXI.
    Skojarzenie to jest jak najbardziej uprawnione, ponieważ do Gdańska przyjechał jeden z dwóch założycieli wymienionej formacji, James Lavelle. Zabrakło drugiego z nich, Tima Goldsworthy’ego, który od 1999 r. mieszka i pracuje w Nowym Jorku, gdzie stał się m.in. współwłaścicielem wpływowej wytwórni DFA Records. Jeszcze przed powstaniem UNKLE w 1994 r. obaj przyjaciele, znający się od szkoły średniej, założyli w 1992 r. wytwórnię Mo’ Wax, która walnie przyczyniła się do eksplozji brytyjskiej elektronicznej sceny tanecznej, będącej jednym z głównych zjawisk muzycznych tamtej dekady.

    Gdańska publiczność mogła oczekiwać więc klimatów przypominających UNKLE, czyli muzykę elektroniczną mocno zabarwioną trip-hopem, hip-hopem i rockiem alternatywnym. Lavelle posługując się szyldem UNKLE, odwołał się jednak w większym stopniu do dziedzictwa Mo’ Wax i przywiózł do Gdańska taneczny set mogący mocno kojarzyć się nie tylko z Londynem lat 90., ale nawet z nieco późniejszymi brzmieniami z Ibizy. Niektórzy z obecnych mogli się poczuć jak w sopockim Sfinksie sprzed lat, a taki powiew gorących tanecznych brzmień mógł być ożywczy w przedwiośniu.

    Tak czy inaczej, Lavelle zagrał do tańca, a publiczność raczej słuchała. Drugą połową duetu UNKLE sounds stanowił VJ Doug Foster, który przygotował wizualizacje pokazywane na dużym ekranie tuż za plecami Lavelle’a. Nie były może odkrywcze, ale inteligentnie i stylowo uzupełniały muzykę, nie przytłaczając jej i nie kradnąc show. Lavelle nie ingerował nadmiernie w dźwiękowy kształt nagrań, wykonywał tylko co jakiś czas typowo DJ-skie gesty, pociągając co jakiś czas z flaszki z przezroczystym płynem.

    W sali GTS można w czasie koncertów pić piwo, więc słuchacze nie mieli gorzej.

    Elektroniczna panorama

    Na muzycznej scenie GTS jednak nie zawsze jest tak rozrywkowo. W GTS wystąpiło już wielu muzyków i formacji reprezentujących wczoraj, dziś i jutro muzyki elektronicznej. Sądząc po frekwencji na tych koncertach, wątek nie zostanie szybko porzucony.

    Znaczących koncertów elektronicznych było w GTS już co najmniej kilkanaście, tu przypomnę kilka najbardziej charakterystycznych. W ubiegłym roku w sali teatru wystąpił jeden z pionierów muzyki ambient William Basinski. Statyczny i dźwiękowo, i wizualnie występ przypominał o awangardowych, w dużym stopniu antyperformerskich korzeniach ambientu. Z kolei współczesną awangardę elektroniczną reprezentował Squarepusher, który wystąpił w ubiegłoroczne Halloween - tak głośnej i przytłaczającej muzyki te mury wcześniej nie gościły. Niewiele później w tym samym miejscu w ramach Little Festival zagrał Qluster, zespół 82-letniego Hansa-Joachima Roedeliusa, jednego z najwcześniejszych muzyków elektronicznych, obecnie już bardzo rzadko występującego.

    W najbliższych planach, bo już pojutrze, w GTS wydarzenie na skalę globalną. Mowa o pierwszym w Trójmieście koncercie z transmitowanego na cały świat przez internet słynnego cyklu koncertowego Boiler Room. Skład nie będzie całkowicie elektroniczny - duety Nanook of the North i Syny, solowy projekt Resina i zespół Trupa Trupa - ale z pewnością wart zobaczenia i usłyszenia. A już za miesiąc 24 marca w GTS współczesna elektronika amerykańska - Soft Moon (bilety 40/50 zł).



    t.rozwadowski@prasa.gda.pl


    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo