reklama

Dziura w ręce Sylwii Gruchały

Paweł Stankiewicz
Gdańszczanka chce wrócić z medalem ze zbliżających się mistrzostw Europy
Gdańszczanka chce wrócić z medalem ze zbliżających się mistrzostw Europy Tomasz Bołt
Rozmowa z Sylwią Gruchała, florecistką Sietomu AZS AWFiS Gdańsk i reprezentantką Polski

- Jak zdrowie?

- Ogólnie ze zdrowiem wszystko było super, na nic nie mogłam narzekać. I tak było do środy. Podczas walk turniejowych, na zgrupowaniu w Cetniewie, niechcący koleżanka trafiła mnie między palce ręki uzbrojonej. Miałam rękawicę szermierczą, która powinna chronić, ale to trafienie było tak niefortunne, że rękawica była cała, a ręka nie. Mam dziurę między drugim i trzecim palcem. Musiałam pojechać do szpitala do Pucka na zszycie. I teraz czeka mnie przymusowa pauza. Kolejny obóz, także w Cetniewie, zacznie się w poniedziałek i myślę, że do tego czasu wszystko będzie w porządku. Będę chciała zacząć powoli trenować, choć szwy mam mieć zdjęte za 10 dni.

- To nie pierwsza taka sytuacja.

- W 1997 roku na mistrzostwach Polski seniorów w Krakowie dopingowałam koleżankę i siedziałam blisko planszy. To był turniej drużynowy. Byłam jednak za blisko planszy. Koleżanka zrobiła zamach floretem, chciała się obronić przed atakiem i zahaczyła o mój nos. Złapałam za twarz, a koleżanki zobaczyły, że wokół mnie jest mnóstwo krwi. Pojechałam do szpitala na szycie nosa.

- Dlaczego nie wzięłaś udziału w zawodach o Puchar Polski w Gdańsku?

- Byłam nieprzygotowana do tego startu. Ja podchodzę profesjonalnie do każdych zawodów. Wcześniej chorowałam. Decyzją trenera Longina Szmita nie pojechałam na zawody Pucharu Świata do Sankt Petersburga, które poprzedzały Puchar Polski. Tydzień przed startem trener podjął taką decyzję, a opuściłam tylko cztery treningi. Trener jednak uznał, że skoro jestem chora, to nie wystartuję Zaskoczyła mnie ta decyzja, bo w tydzień można się wyleczyć. Zabrano mi jednak szansę rywalizacji i spadłam w rankingu. Byłam piąta na świecie, a teraz jestem ósma. Szkoda mi tego turnieju, bo liczył się do igrzysk. Naprawdę nie rozumiem decyzji trenera Szmita, bo nie spotkałam się z tym, że to nie lekarz decydował. Trener ma jednak prawo do podejmowania takich decyzji, a ja mam nadzieję, że to nie popsuje mi sytuacji w klasyfikacjach.

- Podoba ci się pomysł rozgrywania finałów Pucharu Polski na świeżym powietrzu na Długim Targu?

- Co roku tak jest i bardzo mi się to podoba. Pasuje to miejsce związane z historią do dyscypliny jaką jest szermierka. To historyczny sport. Było rycerstwo, a dziś jest szermierka. To współgra ze sobą.

- W Gdańsku wygrała zawodniczka z Torunia, o Puchar Polski walczyły florecistki z Warszawy. Czy to oznacza, że Sietom AZS AWFiS Gdańsk już nie jest siłą wiodącą w Polsce?

- W Gdańsku zwyciężyła bardzo młoda zawodniczka, do niedawna kadetka, a teraz juniorka. Zaskoczyło mnie to bardzo. Puchar pojechał do Warszawy, a przez wiele lat trofea zostawały w Gdańsku. Coś zatem jest na rzeczy.

- Teraz głównie przygotowujesz się do lipcowych mistrzostw Europy, które odbędą się w Sheffield?

- Zdecydowanie tak. Jeden obóz za nami, a kolejny przed nami. Wyjazd 13 lipca, 15 turniej indywidualny, a 18 drużynowy. Turniej liczy się do kwalifikacji olimpijskich, jest wyżej punktowany, a zatem to bardzo cenny start. Z Anglii udam się do Rio de Janeiro na Igrzyska Wojskowe. Jestem starszym szeregowym, więc mogę jechać na tę imprezę i walczyć o zwycięstwo.

- Jaki stawiasz sobie cel?

- Drużynowo jeśli wejdziemy do "4" to będzie dobrze. Musimy się jednak przełamać, bo zbyt często jesteśmy poza podium. Trzeba powalczyć o medal. Realnie patrząc to nie mamy szans wygrać z Włoszkami. Wygrywają wszystko i są bardzo mocne. Ciężko się przebić, ale nie odpuścimy. Mamy naprawdę fajną ekipę. Indywidualne, skoro wygrałam PŚ w tym roku, to jestem w stanie zwyciężyć w każdych zawodach. Dobrze się czuję, byle mnie dłoń nie bolała.

- Czyli forma już dziś jest zadowalająca?

- Dla mnie tak. Jest naprawdę dobrze. Coś się we mnie odblokowało. Fizycznie nie jestem najmocniejsza, trochę chorowałam. Psychicznie jest jednak bardzo dobrze. Fechtmistrz Pagiński mówi, że szermierka to sztuka i tak chyba jest. Fizycznie nie jestem mocna, ale mam filozofię na walkę. Trzymam się tego i nieźle mi wychodzi. Wróciłam do starej filozofii trenera Pagińskiego i to działa.

- Ważniejsze będą październikowe mistrzostwa świata?

- Zdecydowanie to będzie najważniejsza impreza w tym sezonie. Przez rangę i punkty, które można zdobyć do kwalifikacji na igrzyska. To będzie sprawdzian przed samymi igrzyskami, bo od października do turnieju olimpijskiego pozostanie niecały rok. Bardzo ważny start to będzie dla wszystkich. Mistrzostwa świata pokażą w jakim jestem miejscu. Forma ostatnio była różna. Wygrywałam z najlepszymi i przegrywałam ze słabymi zawodniczkami. Brakuje mi spokoju i stabilności. To się musi zmienić, jeśli chcę zdobyć medal na igrzyskach. Muszę stworzyć sobie takie warunki i taki świat sportowy, żeby osiągnąć spokój. To jest klucz do sukcesu.

- Jak wygląda kwestia kwalifikacji do igrzysk olimpijskich w Londynie?

- Kwalifikacje trwają od maja do końca roku. Punkty są przydzielane na podstawie Pucharu Świata, mistrzostw kontynentów i mistrzostw świata. Najlepiej punktowane są mistrzostwa świata. Indywidualnie jest na razie dobrze. Gdyby kwalifikacje dziś się skończyły, to pojechałabym na igrzyska. A przecież nie startowałam w Gdańsku i Sankt Petersburgu. Drużynowo zajmujemy czwarte miejsce i też się na dziś kwalifikujemy do igrzysk w Londynie. Trzeba tylko to podtrzymać. W drużynie jest świetna atmosfera, są wspaniałe koleżanki, jest chemia między nami i solidarność, pomagamy sobie. Skoro wśród kobiet nie ma chorej rywalizacji, jest dobra atmosfera, działamy razem, to nie wyobrażam sobie, żebyśmy na igrzyskach olimpijskich nie zdobyły medalu.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie