Edukacja na językach

    Edukacja na językach

    Agata Cymanowska

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Planowana reforma systemu oświaty zakłada, że w roku szkolnym 2009/2010 wejdą w życie nowe podstawy programów nauczania. Obowiązkowa nauka języka obcego wprowadzona zostanie już w pierwszej klasie podstawówki, a gimnazjaliści na zakończenie nauki, oprócz testu humanistycznego i matematyczno-przyrodniczego, będą zdawali także język obcy.
    Czy pomorskie szkoły są na to gotowe?
    - W klasie, w której jest 26 kilkulatków, spośród których część dopiero rozpoczyna naukę, a niektórzy posługują się już płynnie angielskim, nikt się tego języka nie nauczy - przyznają nauczyciele języka angielskiego. - Ci, co już coś potrafią, się nudzą, a ogólnie panuje rozproszenie, nad którym ciężko zapanować.

    Chociaż nie w każdej szkole się tak dzieje, nauczyciele z powodów ekonomicznych, ale i własnej satysfakcji, szukają zatrudnienia gdzie indziej - np.
    w szkołach językowych. W efekcie przed rozpoczęciem każdego roku szkolnego nie lada kłopoty ze znalezieniem nauczycieli języka angielskiego mają między innymi dyrektorzy szkół podstawowych i gimnazjów w gminach powiatu gdańskiego.

    Ratują się, zatrudniając na pół etatu nauczycieli etatowych w mieście.
    - Z każdym rokiem jest coraz więcej chętnych do tej pracy - przyznają dyrektorzy. - Jeśli program zostanie rozszerzony, problemy powrócą.

    Ale bywa i odwrotnie - w Bytowie dyrektorzy mają nadmiar... chętnych nauczycieli, którzy podjęliby się nauczania języka angielskiego. Gorzej jest w bytowskich i miasteckich szkołach wiejskich. Tu główny nacisk kładzie się na naukę języka niemieckiego.

    - Z nauką języka angielskiego mamy problem - przyznaje Zbigniew Błaszkowski, dyrektor SP w Niezabyszewie. - Trudno znaleźć kogoś, kto chciałby przyjeżdżać do naszej szkoły na dwie godziny. Nie miałby nawet pół etatu. Do tego dochodzi problem dojazdów. Boję się kogoś zatrudnić. Dlatego w szkole uczymy języka niemieckiego.

    Pełnoetatowego anglisty brakuje np. w Kiełpinie, ale już znacznie lepiej jest w powiecie tczewskim, choć i tu zdarzają się problemy ze znalezieniem lektora.
    - Wynika to z niskiego uposażenia. Nauczyciel dyplomowany ma 1700 zł pensji, stażysta otrzymuje zaledwie 1000 złotych - tłumaczy Marzena Gołuchowska, wicedyrektor SSP nr 2 w Tczewie.

    - Nie dziwię się, że młodzi ludzie po studiach szukają lepszych ofert.
    W gdańskich szkołach uczniowie, poza angielskim, uczą się języka francuskiego, włoskiego, niemieckiego, a w liceach także łaciny.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo