reklama

Dziecko to nie doniczka

Dorota AbramowiczZaktualizowano 
Dorota Abramowicz
Dorota Abramowicz
Dorośli ludzie mogą uznać, że dalszy ich związek nie ma sensu. Zabierają swoje rzeczy, dzielą się majątkiem, rozstają. Boli - to prawda, ale cierpienie dotyczy tylko ich, a wzajemne pretensje dotyczą własności telewizora czy samochodu.

Gorzej gdy dorośli ludzie mają dzieci, dla których oznacza to koniec bliskiego, codziennego związku z ojcem lub matką. Jeszcze gorzej - gdy rozstanie rodziców oznacza także zamianę jednej ojczyzny na drugą.

Polak coraz częściej wyrusza w świat, poszukując pracy. Czasem zabiera bliskich. Dzieci zaczynają chodzić do obcych szkół, uczą się w obcym języku, znajdują nowych przyjaciół. Nie wszystkie pokochają nowy kraj, czasem - jak to jest w przypadku dziewięcioletniej Aniki z Malborka, mieszkającej od trzech lat w Irlandii - cały czas tęsknią za Polską, za swoim dawnym mieszkaniem, sąsiadkami, koleżankami, dziadkami. Anika, widząc nieuchronność rozstania rodziców, postanowiła, że chce wrócić z ojcem do Polski. Niestety, dziewczynka ma tylko dziewięć lat i decyzję podejmują za nią irlandzcy sędziowie. Zgodnie z prawem, zaocznie. Bez pytania dziecka o zdanie.

Nie chcę wiedzieć, co spowodowało rozstanie rodziców Aniki. To ich prywatna sprawa. Przypominam jednak wszystkim dorosłym, że nie mają prawa własności do dziecka. To nie doniczka, którą można przenieść do nowego mieszkania.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gloria

W poprzednim artykule rozczulala sie Pani nad losem ''biednego '' tatusia,ktoremu znudzilo sie malzenstwo i ktory wywiozl dziecko z miejsca stalego pobytu, a juz w nastepnym ,pozal sie boze moralizatorskim artykule ,pisze Pani ,ze dziecko to nie doniczka!

Dodaj ogłoszenie