Eksperci o telefonie do prezydenta. Rozgrywka Rosjan z Andrzejem Dudą

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Wkręcenie w prank Andrzeja Dudy przez Rosjan źle świadczy o stanie bezpieczeństwa polskiego państwa
Wkręcenie w prank Andrzeja Dudy przez Rosjan źle świadczy o stanie bezpieczeństwa polskiego państwa fot. Andrzej Banas / Polska Press
To smutne wydarzenie, a właściwie skandal - mówi o "wkręconej" rozmowie prezydenta Andrzeja Dudy dr Janusz Sibora, ekspert protokołu dyplomatycznego. - Ta sytuacja świadczy bardzo źle o bezpieczeństwa naszego państwa - dodaje Marcin Samsel, analityk zarządzania kryzysowego.

MSZ i MSWiA przerzucają się odpowiedzialnością za dopuszczenie do rozmowy dwóch rosyjskich youtuberów z prezydentem Andrzejem Dudą. Wg dr. Janusza Sibory, historyka dyplomacji, ten telefon mógł mieć znacznie bardziej poważne konsekwencje.

- Prezydent może Bogu dziękować, co podkreślam celowo, bo przecież w powyborczy poniedziałek obwieszczono „wymodlone zwycięstwo”, że cała ta sytuacja miała miejsce już po zakończeniu kampanii, bo mielibyśmy wpływ czynników rosyjskich na polski proces wyborczy. Byłby to zresztą kolejny nacisk, po amerykańskim (wizyta w Waszyngtonie) i podkreślanym przez samego Andrzeja Dudę, nacisku niemieckim. Sytuacja jest bardzo niezręczna. Nie jest to dobry start tej prezydentury i jej niedobry zwiastun.

Wg Janusza Sibory, oficjalna narracja rządu i pałacu prezydenckiego próbuje bagatelizować tę sprawę, przyjmując wersję żartu i eksponując słowo „komicy”, przypominając, że Rosjanom dali się nabrać prezydent Francji Emmanuel Macron czy Boris Johnson (był on jednak wówczas szefem dyplomacji, a nie premierem). Na Twitterze dość niezręcznie umniejszał tak wizerunkową, jak i merytoryczną porażkę sam Andrzej Duda. Przyznał, że zorientował się, że coś jest nie tak w trakcie rozmowy, gdy został zapytany o żubrówkę, czyli gatunek polskiej wódki. Dodał, że głos Rosjanina był bardzo podobny do Antonio Guterresa.

Andrzej Duda dał się nabrać na rosyjski prank! Nagranie rozmowy jest autentyczne. Prezydent: "Zorientowałem się, że coś chyba jest nie tak"

- Najlepsze, co głowa państwa polskiego może zrobić w obecnej, bardzo niezręcznej sytuacji, to milczeć - podkreśla Sibora. - Sprawa jest poważna. W MSZ polecą głowy, zresztą już znaleziono osoby odpowiedzialne w polskim przedstawicielstwie w ONZ, co jednak nie umniejsza winy służb pałacu prezydenckiego. Dlaczego zwyczajowo nie oddzwoniono na ten numer telefonu? Potknięć było więcej. Chociażby niewiarygodny szwajcarski adres, z którego nadesłano prośbę o rozmowę.

- W świecie międzynarodowej polityki, wywiadowczej gry, takie rzeczy nie dzieją się przypadkiem. To nie był żaden żart rosyjskich komików - mówi Marcin Samsel, ekspert ds. zarządzania kryzysowego, wykładowca Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu w Gdyni. - Ewidentnie nosi to znamiona rozgrywki. Można się domyślić, że rosyjskie służby, bo ci "komicy" musieli mieć ich wsparcie, chciały coś udowodnić. Czas kiedy ta rozmowa się obyła i kiedy została ujawniona nie są przypadkowe.

Zdaniem Samsela, kwestią trzeciorzędną jest poziom angielszczyzny prezydenta i przebieg tej rozmowy. - Gdy prezydent 38 mln kraju rozmawia o żubrówce i LGBT, to mnie to w ogóle mnie śmieszy - podkreśla. - Gdyby nagrano bardziej kompromitujące wypowiedzi, ta rozmowa nie ukazałby się w internecie po trzech dniach. Ona wypłynęłaby później, w okolicznościach, które o wiele bardziej pasowałyby Rosjanom. Proszę pamiętać, że Prezydent RP bardzo często rozmawia o dużo poważniejszych dla bezpieczeństwa kraju i obywateli sprawach niż polska żubrówka. Dla służb specjalnych w sumie mało istotne jest kto z kim i o czym rozmawia, a bardziej kto może podsłuchiwać, po co to robi i do czego pozyskaną wiedzę może wykorzystać.

- Moim zdaniem – mówi Sibora - najgorsze co mógł powiedzieć w tej rozmowie prezydent Duda to zdanie o tym, że koronawirus przychodzi do Polski z Ukrainy. W języku dyplomacji nie chodzi o wskazywanie winnego, zwłaszcza mówiąc o danym kraju, a raczej o poszukiwanie rozwiązań problemów. Taka jest jednak maniera prezydenta Dudy - on pozwalał sobie przecież na wymienianie z imienia i nazwiska niemieckiego dziennikarza, który wg jego opinii mu zaszkodził.

Rosyjscy komicy przez telefon podszyli się pod ONZ, ale Andrzej Duda nie dał się nabrać. Zobacz MEMY o nagraniu rozmowy z YouTube

Wg dr. Sibory skandal ten świadczy o słabości polityki zagranicznej pałacu prezydenckiego.

- Po pierwsze Antonio Guterres, sekretarz generalny ONZ ma znacznie starszy głos niż rozmówca Andrzeja Dudy, ma też inny akcent (wiele osób wskazywało, że nietrudno było rozpoznać jego wschodnią angielszczyznę - red). Już to powinno być ostrzeżeniem. Ważnym sygnałem, że coś jest nie w porządku, powinna być merytoryczna miałkość tej rozmowy. Kwestie pomników sowieckich żołnierzy nie interesowałyby sekretarza generalnego ONZ, zajmującego się polityką globalną. Przecież ta rozmowa przybierała momentami wręcz plotkarski charakter. Wzmianki o Tusku czy Trzaskowskim? Poza tym, nikt nie wpadł na to, że o tej porze, o której było to połączenie, biura ONZ w Nowym Jorku nie pracują.

Z drugiej strony, w przypadku wątpliwości wystarczyłoby się rozłączyć, tłumacząc kłopotami technicznymi. Tak się czyni. Natomiast akurat wątek żubrówki bym "kupił" bo alkohol jest częścią modnej dzisiaj "gastrodyplomacji". Zresztą dobre trunki zawsze były elementem dyplomacji. Myślę, że Guterres naszą żubrówkę zna.

Sibora dodaje, że Duda mając świadomość połączenia z Guterresem, powinien raczej odnieść się w czasie tej rozmowy do swoich wcześniejszych wystąpień w ONZ. - Gdyby prezydent Duda mówił, że jego prezydentura będzie służyć budowaniu międzynarodowego ładu prawnego, co odnosiłoby się do rosyjskiej ekspansji na Ukrainę, znakomicie by to w tej rozmowie wybrzmiało - zaznacza Sibora.

Ekspert podkreśla również, że pewnym usprawiedliwieniem może być fakt, że zdarzenie miało miejsce w noc po dniu wyborów, po wielotygodniowej kampanii wyborczej i wstępnym ogłoszeniu zwycięstwa Dudy. Wpływ na całą sytuację mogło mieć zmęczenie prezydenta i jego otoczenia, oszołomienie zwycięstwem.
Jednak do takiej sytuacji, zdaniem Marcina Samsela, nie powinny dopuścić dopuścić służby dyplomatyczne i pracownicy Kancelarii Prezydenta.

- Przypomnę, że w tym czasie obowiązywał w Polsce stopień bravo alertu RCB, czyli podwyższony stan kontroli i ochrony cyberbezpieczeństwa, wszystkich systemów teleinformatycznych, z uwagi na wybory - mówi ekspert. - Tymczasem ktoś z Rosji dotarł, z ogromną łatwością, do prezydenta RP, czego efektem jest aż 11 minut nagrania. Rozumiem, że był to czas, gdy prezydent mógł być rozluźniony, gdy dzwoniło do niego wiele osób z gratulacjami. Od tego są jednak służby, to one powinny w tym czasie zachowywać szczególną czujność. Zawiodły procedury, bo nie jest takową uzależnienie rozmowy prezydenta RP od ministra Szczerskiego, a wydaje mi się, że w niejednej firmie sekretarki nie puszczają tak łatwo rozmów do swoich szefów. Zwalanie winy na kogoś z MSZ nie jest załatwieniem problemu. Służby są od tego, by przygotować proceduralnie możliwość weryfikacji połączeń do głowy 38 mln państwa. A operacyjnie sprawdzać kto, po co i kiedy może takie prowokacje chcieć przeprowadzić.

Prezydent wkręcony przez rosyjskich pranksterów. Politycy komentują wpadkę Andrzeja Dudy

Marcin Samsel wymienia np. anonsowanie rozmów, analizę głosową rozmówcy prezydenta oraz weryfikację tego, czy linia nie znajduje się na podsłuchu. To zapewniają nowoczesne systemy teleinformatyczne, która Polska posiada.

- Tymczasem wychodzi na jaw, że prezydent nie korzysta z szyfrowanego łącza, uniemożliwiającego chociażby nagranie. Wszystkie ambasady obcych państw dysponują aparaturą podsłuchową, wszyscy wszystkich chcą podsłuchiwać, bez względu na to, czy są sojusznikami - dodaje Samsel. - W Polsce wydaje się, że o tym nie wiemy.

Marcin Samsel nie wyklucza, że mógł to być wypadek przy pracy polskich służb, podobnie jak w analogicznych sytuacjach służb francuskich i brytyjskich.

Andrzej Duda i telefon z ONZ MEMY. Prank z polskim prezydent...

- Warto jednak dodać, że prezydent Macron dość szybko zorientował się, że jest oszukiwany i przerwał rozmowę. Cała sytuacja wywołała małą rewolucję w służbach francuskich, poleciały głowy, zaostrzono procedury. Ponadto, jeśli takie sytuacje miały miejsce w dwóch dużych krajach NATO, to znaczy, że jest poważne zagrożenie i trzeba się na nie przygotować - tłumaczy ekspert. - Zauważmy, że u nas wszyscy byli publikacją nagrania z prezydentem Dudą zaskoczeni. Świadczy to o tym, że służby nie wiedziały, co się stało. Wierzę, że gdyby było inaczej, byłyby w stanie przygotować państwo i opinię publiczną na to uderzenie. Niestety, wydaje mi się, że po raz kolejny wyszły polityczne rotacje w służbach, zwolnienia, brak szkoleń. Ci, którzy na tej robocie się w Polsce znali, są już na emeryturach albo w służbach nie pracują. Całe to zdarzenie świadczy bardzo źle o stanie bezpieczeństwa naszego państwa.

- Moim zdaniem, powinniśmy wyciągnąć z tej bitwy z rosyjskimi służbami dwa wnioski – mówi Sibora. - Pierwszy, że trzeba dopracować procedury. Mamy efekt obsadzania placówek dyplomatycznych przy kawiarnianym stoliku. Drugi jest trudniejszy do spełnienia. Jestem załamany merytoryczną jakością tej „dyplomatycznej” rozmowy prezydenta. Wyżyny dyplomacji to nie są. Przypomina mi się takie zdanie Umbert Eco: „...kto popisuje się swoim telefonem komórkowym jako emblematem władzy, w rzeczywistości ujawnia wszystkim swoją rozpaczliwie podrzędną pozycję.”. Rockefeller nie potrzebuje komórki – tak też pisał Umbert Eco.

Teleporada w jeden dzień?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wojtek

Nie jego wina, ale tego kto dał mu słuchawkę.... Obecnie jest duży nacisk na bezpieczeństwo, trochę googlowałem i wyszło mi, że obecnie najbezpieczniejsze rozwiązanie to telefon szyfrujący RAW Secure Phone

Dodaj ogłoszenie