Ekspert: Zmniejszenie unijnych funduszy dla Pomorza aż o 40 proc. jest niepokojące. To kolejny przejaw centralizacji władzy w Polsce

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Dr hab. Mariusz Sokołowicz: Zmniejszenie przez rząd unijnych pieniędzy dla Pomorza da się do pewnego stopnia uzasadnić polityką łagodzenia różnic międzyregionalnych. Natomiast nietransparentnego działania rządu przy podziale środków uzasadnić merytorycznie się nie da.
Dr hab. Mariusz Sokołowicz: Zmniejszenie przez rząd unijnych pieniędzy dla Pomorza da się do pewnego stopnia uzasadnić polityką łagodzenia różnic międzyregionalnych. Natomiast nietransparentnego działania rządu przy podziale środków uzasadnić merytorycznie się nie da. Materiały prasowe
Zmniejszenie przez rząd unijnych pieniędzy dla Pomorza da się do pewnego stopnia uzasadnić polityką łagodzenia różnic międzyregionalnych. Natomiast nietransparentnego działania rządu przy podziale środków uzasadnić merytorycznie się nie da – mówi dr hab. Mariusz Sokołowicz, ekonomista z Uniwersytetu Łódzkiego, ekspert ds. samorządów.

Samorządowcy z Pomorza alarmują, że rząd przekaże o 40 proc. środków unijnych mniej temu regionowi niż w poprzedniej perspektywie finansowej. Niektórzy twierdzą, że to polityczne działanie – kara dla Pomorza niepokornego wobec rządu. Abstrahując od tej wizji - czy obcięcie 40 proc. (3 mld zł) jest z punktu widzenia ekonomii akceptowalne, racjonalne? Może przepaść wiele planowanych inwestycji...
Trudno jednoznacznie ocenić tę sytuację. Z jednej strony PKB w pomorskim rośnie szybciej niż średnia w kraju, zatem region szybko staje się bogatszy (czyli jest coraz mniej uprawniony do otrzymywania wsparcia z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i Funduszu Spójności na wyrównywanie różnic międzyregionalnych). Ponadto, trzeba pamiętać, Polska w stosunku do poprzedniego okresu otrzyma około 8 mld euro mniej (już łącznie z nowym Funduszem Sprawiedliwiej Transformacji). To są uwarunkowania obiektywne. Z drugiej strony, aż 40 proc. mniejsze finansowanie rzeczywiście i niepokoi. Z ekonomicznego punktu widzenia dla pomorskiego to nie jest dobra wiadomość. Szczególnie „po covid”, przy osłabionym potencjale sektora prywatnego, mniej środków publicznych na inwestycje to wizja wolniejszego tempa wzrostu gospodarczego w regionie.

Parlamentarzyści i samorządowcy rozmawiali o okrojonych unijnych funduszach dla Pomorza. 40 proc. mniej środków dla województwa pomorskiego


Rząd tłumaczy ten krok koniecznością wyrównywania różnic między regionami (o których już rozmawialiśmy jakiś czas temu). Czy to słuszna argumentacja, nawet biorąc pod uwagę skalę 40 proc. mniejszej alokacji?

Ta argumentacja „w teorii” jest słuszna, natomiast niepokoi skala zmniejszenia środków aż o 40 proc.

Samorządowcy z Pomorza podkreślają natomiast, że ich województwo nie jest objęte specjalnymi programami wsparcia, jakie dostawały wschodnie regiony Polski.
To pytanie dotyczy trochę innej sprawy. Wydaje się, że nieobjęcie województwa specjalnymi programami wsparcia jest czymś pozytywnym bo… województwo jest silne gospodarczo i ich aż tak (w porównaniu z innymi regionami) nie potrzebuje. Ale przecież Pomorskie to nie tylko Trójmiasto. Zakładam, że wciąż są w województwie takie części, które powinny liczyć na wsparcie choćby w Funduszu Sprawiedliwej Transformacji czy z Europejskim Funduszu Społecznym, np. tereny wciąż wysokiego bezrobocia w tytułu upadku rybołówstwa czy dawnych Państwowych Gospodarstw Rolnych. To być może argument za tym, aby unijne środki „alokować” nie tyle na poziomie województw ogółem, ale punktowo - w mniejszych ich częściach, konkretnych podregionach.

Rząd usłyszał też zarzut, że decyzje o podziale środków są nie tylko niesprawiedliwe, polityczne, ale i nieprzejrzyste - decydować ma algorytm, którego „nikt nie widział”.

Obecny rząd już kilka razy „wykazał się” brakiem transparentności. W przypadku samorządu choćby w przypadku słynnego „Rządowego Funduszu Wsparcia Inwestycji Lokalnych” a np. w „mojej” branży zmiana w lutym tego roku. z „dnia na dzień” przez ministra Czarnka tzw. listy punktacji czasopism, która ma spowodować większe środki dla przyjaznych mu ośrodków akademickich (Lublin, Białystok, etc.) kosztem Warszawy, Łodzi, Poznania. Nie będę zatem optymistą. Taki brak transparentności oraz informowania o mniejszych środkach UE w krótkim czasie i bez konsultacji uznaję zresztą za dużo większy „grzech” niż samo obcięcie środków. To ostanie da się do pewnego stopnia uzasadnić polityką łagodzenia różnic międzyregionalnych. Nietransparentnego działania uzasadnić się natomiast merytorycznie nie da.

Czy obserwujemy kolejną fazę zmagań rządu z samorządami?
Tak. Szczególnie to „ręczne sterowanie” można uznać za zawoalowaną re-centralizację władzy. Z punktu widzenia efektywności w długim okresie taka ponowna centralizacja kraju nie przyniesie nic dobrego.

Kolejny wyciek danych. Facebook dostanie karę od UODO?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie