Eksperci o otwarciu bramek na autostradzie: Szkodliwy element kampanii wyborczej [VIDEO]

Marcin Dobski AIP
Przemysław Świderski
Minister infrastruktury i rozwoju dostanie od Rady Ministrów 50 mln zł na pokrycie straty państwa podyktowanej decyzją rządu o niepobieraniu opłat za przejazdy autostradą A1 w weekendy wakacyjne. - Ekonomicznie zły ruch - twierdzą eksperci Business Centre Club.

To udogodnienie dla kierowców, którzy w okresie wakacyjnym nie będą musieli płacić za przejazd autostradą A1 na odcinku Gdańsk-Toruń. Rozwiązanie ma zapobiec powstawaniu korków na tej trasie, ale według specjalistów jest to w dużej mierze decyzja podyktowana kampanią wyborczą.

TVN24 Biznes i Świat/x-news

Temat powraca jak bumerang, bo już przed rokiem było wprowadzone takie rozwiązanie, gdy w szczytowym okresie powstawały gigantyczne korki. - Chcemy, żeby ułatwienia, które zostały sprawdzone na A1 w ubiegłym roku były powtórzone - powiedziała w środę premier Ewa Kopacz.

Doraźne rozwiązanie pociągnęło Radę Ministrów do kolejnego ruchu. Został przez nią przygotowany projekt nowelizacji ustawy o autostradach płatnych, który w Sejmie zostanie poddany głosowaniu w trybie pilnym. Nowelizacja ma dać Marii Wasiak, minister infrastruktury i rozwoju, możliwość szybkiego reagowania w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa na autostradach, np. niepobierania opłat w sytuacji dużego natężenia ruchu. - Będziemy bardzo szybko procedować ten projekt ustawy. Chcemy, aby minister infrastruktury mogła podjąć decyzję o podnoszeniu bramek wtedy, gdy natężenie ruchu na trasie A4 na odcinku od Gliwic do Wrocławia oraz od Krakowa do Katowic będzie zbyt duże - mówiła Kopacz.

Rozwiązania rządu są wyciągnięciem ręki w stronę obywateli, ale istnieją inne koncepcje, jak można zaradzić problemowi. - Polega on na tym, że zamiast szlabanów na bramkach, powinny być czytniki elektroniczne, które by sczytywały przejeżdżające samochody na podstawie specjalnych naklejek na szybach lub innych urządzeń – mówi Agencji Informacyjnej Polska Press (AIP) Łukasz Bernatowicz, ekspert ds. infrastruktury z Business Centre Club (BCC).

Argumentem rządu, by pozostać przy dotychczasowym rozwiązaniu, jest potencjalnie duży koszt zlikwidowanie bramek i zainstalowania innego systemu kontrolującego przepływ pojazdów i naliczanie opłat. - Jako BCC od dawna proponowaliśmy żeby zmienić te zasady pobierania opłat. To, że bramkami zarządza prywatny podmiot jest zrozumiałe, ale nie jest zrozumiałe, że autostradą jedzie się dłużej niż zwykłą drogą – zauważa ekspert.

Rząd poszedł z decyzjami w inną stronę, poszerzając pas jezdni i w związku z tym stawiając kolejne bramki. - W niewielkim, może 10-procentowym stopniu rozładuje to korki, ale nadal będą się one tworzyć. To jest wydawanie kolejnych publicznych pieniędzy nie w tym kierunku, w którym by należało – punktuje Bernatowicz.
Uznania w oczach rządu PO-PSL nie znalazł do tej pory model pobierania opłat, który funkcjonuje w Czechach. Jest bardzo prosty i przy niewielkich korektach w przepisach, zdałby egzamin. - Doraźnym i tańszym sposobem byłyby winiety, które umożliwiałyby przejazd, a można by było zakupić je wcześniej na stacji benzynowej. Jeśli kierowca nie miałby winiety, musiałby mu grozić odpowiednio wysoki mandat, bo zapewne znalazłoby się kilku cwaniaków, którzy by ich nie kupili – przekonuje AIP Bernatowicz.

Przeciwnikiem otwarcia bramek jest minister infrastruktury gospodarczego gabinetu cieni BCC. - Polski nie stać na zafundowanie tej sieci dróg za darmo – mówi AIP Maciej Grelowski, który nie jest też zwolennikiem likwidacji szlabanów. - Należy usprawnić przepływ pojazdów, ale z jednoczesnym zachowaniem bramek. To oznacza, że przejazd można byłoby wykupić np. przez telefon komórkowy, a weryfikowałyby to bramki – dodaje Grelowski.

Otwarcie bramek wcale do końca nie rozwiązuje problemu powstających korków, bo większość ludzi będzie chciała przejechać w tym okresie, w którym nie będą pobierane za to opłaty. - Otworzenie bramek jest prezentem wyborczym, szkodliwym z punktu widzenia ekonomicznego. Spowoduje spiętrzenie się ruchu w określonych porach, a także prowadzi do znacznie szybszego zużycia dróg niż było to przewidziane – mówi AIP Grelowski z BCC.

Otwierania bramek może doprowadzić do sytuacji zaistniałej przed laty w Portugalii, w której powstało 2 tys. km autostrad, ale zbankrutowały, bo nie przynosiły oczekiwanych wpływów. Po czym zostały sprywatyzowane. Wpływy z opłat są w części przeznaczane na utrzymanie i pielęgnację nawierzchni. Zauważmy, że w Polsce bardziej wymagającą, bo dochodzi okres zimowy, podczas którego koszty są wyższe. - Pani premier i pani minister przyłączyły się do licytacji, kto szybciej zrujnuje ten kraj – twierdzi w rozmowie z AIP Grelowski.

Eksperci są zgodni, że nie można tak nonszalancko wydawać milionów złotych. - Na pewno państwa nie stać na wydawanie lekką ręką aż 50 mln zł - mówi nam Bernatowicz. - Trzeba mieć na uwadze, że pieniądze z opłat idą na spłatę kredytów zaciągniętych na budowę autostrad – dodaje Grelowski.

- Za zwolnienie z opłat kierowców na "koncesyjnej-prywatnej" autostradzie A-1 (Gdańsk-Toruń) zapłacą podatnicy-wszyscy ok. 50 mln zł. W logice ekipy premier Ewy Kopacz zwolnienie z opłat na państwowych odcinkach autostrad jest działaniem na szkodę budżetu, a na "prywatnych" na korzyść - napisał w środę na Twitterze Jerzy Polaczek, były minister transportu w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, obecnie poseł PiS.

Wideo

Materiał oryginalny: Eksperci o otwarciu bramek na autostradzie: Szkodliwy element kampanii wyborczej [VIDEO] - Polska Times

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kama
absolutnie się zgadzam, jest to tylko mydlenie nam oczu. Bramki manualne to prehistoria, nie rozumiem dlaczego nie wykorzystamy elektronicznego poboru opłat który już sprawnie funkcjonuje dla ciężarówek...mógłby i dla osobówek, bramek nie trzeba by było otwierać i budżet państwa by na tym nie ucierpiał.
G
Gość
Będziemy mieli metro i darmowe autostrady. To na początek. Do wyborów jeszcze jest trochę czasu. I co jeszcze? Co jeszcze ?
L
Luap
czy dobrze to rozumie:urzednik z warszawy bedzie decydowal o tym kiedy bedzie mogl byc korek w Pikutkowie Dolnym????? Czy na drogach wiejskich tez???? A kto na miedzach z Pikutkowa D. do Pcimia!!!!????
Czy urzednik z warszawy musi byc zawsze o 100 lat do tylu?????Czy prowincja/,czytaj osly pardon :posly/musza to uchwalac ????Aha :Sejm znajduje sie w warszawie;miescie ludzi opoznionych w rozwoju!!!!
T
To Kulczyk trzyma
w garści autostrady.
Druga sprawa, to "otwarte budki Kulczyka" to kiełbasa wyborcza, która jest niekonstytucyjna.

Córka Kulczyka bedąca "w potrzebie finansowej" , dostała ostatnio duża kasę z budżetu Poznania.
Ojciec nie gorszy ! Zakombinował 50 mln na autostradach, a wszystkim aferom sprzyja mafia PO-PSL.
___
temat nie "wraca jak bumerang" tylko jest codziennie zima/lato na A4!
W
Wacek
Bęgowski jako Anna Grodzka wyśmieje tych durniów co mu sie kłaniają jako kobiecie. Ha ha ha stado durniów będzie miało się z pyszna.
G
Gość
kłócić się "kiedy można otworzyć bramki" -i czy na dwa dni czy na półtora… A czy nie lepiej wprowadzić winiety i te kretyńskie bramki zlikwidować NA ZAWSZE ? I to BEZ KONIECZNOŚCI "wyrównywania strat" z budżetu!!!
Zbyt proste?
F
Franciszek Piatek
Przestepcy z rzadu robia co moga,by szkodzic panstwu i obywatelom....
J
Jacek
No i mają rację, że to kiełbasa wyborcza, która się jeszcze nam wszystkim odbije czkawką. Bramki są do wyrzucenia na stałe, do zastąpienie przez nowoczesny system, a nie po to by na nich tracić!
s
spokojny
Wywalcie natychmiast te debilne budki wartownicze z XIX wieku!
Proponuję od zaraz system prosty jak konstrukcja cepa – nazywa się winietka.
Dotarło?
Dodaj ogłoszenie