Dyrektorem gdańskiego zoo jest już 30 lat. Michał Targowski zdradza nam, co dzieje się po drugiej stronie wybiegów. I zaprasza do ogrodu!

Anna Szałkowska
Anna Szałkowska
Michał Targowski, dyrektor Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego Przemyslaw Swiderski
Szanuję opinię, że zwierzętom najlepiej byłoby na wolności, ale warto, aby każdy, kto ją głosi, wiedział, jaka jest właściwie rola współczesnych ogrodów zoologicznych. Jestem przekonany, że zwierzętom jest u nas dobrze – tłumaczy Michał Targowski, dyrektor Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego, który w tym roku obchodzi 30-lecie urzędowania. O mieszkańcach gdańskiego ogrodu potrafi opowiadać jak nikt. O zwierzętach mieszkających na wybiegach, i tych, które wprowadziły się na teren ogrodu... nieco nielegalnie, bo cenią sobie regularne posiłki. I jak zwykle zaprasza nas wszystkich do zwiedzania!
  • Michał Targowski, dyrektor Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego, zdradza nam, co dzieje się po drugiej stronie wybiegów.
  • Jak pandemia wpłynęła na działalność Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego?
  • Życie w wirtualnej rzeczywistości po zakończeniu pandemii będzie równie ważną częścią działalności gdańskiego zoo?
  • Jakie zwierzęta urodziły się w tym roku?
  • Szanuję opinię, że najlepiej zwierzętom byłoby na wolności, ale warto, aby każdy, kto ją głosi, wiedział, jaka jest właściwie rola współczesnych ogrodów zoologicznych.
  • O czym warto wiedzieć w zoo, jeśli jesteśmy zwiedzającymi?
  • Na terenie ogrodu, oprócz stałych lokatorów, jest też sporo takich, którzy wprowadzili się nieco nielegalnie.
  • Jakie inwestycje przeprowadzono w Gdańskim Ogrodzie Zoologicznym, a jakie są planowane?

***

Jak w ogrodzie radzicie sobie z czasem pandemii, raz ostrzejszymi, a raz lżejszymi obostrzeniami?

Chciałoby się powiedzieć, że powoli wracamy do normalności. Najgorsze chwile przeżywaliśmy w 2020 roku, kiedy zoo było zamknięte przez ponad dwa miesiące: od 13 marca. Pod koniec maja pojawiło się rozporządzenie premiera, że można otwierać, m.in. ogrody zoologiczne i botaniczne. Na początku mieliśmy limitowaną sprzedaż biletów, a od 1 lipca ogród się otworzył pełną parą.

Wakacyjne miesiące podbudowały nasz budżet, nadrobiliśmy te wszystkie straty, które powstały, gdy zoo było zamknięte. Rok ubiegły zakończył się całkiem dobrze, wykonaliśmy przewidzianą w planie normę dochodową. Nie było już też kolejnej decyzji o zamknięciu.

Jedyna uciążliwość, która nadal funkcjonuje i będzie funkcjonować, to zamknięty pawilon ptaków i gadów, bo to wąskie, dosyć ciasne pomieszczenie, więc trudno by było tam zachować dystans. Oczywiście i na terenie otwartym trzeba było zachować dystans i nosić maseczki.

A po ostatnim, majowym złagodzeniu?

Ogrody zoologiczne zaliczone są do miejsc, w których maseczek nie trzeba nosić, pod warunkiem jednak, że zachowany zostaje dystans. W jedną z majowych niedziel odwiedziło nas 7 000 osób i w takich warunkach zachowanie dystansu jest niemożliwe. Co innego w dni powszednie, kiedy przychodzi do nas około 1 200-1 400 osób. W weekendy frekwencja zwiększa się trzy-czterokrotnie.

Czyli można pozwolić sobie na więcej, ale trzeba zachować rozsądek.

Tak jak ze wszystkim. Ludzie podchodzą do tematu różnie: są osoby, które noszą maseczki, są i takie, które uważają, że nie muszą.

Budujący jest widok, kiedy teraz zaczynają przyjeżdżać szkolne wycieczki i maluchy noszą maseczki bez oporów. To nam się podoba. Zresztą i tak mamy szczęście, bo jesteśmy – pomijając dwumiesięczną przerwę – cały czas otwarci.

Nie jest to norma dla ogrodów zoologicznych?

Większość ogrodów w Czechach, Słowacji, w Niemczech, Holandii, w Belgii było pozamykanych w ostatnich miesiącach, dopiero teraz powoli wszystko wraca do normy. Mimo to, wstrzymane są nadal konferencje, zjazdy ogrodów zoologicznych, a to wydarzenia bardzo dla nas ważne. Wszystkie kontakty odbywają się online, a to nie to samo, co spotkania na żywo.

Z drugiej strony dobrze, że w ogóle się odbywają, bo dzięki temu wiemy, co się dzieje w poszczególnych ogrodach.

Na waszych mediach społecznościowych co jakiś czas informujecie też o wymianach zwierząt.

Tak, na szczęście, jeśli nie ma przeciwwskazań spowodowanych przepisami, są takie możliwości. Zwierzęta nawet w pandemii przyjeżdżają do naszego zoo, a nasze odjeżdżają do innych ogrodów.

Mówiąc o mediach społecznościowych, przez ostatni rok jesteście bardzo aktywni i widać, że to się podoba waszym odbiorcom. Każdy post cieszy się dużą popularnością. Czy życie w wirtualnej rzeczywistości po zakończeniu pandemii stanie się równie ważną częścią waszej działalności?

Oczywiście. To najlepszy sposób, aby docierać do ludzi, informować, co się dzieje w zoo i przygotować na zwiedzanie. Także na edukację. Mamy zresztą kalendarz, w każdym miesiącu obchodzimy święto: pingwina, żaby, żółwia itd. I piszemy o tych zwierzętach.

Na Facebooku pojawiła się też smutna informacja o odejściu szympansicy Kasi. Dożyła jednak 45 lat, co – zdaje się – jest dla tego gatunku sędziwym wiekiem.

Kasia była cudownym symbolem. „Przyjmowała mnie” do pracy, kiedy przyszedłem do ogrodu w 1979 roku. Pamiętam jej wejście w dorosłość, pierwsze porody, pierwsze wychowania swoich dzieci. Ponieważ szympans to zwierzę bardzo inteligentne, zachowywała w pamięci osoby, które lubiła. Mogłem przechodzić w tłumie ludzi, ale wystarczyło ją zawołać i już reagowała: pojawiał się uśmiech, przyjazne okrzyki.

Podobnie było zresztą z szympansicą Lizą, która urodziła się w gdańskim zoo. Wychowana została przez naszych pracowników, bo jej matka była chora. Dorosła Liza trafiła do zoo w Warszawie. Kiedy tam jesteśmy, zawsze idziemy ją odwiedzić, a ona nas poznaje i wita.

Trzeba jednak pamiętać, że inteligencja u szympansów ma też ciemniejsze strony, tj. złośliwość, przebiegłość i agresywność. Kasia też potrafiła wpadać w furię. Przeświadczenie, że małpa jest przyjacielem opiekuna, może zgubić.

Zoo w Gdańsku budzi się z zimowego snu. Co nowego u oliwskie...

Niektóre ogrody były zamknięte dłużej, gdański krócej, ale czy dla zwierząt dłuższa nieobecność odwiedzających, ich wyraźnie mniejsza liczba nie była trochę jak wakacje? Nie trzeba ich było przygotować na ponowne spotkanie z ludźmi?

Wiele osób tak myśli, ale zwierzęta tego tak nie przeżywały. Przestrzeń, którą zajmują, jest areałem, w którym czują się bezpiecznie. To miejsca oznaczone ich zapachami. Niezależnie od tego, ile osób przechodzi poza wybiegiem, większych różnic w ich zachowaniu nie zauważyliśmy.

Wilk
Wilk Przemyslaw Swiderski
Foka szara
Foka szara Przemyslaw Swiderski
Kondor wielki
Kondor wielki Przemyslaw Swiderski

Co najwyżej, jeśli chodzi o ptaki, które w marcu-kwietniu zaczynają swój sezon lęgowy, dzięki ciszy miały większy komfort do wysiadywania jaj.

Jeśli już o lęgach mowa, to może przejdźmy do wszystkich najmłodszych mieszkańców zoo. Jakie narodziny odnotowano już w tym roku? Gdzie zwiedzający mogą spodziewać się maluchów?

Wśród małp mamy małego patasa i wyjca, wśród antylop młode sitatungi i koby.

Sitatunga
Sitatunga Przemyslaw Swiderski

Jest też młody wielbłąd, a także przychówki u lam, alpak oraz takinów. Czekamy na potomstwo u nandu szarego i hipopotama karłowatego, a w tym ostatnim przypadku trzeba powiedzieć, że mamy dla całej rodziny nowy pawilon, więc radość będzie podwójna.

Główny wysyp narodzin spodziewany jest w czerwcu i w lipcu, ale to zupełnie normalne. Są gatunki jak: wielbłądy, lamy, alpaki, takiny, bawoły, które nie potrzebują ogrzewanych domków, więc regulacji w urodzinach nie trzeba wprowadzać, doskonale sobie radzą nawet w zimowych warunkach z odchowaniem swojego przychówku, natomiast u ciepłolubnych, np. antylop i zebr wskazane jest, aby ich potomstwo nie rodziło się zimą, tylko w cieplejszych miesiącach.

Zwierzętami rządzi instynkt, więc fakt, że się rozmnażają, świadczy o tym, że czują się w ogrodzie bezpiecznie, prawda?

Tak jest.

Szanuję opinię, że najlepiej zwierzętom byłoby na wolności, ale warto, aby każdy, kto ją głosi, wiedział, jaka jest właściwie rola współczesnych ogrodów zoologicznych i co robią dla zachowania zagrożonych gatunków. Po ponad 40 latach pracy w zoo i prawie 30 latach dyrektorowania (rocznica minęła 1 kwietnia), jestem przekonany, że jest im u nas dobrze.

Wszystkie gatunki w ogrodach zoologicznych to są pokolenia tu urodzone. Współczesne ogrody zoologiczne nie przyjmują zwierząt wolnościowych. Zwierzęta, rodząc się w ogrodzie, siłą rzeczy akceptują te warunki. To ich dom. To, że się rozmnażają świadczy o tym najlepiej. Zwierzę przestraszone, zniewolone, źle się czujące w przestrzeni zamkniętej, nie będzie chciało tego robić.

W Gdańsku mamy o tyle komfortową sytuację, że dla większości gatunków są potężne wybiegi, na których zachowują się identycznie jak na wolności. Mają te same zachowania: rywalizację o dominację w stadzie, sposób krycia, wychowywania młodych.

Ale chyba nie jest im lepiej niż na wolności?

Wolność jest cudowna, ale jest w nią wpisana walka o byt. Każde zranienie osobnika na wolności jest dla niego zazwyczaj wyrokiem. W zoo jest opieka weterynaryjna, na wolności stado eliminuje najsłabszego, a na peryferiach takiego stada grasują już drapieżniki, żeby go zabić i pożreć.

Wiele gatunków ginie też na skutek działalności człowieka. Coraz więcej zwierząt można spotkać wyłącznie w ogrodach zoologicznych. Oryksy arabskie, szpaki balijskie, orangutany, szympansy, słonie afrykańskie – można by długo wyliczać.

Myślę, że misją ogrodów jest też nauka poznawania zwyczajów zwierząt. Sama widziałam, jak w jednym z pawilonów dla małp zwiedzający pukał w szybę i krzyczał, aby zachęcić orangutana do działania. Zachowanie tego pana było, delikatnie mówiąc, nieodpowiednie.

Na szczęście takich sytuacji nie ma wiele. Ale każdemu przyda się wiedza, że zwierzę najedzone, zdrowe, nie jest cały czas aktywne, lubi sobie odpocząć. Albert (orangutan) wkłada sobie czasem karton na głowę i myśli, że jest schowany. W ten sposób odpoczywa.

Inne zwierzęta lubią znaleźć sobie wygodne miejsce i uciąć sobie drzemkę. Czasami mamy problem, by je zaprosić do wyjścia na dwór, bo im się zwyczajnie nie chce, zwłaszcza w upalny dzień. Nawet lew, gepard czy antylopa, które kojarzą się z ciepłym klimatem, lubią schować się w ciągu dnia w cieniu. Niekiedy zwiedzających to denerwuje. Myślą sobie: zapłaciłem, to chcę, by ten lew chodził, ale lew ma zupełnie inne zdanie na ten temat. Owszem wstanie, przejdzie się, ale za chwilę znowu leży w trawie. Dopiero jak poczuje głód, zaczyna spacerować po wybiegu, a następnie idzie grzecznie z innymi do pawilonów, gdzie czeka już na nie mięso.

Nie lekceważ migreny. To może być niebezpieczne!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie