Ekspert: Musimy się nauczyć oszczędzać długofalowo i perspektywicznie

Redakcja
- Polacy muszą sobie uświadomić konieczność posiadania dodatkowych oszczędności- mówi ekspert.
- Polacy muszą sobie uświadomić konieczność posiadania dodatkowych oszczędności- mówi ekspert. Paweł Dubiel/ Polska Press
Udostępnij:
Rozmowa Marcinem Żółtkiem, wiceprezesem TFI PZU.

Pomimo przekonania, że emerytura z ZUS będzie niska, poziom naszego zainteresowania dodatkowym oszczędzaniem pozostawia wiele do życzenia. Czym to jest spowodowane i w jaki sposób możemy zmienić to podejście?

Przede wszystkim to brak odpowiednich nawyków, ponieważ system, który obejmował większość obecnych emerytów, nie wymagał od nich dodatkowego oszczędzania. Mimo, że coraz więcej z nas zdaje sobie sprawę, że emerytury będą niskie, to wydaje mi się, że nadal jest to takie przeświadczenie „odległe”- wiemy, ale nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę.

Pamiętajmy, że pierwsze emerytury z nowego systemu będą wypłacane za kilka lat i dopiero wtedy odczujemy ten drastyczny spadek stopy zastąpienia, czyli to, jaką kwotą świadczenia emerytalnego zastąpiona zostanie nasza pensja. Wtedy bardzo boleśnie uświadomimy sobie, jak bardzo potrzebne są nam dodatkowe oszczędności.

Polacy muszą sobie uświadomić konieczność posiadania takich dodatkowych oszczędności. Dlatego cały czas potrzebujemy edukacji i informacji o konieczności i możliwości gromadzenia dodatkowych środków.

Wiele osób twierdzi, że nie ma z czego odkładać

Budżet domowy wielu Polaków jest na tyle napięty, że wygenerowanie dodatkowych oszczędności bez zmiany zachowań konsumpcyjnych jest trudne i myślę, że to jest bardzo poważną przeszkodą. Być może powinniśmy ograniczyć konsumpcję, żeby zapewnić sobie spokój finansowy na emeryturze. Może trzeba tak zmienić gospodarowanie swoim budżetem, żeby coś odłożyć. Moim zdaniem to także efekt pewnej niefrasobliwości, ponieważ wiele osób ma odłożone środki na tzw. czarną godzinę i one najczęściej leżą gdzieś na koncie bankowym.

To jest dobry moment, żeby rozważyć przeniesienie tych środków na jedno z kont służących do indywidualnego oszczędzania na emeryturę. To może być IKZE, dzięki któremu zyskamy dodatkowy benefit w postaci odliczenia podatku. Może to też być np. IKE: wtedy nie mamy tego benefitu podatkowego, ale mamy dużą łatwość wycofania środków, które nadal będą zwolnione z podatku od dochodów kapitałowych, czyli tzw. podatku Belki, jeśli utrzymamy je do 60 roku życia.

Podsumowując, nic nie tracimy, zmieniamy tylko formę odkładania oszczędności. Jeżeli mamy odłożone środki, to niech będą one gromadzone na jednym z kont indywidualnego oszczędzania na emeryturę.

Tak, tylko tutaj wychodzi nasz brak wiedzy o finansach. Pieniądze trzymamy na kontach lub na lokatach, bo tam są bezpieczne. Jak można to zmienić?

Tak naprawdę, to są podstawy wiedzy o finansach i inwestowaniu. Bardzo często spotykam się z takim myśleniem, że „wolę mieć te pieniądze bezpieczne”. Z drugiej strony najczęściej one nie są gromadzone „na dziś”, tylko w perspektywie kilku lub kilkunastu lat.

Jeśli wiemy, że będziemy potrzebowali tych środków np. za 5 lat, to dostosujmy profil i ryzyko naszych oszczędności do takiego horyzontu inwestycyjnego. Wiemy, że akcje dają potencjalnie wyższe zyski ale są bardziej ryzykowne, więc są odpowiednim instrumentem właśnie na dłuższy okres oszczędzania. Wiele osób inwestuje swoje środki w ubezpieczanie na życie i dożycie na najbezpieczniejszym funduszu. Mamy więc produkt ubezpieczeniowy na przykład dwudziestoletni i profil ryzyka wskazywany dla odpowiedni dla krótkoterminowych inwestycji. Czyli korzystają z instrumentu, z którego przez najbliższe kilkanaście lat tych środków nie wypłacą, ale jednocześnie boją się podjąć większe ryzyko – choć przy takim czasie oszczędzania – byłoby to wskazane.

Dlatego warto przemyśleć, czy na pewno nasze pieniądze zgromadziliśmy w takich instrumentach, które są dostosowane do naszego horyzontu inwestycyjnego.

Warto też przełamać inny schemat. Mam lokatę na 10 tys. zł, chce cos zmienić więc wszystko muszę zainwestować w akcje. Nie. Zdywersyfikujmy to, zostawmy sobie 2 tys. zł na depozycie, 3 tys. zł przeznaczmy na obligacje, a pozostałą część zainwestujmy w akcje - zbudujmy sobie w ten sposób nasz „portfel inwestycyjny”. Co bardzo ważne – jego posiadanie nie wymaga setek tysięcy złotych. Można rozpocząć od bardzo skromnych wpłat, już od 100 czy 200 złotych, z czego część możemy wpłacić na fundusz bardziej ryzykowny, przynoszący potencjalnie większe zyski, a resztę na bezpieczny, np. depozytowy.

Z jakimi środkami na koncie możemy zacząć inwestować?

W przypadku platformy inPZU minimalne wpłaty do zaczynają się od 100 złotych. To naprawdę nie jest kwota zaporowa. I już taką kwotę możemy rozdzielić na fundusze o różnym ryzyku w ramach naszego portfela. Wiele osób nie czuje się na tyle pewnie, żeby swobodnie żonglować alokacją pomiędzy instrumentami finansowymi (przenoszeniem pieniędzy między różnego typu np. funduszami – przyp. red.) ale w tej chwili kilka towarzystw, m.in. PZU, proponuje tzw. fundusze zdefiniowanej daty, czyli fundusze dostosowujące się do wieku uczestnika. Jeżeli oszczędzamy w nich mając 20-30-lat, to inwestują one nasze środki w bardziej ryzykowne instrumenty, ale z potencjalnie większą stopą zwrotu.

W momencie, kiedy będziemy w wieku 45-50 lat, to ten fundusz sam dostosuje politykę inwestycyjną i przesunie się w kierunku bezpieczniejszych instrumentów. Więc jeżeli ktoś czuje się zupełnie bezradny, to fundusze tzw. zdefiniowanej daty mogą być dobrym pomysłem.

Na czym nam najbardziej zależy? Na dużej stopie zwrotu, czy na bezpieczeństwie?

Najczęściej jest to bezpieczeństwo. Natomiast doradca powinien przeprowadzić z klientem ankietę, dzięki której oszacuje jego doświadczenie, cel inwestycji, oczekiwane stopy zwrotu i czas, na jaki chcemy te pieniądze odłożyć. Dzięki temu będzie mógł znaleźć odpowiednie instrumenty dla danego klienta. Oczywiście sami też możemy wypełnić taką ankietę.

Jaką strategię powinniśmy przyjąć, myśląc o oszczędzaniu na emeryturę?

Ponieważ mówimy o oszczędzaniu na emeryturę, nie warto podchodzić do tego zbyt zachowawczo. Pamiętajmy, że inwestujemy w horyzoncie kilkunastu lub kilkudziesięcioletnim, więc mamy dużo czasu na odrobienie nawet potencjalnych strat, które mogą nas spotkać po drodze. Nadmierna ostrożność może się obrócić przeciwko nam.

Ważne jest, aby wpłacać środki regularnie, nawet mniejsze, dzięki czemu wygładzamy ten cykl. Nawet 50 zł miesięcznie spowoduje, że na emeryturze możemy dysponować kwotą wyższą o kilkaset złotych miesięcznie. Musimy się nauczyć oszczędzać długofalowo i perspektywicznie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wizyta Janet Yellen w Polsce

Wideo

Materiał oryginalny: Ekspert: Musimy się nauczyć oszczędzać długofalowo i perspektywicznie - Strefa Biznesu

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

a
ada
teraz jest ppk więc i tak spory procent ludzi oszczędza na przyszłość długoterminowo, na pewno jest to jakiś krok do przodu w tym kierunku
Dodaj ogłoszenie