Działania niektórych mediów w obliczu presji migracyjnej. Marcin Horała: Chodzi o to, żeby wyłączyć myślenie

Lidia Lemaniak
Lidia Lemaniak
fot. Adam Jankowski
Udostępnij:
Na granicy Polski z Białorusią trwa kryzys migracyjny. Niektóre media działające w Polsce powielają w tej sprawie narrację służb reżimu Łukaszenki. – To, co robią te media, jest tak grubymi nićmi szyte, że to, iż ktoś jeszcze może się na to nabrać i nie dostrzegać tego, że to oczywiste manipulacje, jest wręcz niemożliwe – mówi polskatimes.pl Marcin Horała, wiceminister infrastruktury, pełnomocnik rządu ds. CPK.

Od wiosny gwałtownie wzrosła liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy Białorusi z Litwą, Łotwą i Polską przez migrantów z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki i innych regionów. Polska Straż Graniczna notuje coraz więcej osób, które próbują nielegalnie przedostać się do Polski z Białorusi. Od początku roku Straż Graniczna zanotowała 11,5 tys. prób nielegalnego przekroczenia tej granicy, z czego 7 tys. prób miało miejsce we wrześniu.

Od 2 września w związku z presją migracyjną w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego przylegających do granicy z Białorusią obowiązuje stan wyjątkowy. Początkowo został wprowadzony na 30 dni. 30 września Sejm zgodził się na przedłużenie go o kolejne 60 dni, a 1 października weszło w życie rozporządzenie prezydenta w tej sprawie.

Marcin Horała, wiceminister infrastruktury, pełnomocnik rządu ds. CPK pytany przez polskatimes.pl o to, czy – w związku z presją migracyjną – sankcje UE na Białoruś powinny być jeszcze bardziej daleko idące, niż te, które obowiązują, odpowiedział, że „to rzecz dyskusyjna”. – Jak widzimy obowiązujące sankcje nie działają. Więc jest pytanie czy jeśli nie przynoszą one efektu, to powinniśmy je zaostrzyć i nałożyć nowe? – mówił.

W ocenie wiceministra trzeba uważać z ewentualnymi sankcjami, które uderzałyby w społeczeństwo Białorusi, czyli z twardymi sankcjami gospodarczymi. – Mogłyby one wręcz doprowadzić do wzrostu poparcia społecznego dla Łukaszenki i odczucia, że „Zachód atakuje nie reżim, ale Białoruś jako całość” – powiedział.

Zdaniem Marcina Horały „jakieś ruchy powinny nastąpić, ale takie, które pokażą, że po naszej stronie jest inicjatywa”. – Ale muszą być to sankcje wycelowane w reżim Łukaszenki, a nie w społeczeństwo białoruskie – podkreślił.

Polityk PiS pytany o to, jak ocenia działania niektórych mediów, które bezustannie pytają „gdzie są dzieci z Michałowa”, a inne cytują wprost służby reżimu Łukaszenki powiedział, że taka narracja wpisuje się w wojnę hybrydową przeciwko Polsce. – To, co robią te media, jest tak grubymi nićmi szyte, że to, iż ktoś jeszcze może się na to nabrać i nie dostrzegać tego, że to oczywiste manipulacje, jest wręcz niemożliwe – ocenił.

Wiceminister Horała zwrócił uwagę na to, że najpierw, kiedy powstały zasieki na granicy Polski z Białorusią, to te same media powtarzały, że „zwierzęta będą tam cierpieć, będą się ranić”.

– To nie zadziałało na społeczeństwo, więc pojawiły się dzieci, ponieważ to już na pewno każdego wzruszy. Uważam, że chodzi o to, żeby po prostu wyłączyć myślenie. Najgorsze, co byśmy mogli zrobić, to temu ulec, bo co by to spowodowało? Przede wszystkim narażenie dzieci, ponieważ wówczas rozniosłoby się po świecie, że przez Polskę można się przedostać, tylko trzeba wziąć ze sobą dziecko. A wtedy dopiero mielibyśmy dzieci ciągane po lasach i cierpiące – zauważył.

Poseł podkreślił, że „po pierwsze – Polska stosuje prawo. Po drugie – nasz kraj zachowuje się w sposób zgodny z wszelkimi konwencjami. Po trzecie – działamy w sposób humanitarny”. – Proszę zwrócić uwagę, że rodzice tych dzieci odmówili złożenia wniosku o azyl w Polsce, bo jeśli taki wniosek złożyliby w naszym kraju, to w Niemczech już by nie mogli – mówił.

Na pytanie polskatimes.pl o to, dlaczego opozycja – z jednej strony – ciągle pyta o „dzieci z Michałowa”, a z drugiej strony – popiera legalną aborcję w Polsce, Marcin Horała ocenił, że „świadczy to w znacznej mierze o hipokryzji, ale i liczeniu na krótką pamięć wyborcy”. – Czasami też to chyba zwykła głupota – powiedział.

Zdaniem wiceministra politycy opozycji mają rozeznanie moralne na poziomie trzylatka.

– Dzieci nienarodzone mają tego pecha, że ich nie widać, więc trudno im rzucić cukierek, żeby zrobić wzruszające zdjęcie. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Co tu dużo mówić – dzieci nienarodzone można – według opozycji – po prostu zabijać w majestacie prawa. To prymitywizm moralny bardzo niskiego rzędu, gra na emocjach oraz gra medialna. Na szczęście – zdecydowana większość Polaków – co widać po sondażach – tę grę dobrze czyta i popiera działania rządu – podsumował Marcin Horała.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Prezydent Duda w ukraińskim parlamencie

Wideo

Materiał oryginalny: Działania niektórych mediów w obliczu presji migracyjnej. Marcin Horała: Chodzi o to, żeby wyłączyć myślenie - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Jaki głupiutki jest ten Horała. Ja też się pytam, gdzie są dzieci z Michajłowa. I tym pytaniem wpisuję się w narrację nie Łukaszenki, ale w narrację Jezusa Chrystusa. "Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie." I byle pisowski aparatczyk nie będzie mnie wyzywał od pożytecznych idiotów. Idź pląsać do Rydzyka, hipokryto do kwadratu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie