Dyskusja o Gdańsku na marginesie książki Pawła Adamowicza

    Dyskusja o Gdańsku na marginesie książki Pawła Adamowicza

    Barbara Szczepuła

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Paweł Adamowicz zaskoczył mnie dwa razy: raz, gdy zdobył Euro 2012 dla Gdańska i drugi raz - gdy napisał książkę. Pełna nieufności brałam do ręki "Gdańsk jako wyzwanie", bo - myślałam - co ciekawego może napisać prezydent miasta, który na co dzień zajmuje się remontami ulic i rozstrzyga konflikty między kupcami. A jednak wciągnęła mnie lektura.
    Prezydent kreśli w nim wizję wielkiego, bogatego, prężnego, wielokulturowego, atrakcyjnego dla inwestorów, europejskiego Gdańska.

    Książka stała się pretekstem do "Debaty o mieście", którą zorganizowano w NCK. Zaczęła się od mitów. Czy nie za dużo tych mitów i muzeów, bo już wkrótce powstanie przecież Europejskie Centrum Solidarności i Muzeum II Wojny Światowej?

    - Młodzież - twierdził Artur Nowaczewski, kulturoznawca, niewiele od Adamowicza młodszy - chce mówić o tym, co dziś się tu dzieje, nie można żyć w cieniu symboli! Czy przypadkiem nie grzęźniemy w historii?

    Pochwalił jednak Adamowicza za sprowadzenie do Gdańska Jeana Michela Jarre'a. Tak właśnie powinniśmy obchodzić rocznice Sierpnia'80, żeby nas nie przytłoczyły. Małgorzata Żerwe zapytała prowokacyjnie, czy w naszym mieście dobrze czuje się także kosmopolita, który nic nie chce wiedzieć o kolebce, ale chce mieć interesującą pracę, dobrze się bawić, jeść w pełnych uroku restauracjach.

    Adamowicz odbił piłeczkę, dając przykład Hamburga, miasta na wskroś kosmopolitycznego, którego mieszkańcy są jednak także lokalnymi patriotami. Gdańskość może z kosmopolityzmem współżyć jak współżyje z nim hamburskość - przekonywał.

    A Jan Szomburg, dyrektor Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, znany z przywiązania do tradycyjnych wartości, niespodziewanie powołał się na badania, z których wynika, że istnieje korelacja między sukcesem miasta a obecnością w nim homoseksualistów.

    - Centrum jest sercem miasta - wołał Szomburg. - Nie mamy centrum, nie mamy wielkiego placu, na którym odbywa się przyjazna wymiana poglądów. - Serce Gdańska bije dziś we Wrzeszczu! Tu jest centrum miasta - odpowiedział Jakub Szczepański, architekt, czym wywołał aplauz mieszkańców tej dzielnicy. - Zresztą w dużych miastach nie ma centrów, oprócz historycznych - dodał ktoś inny. Nie musimy więc na siłę szukać go na Targu Siennym czy w Młodym Mieście? Zastanówmy się lepiej, jak przyciągnąć turystów.

    Ale w końcu najwięcej emocji wzbudziła konstatacja Adamowicza, że w Gdańsku brakuje prywatnej wyższej uczelni z prawdziwego zdarzenia, takiej jak w Nowym Sączu!

    - Żałuję, że nie stworzył go na początku lat 90. Jan Szomburg. Przydałaby się naszym uczelniom konkurencja, bo skostniały. Gdańska elita intelektualna pogrążona jest w letargu, zakompleksiona - ciągnął bez litości. - A przecież musimy już dziś myśleć o naszym mieście w dwudziestoletniej perspektywie. Prof. Henryk Krawczyk, rektor PG odpowiedział mu, że to zbyt surowa ocena i że - jego zdaniem - politechnika dorównuje najlepszym.

    Na koniec głos zabrał ks. Krzysztof Niedałtowski. W jego wizji Gdańsk przypomina Ateny, więc Akropol jako centrum duchowości, na jego zboczach - teatr (może szekspirowski?), dalej - Agora - miejsce spotkań mieszkańców, Areopag - oczywiście. - I do tego jakaś restauracja, w której taki singel jak ja mógłby zjeść śniadanie!

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo