Dziki nadrabiają straty. Rozmnażają się i szukają spokoju nawet w miastach

Lucyna Talaśka-Klich
Lucyna Talaśka-Klich
Dziki coraz częściej pojawiają się w miastach, nawet w środku dnia. Szukają miejsc, w których nie ma polowań
Dziki coraz częściej pojawiają się w miastach, nawet w środku dnia. Szukają miejsc, w których nie ma polowań Mariusz Kapala
Dziki znalazły się na cenzurowanym z powodu afrykańskiego pomoru świń (ASF). Żeby nie przenosiły wirusa, w całej Polsce prowadzone są odstrzały tych zwierząt. Ich populacja bardzo się zmniejszyła, ale ostatnio natura zaczęła nadrabiać straty i dzików przybywa.

- Mam wrażenie, że dzików w mojej okolicy jest coraz więcej - mówi mieszkaniec podtoruńskiej wsi. - Na terenach nadwiślańskich widziałam kilka dzików! - twierdzi mieszkanka bydgoskiego Fordonu. - To był środek dnia, ludzie wracali z pobliskiego sklepu, a zwierzęta nawet się ich nie bały. A podobno tyle dzików odstrzelono!

Najpierw dzików znacznie ubyło, teraz ich przybywa

Z danych szacunkowych przekazanych nam przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Toruniu wynika, że ostatnio dzików nieco przybywa. Co prawda w 2016 roku (stan zawsze na 10 marca)doliczono się ich na terenie toruńskiej RDLPaż 14131 sztuk, rok później - 9130 sztuk, w 2018 roku - 2714, w 2019 roku - 2792, a w 2020 roku ta liczba wzrosła do 3603 dzików.

Oczywiście te dane są przybliżone, ponieważ jak tłumaczył na naszych łamach Bogusław Chłąd - myśliwy z ok. 50-letnim stażem, który do października 2018 r. był prezesem Okręgowej Rady Łowieckiej PZŁ w Bydgoszczy - raz w roku, w lutym, organizuje się w lasach próbne pędzenie zwierzyny i niestety ta metoda jest nieprecyzyjna.

- Opinie myśliwych na temat liczebności dzików są różne - mówi Bogusław Chłąd. - Członkowie niektórych kół dziwią się, skąd te dziki się biorą, inni z kolei twierdzą, że „muszą się za dzikiem nachodzić”. Jedno jest pewne - to silna populacja. Ostatnio widać dużo loch z warchlakami.

Gdy zwierząt mniej, a jedzenia dużo, to młodych przybywa

- U wielu gatunków zwierząt mamy do czynienia z tak zwanym rozrodem kompensacyjnym - wyjaśnia prof. Rafał Kowalczyk, dyrektor Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży. - Pojawia się on w sytuacji, gdy populacja dzików maleje. Pokarmu jest dużo, więc łatwiej jest wykarmić większą liczbę warchlaków, a młode lochy szybciej przybierają na wadze i wcześniej osiągają masę ciała, która pozwala im uzyskać gotowość do rozrodu.

Zdaniem prof. Kowalczyka dziki są zwierzętami o bardzo dużym potencjale rozrodczym i dlatego odbudowanie populacji po spadku liczebności (np. z powodu afrykańskiego pomoru świń albo zwiększonych odstrzałów) nie zajmuje im dużo czasu, szczególnie przy zmniejszonej presji łowieckiej.

Przyroda potrafi sobie radzić w takich sytuacjach, a dziki szybko się uczą. Potrafią zmienić swoje zachowanie lub użytkowanie przestrzeni i unikać terenów dla nich niebezpiecznych, czyli takich, w których ryzyko odstrzału przez myśliwych jest większe. Mogą ukrywać się w trudniej dostępnym terenie, albo na obszarach gdzie odstrzał jest zabroniony lub ograniczony, (jak obszary chronione - parki narodowe, rezerwaty przyrody), ale także w miastach gdzie polowania im nie grożą. Dlatego coraz częściej tam można spotkać watahy dzików.

Zwiększeniu populacji tych zwierząt od lat sprzyjają łagodne zimy oraz duża dostępność do pokarmu np. w uprawach kukurydzy.

Stołują się na polach, a jedzenia mają dużo

Piotr Pawlikowski, który w Łążynie (pow. toruński) prowadzi gospodarstwo rolne, ale jest także szefem miejscowego Koła Łowieckiego „Szarak” zwraca uwagę, że obfitość pokarmów sprawiła iż nie ma już sezonowości w rozrodzie dzików.

- Kiedyś tak nie było - dodaje Pawlikowski. - Jeszcze pod koniec lat 90-tych minionego wieku, gdy nie tylko w lasach, ale i na polach brakowało pożywienia dla dzików, one rozmnażały się raz, góra dwa razy w ciągu roku. Odkąd na polach pojawiła się kukurydza, dziki mają co jeść także wiosną.

Kukurydza to roślina ciepłolubna i kiedyś była rzadkością na polskich polach, ale klimat się ocieplił i stała się bardzo popularna. - No i teraz dziki rozmnażają się niemalże przez cały rok - dodał szef koła „Szarak”.

Piotr Pawlikowski zdaje sobie sprawę, że natura nie znosi próżni i populacja dzików może szybko się odbudować. Nie wierzy jednak, by myśliwi do tego dopuścili. Tym bardziej, że każde z kół stara się wykonywać plany odstrzałów.

Wszak w specustawie o ASF z 30 stycznia br. (Art. 25b. 1.) zapisano: ”Jeżeli w sytuacji kryzysowej użycie innych sił i środków jest niemożliwe lub może okazać się niewystarczające, Minister Obrony Narodowej, na wniosek wojewody, może przekazać do jego dyspozycji doraźne zgrupowanie zadaniowe sformowane z żołnierzy, którzy posiadają uprawnienia do wykonywania polowania, celem użycia ich do odstrzału, o którym mowa w art. 46 ust. 3 pkt 8 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, zwierząt wolno żyjących (dzikich) na określonych obszarach.(...)”

Zatem, jeśli w lasach i na polach dziki będą wciąż narażone na spotkanie z myśliwymi lub wojskiem, zwierzęta będą szukały spokoju np. w miastach.

Sauna na ziemi

Wideo

Materiał oryginalny: Dziki nadrabiają straty. Rozmnażają się i szukają spokoju nawet w miastach - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie