Dwunastu chłopa, sami prezesi, i ona jedna za stołem - Teresa Kamińska prezes zarządu PSSE

Barbara Szczepuła
Dziesiąte piętro Teresa Kamińska nazywa edukacyjnym. Z okien widać, że gdyńskie tereny postoczniowe żyją
Dziesiąte piętro Teresa Kamińska nazywa edukacyjnym. Z okien widać, że gdyńskie tereny postoczniowe żyją Marek Ponikowski
Nasza gospodarka morska ma się nieźle - mówi Teresa Kamińska, prezes zarządu Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Najlepiej widać to z okna na dziesiątym piętrze gdyńskiego biurowca.

Biurowiec nosił kiedyś nieoficjalną nazwę Akwarium. Brzmiało to złowieszczo, jak tytuł książki Wiktora Suworowa o GRU, ale ze służbami specjalnymi nie miał na szczęście nic wspólnego. Nazwa jest całkiem swojska, pochodzi sprzed lat, gdy rezydowały tu "grube ryby", czyli zarząd Stoczni Gdynia SA, a wcześniej - dyrekcja Stoczni imienia Komuny Paryskiej.
Zmodernizowany gmach jest teraz częścią wielkiego projektu, Bałtyckiego Portu Nowych Technologii, prowadzonego przez Pomorską Specjalną Strefę Ekonomiczną, która kupiła część postoczniowych terenów.

- W dramatycznym momencie, gdy inwestor z Kataru wycofał się z rozmów w Gdańsku, a w Szczecinie na postoczniowych gruntach stawiano supermarket Biedronki - przypomina sobie Kamińska - minister Michał Boni, który był szefem rządowego zespołu do spraw przemysłu stoczniowego, zwrócił się do mnie z desperackim apelem: Weź to i zrób coś! Dobrze, wchodzę w Gdynię - zdecydowałam po namyśle. Taki jest zresztą, moim zdaniem, cel działalności specjalnych stref ekonomicznych, które są spółkami Skarbu Państwa i powinny realizować strategię rządu. Jest problem - Specjalna Strefa Ekonomiczna się nim zajmuje.

Czytaj także: Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna wśród liderów nowych inwestycji i miejsc pracy

Gdy przypominamy sobie, jak te tereny wyglądały przed dwoma laty, włos się jeżyna głowie. Walące się budynki, dziurawe drogi, stare instalacje grożące katastrofą. Któregoś dnia zirytowana Kamińska zawołała: - Tylko bomby nam tu brakuje! I zaraz pożałowała swoich słów, bo wykrakała. Chwilę potem ktoś wpadł z informacją, że właśnie robotnicy trafili na niewybuch bomby lotniczej z drugiej wojny światowej.

Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna zrewitalizowała, co się dało zrewitalizować, zburzyła, co się chyliło ku upadkowi, a przede wszystkim zbudowała nowe sieci kanalizacyjne, wodne, energetyczne (z Energą), ciepłownicze (z OPEC), wyremontowała biurowiec i złożyła ofertę chętnym do współpracy przedsiębiorstwom.

W styczniu 2013 roku Akwarium, przystosowane do potrzeb biznesu XXI w., otworzyło swoje podwoje. Oglądamy biura i dobrze wyposażone centrum konferencyjno-szkoleniowe, zamiast zakładowej stołówki - restauracje i bary, obok w holu na parterze niewielkie akwarium (a jednak!), do którego złote rybki wpuścili przedstawiciele firm wynajmujących od PSSE tereny postoczniowe. Są to głównie przedsiębiorstwa wdrażające innowacyjne pomysły i technologie, związane w różny sposób z gospodarską morską. Takie, które uznały, że tereny postoczniowe są dla nich atrakcyjną lokalizacją.

Przed wejściem do wieżowca stoi pomnik: zabytkowa motorówka Samarytanka, pierwsza jednostka morska zaprojektowana i zbudowana w Stoczni Gdynia SA, na początku lat 30. Symbol ciągłości i tradycji.

- Jesteśmy w miejscu bardzo ważnym i symbolicznym - mówił równo rok temu, gdy otwierano budynek, prezydent Wojciech Szczurek. - Tereny Stoczni Gdynia przez ostatnie dwa dziesięciolecia były polem bitwy o przetrwanie przemysłu stoczniowego! Porażkę udało się w końcu przemienić w sukces, w dużej mierze dzięki wizji pani prezes Teresy Kamińskiej. Mam na myśli nie tylko ten budynek, ale cały obszar Bałtyckiego Portu Nowych Technologii.

Wjeżdżamy z prezes Kamińską na dziesiąte piętro. Nazywa je piętrem edukacyjnym. Okna wielkiej sali ukazują industrialny pejzaż, dziś - w zimowej szacie. Bałtycki Port Nowych Technologii zajmuje około sześciu hektarów.

- Ten teren już żyje i z dnia na dzień staje się coraz bardziej atrakcyjny - cieszy się Kamińska. - Kusimy inwestorów i tym, że niedaleko stąd do centrum miasta, łatwo tu dotrzeć kolejką elektryczną, a z głębi kraju autostradą A1. Zachęca innowacyjność firm lokujących tu swoją działalność, połączenie nowych technologii z dotychczasowymi możliwościami produkcyjnymi terenu.

Spoglądamy za okno: z lewej - stocznia Crist, obok Energomontaż Północ, Stocznia Remontowa Nauta, Vistal, czyli konstrukcje offshorowe, Gdyńska Fabryka Konstrukcji Stalowych GAFAKO, Eurogaz, Hydromega, HG Solutions, FAST... Dwadzieścia firm, które co ważne, zaczynają ze sobą współpracować, tworząc zagłębie offshore'owe.

Wyjaśnijmy, co znaczy termin "offshore", pojawiający się bezustannie w rozmowach, a zrozumiały nie dla wszystkich spoza branży. W internecie Polak mieszkający w Wielkiej Brytanii pyta dramatycznie: - Co to jest "offshore"? Dostałem propozycję pracy w takiej spółce. Czy to spółka za granicą, czy praca na morzu?

Przymiotnik "offshore" znaczy: morski, przybrzeżny, podmorski. W gdyńskich realiach offshore to dziś klucz do sukcesu.

Mówimy offshore, myślimy Crist. To największa prywatna stocznia w Polsce, o kapitale w stu procentach rodzimym. Dziwna jak na nasze warunki, bo produkuje najnowocześniejsze statki w kraju i jeszcze na tym zarabia! Specjalizuje się w budowie jednostek dla morskiego przemysłu wydobywczego i do stawiania wież wiatrowych na morzu. Chwali się supernowoczesnymi statkami, takimi jak Innovation i Vidar, zbudowanymi dla Norwegów.

Pytam prezesa Ireneusza Ćwirkę, do czego tak potężnej firmie potrzebny jest wspólny "port" - Bałtycki Port Nowych Technologii?

- Chodzi na przykład o to, że Crist ma suchy dok, a Nauta nabrzeże wyposażeniowe - wyjaśnia. - Musimy współpracować. Oni są potrzebni nam, a my - im. Tak to działa. Współpraca między firmami w ramach portu układa się dobrze, zwłaszcza że pani prezes Kamińska tworzy tu taką atmosferę, że nikt nikomu nie odmawia. Kamińska dodaje, że ta kooperacja jest podstawą sukcesu. Współpraca firm między sobą zadaje kłam przekonaniu, że Polacy nie potrafią niczego zrobić wspólnie! Ale trzeba wspomnieć też o dobrej kooperacji z samorządami oraz instytucjami rządowymi. Razem zaangażowali się w ten projekt.

- Hydromega - kontynuuje swoją opowieść prezes Kamińska - to przedsiębiorstwo z czołówki firm innowacyjnych w Polsce. Jego specjalnością jest hydraulika siłowa, a wizytówką tak zwana platforma bezzałogowa, czyli zdalnie sterowany sześciokołowy pojazd dostosowany do różnego typu zabudowy. Może to być więc wóz strażacki zdolny do pracy tam, gdzie dla ludzi byłoby zbyt niebezpiecznie, albo pojazd wojskowy - coś w rodzaju operującego na ziemi drona. Hydromega buduje też specjalistyczne wyposażenie statków, na przykład ruchome rampy. A w samej strefie postawi niebawem unikatowy parking modułowy, pozwalający ulokować na niewielkiej działce (każdy metr jest tu cenny!) czterokrotnie więcej samochodów.

- HG Solutions, tam, z lewej strony - pokazuje. - To firma z branży elektrycznej. Świadczy usługi między innymi dla przemysłu okrętowego.

- Na terenie Bałtyckiego Portu Nowych Technologii budujemy halę produkcyjną - mówi prezes Jarosław Łapkowski. - Już w kwietniu będzie gotowa. Będziemy tu wytwarzać rozdzielnice elektryczne i różnego rodzaju osprzęt elektryczny przeznaczone na rynek morski i offshore. Lokalizacja hali w centrum branży morskiej to jest to, o co nam chodziło. Z sąsiadami łatwiej się współpracuje. BPNT oferuje nam szkolenia, spotkania z ludźmi z branż, które nas interesują. Widać, że prezes Kamińska lubi to, co robi. Jest jedną z nielicznych kobiet w branży morskiej i to jej daje pewną przewagę, bo jeśli za stołem siedzi 12 chłopa i ona jedna... To zwykle jakoś tonuje dyskusję.

Rzeczywiście, na zdjęciach ze spotkań biznesowych widać prezes Kamińską otoczoną wianuszkiem mężczyzn. Oczywiście prezesów. Teresa Kamińska jak zwykle elegancka, w beżach i brązach, wszystko dobrze na niej leży, ma figurę nastolatki.

Prezesem Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej została w 2007 roku. Przyznaje, że początki nie były łatwe, ale trudności i ambitne zadania ją mobilizują. Najpierw działali w Żarnowcu, potem rozgorzała walka o obiekty zakładów graficznych w Gdańsku, gdzie strefa planowała budowę parku naukowo-technologicznego, a konkurent - jedna z sieci sklepów wielkopowierzchniowych - chciała stawiać centrum handlowe. Sprawa otarła się o Warszawę i zakończyła happy endem. Park Naukowo-Technologiczny w Gdańsku stał się faktem. Dziś znowu wraca sprawa elektrowni atomowej w Żarnowcu.
Kamińska deklaruje, że nie boi się wyzwań. Ma doświadczenie rządowe, była w rządzie Jerzego Buzka ministrem do spraw koordynacji reform społecznych, potem szefową doradców premiera, a jeszcze przed wyjazdem do Warszawy - szefową Sekretariatu Służby Zdrowia NSZZ Solidarność. Z takim doświadczeniem, znajomością mechanizmów politycznych i ekonomicznych oraz nabytą wiedzą o ludziach musiała dać sobie radę.

Pijąc herbatę, obserwujemy z dziesiątego piętra codzienną przemysłową krzątaninę. - Te tereny już żyją, to jest miejsce magiczne, które wyzwala dobrą energię. Szefowie firm uwierzyli, że ten teren będzie żyć, zainwestowali i odnieśli sukces - kontynuuje, patrząc na industrialny krajobraz niemal z czułością. - Pracę znalazło tu trzy i pół tysiąca osób, a to przecież wcale nie koniec. Proszę spojrzeć dalej: na Stocznię Marynarki Wojennej, na Port Gdynia, na terminale, wszystko to tętni życiem i niech mi ktoś powie, że nie mamy gospodarki morskiej! Może z Warszawy tego nie widać, więc zapraszam do Trójmiasta.

Modne są dziś klastry przemysłowe, czyli grupy przedsiębiorstw powiązanych ze sobą siecią pionowych i poziomych zależności, które pozwalają osiągnąć przewagę konkurencyjną. W Gdyni taki klaster morski tworzy się sam, firmy mają do siebie zaufanie, dzięki czemu wspólne problemy można rozwiązać bez antagonizmów. Nie znaczy to oczywiście, że wszystko się odbywa bezkonfliktowo i bez problemów, ale dominuje dobra wola.

Bałtycki Port Nowych Technologii to gospodarcza wizytówka Gdyni - podkreśla prezydent Wojciech Szczurek.

Jest też wątek sentymentalny, ważny dla byłej działaczki Solidarności.

- Ruina stoczni - mówi Teresa Kamińska - była klęską naszego pokolenia. Dlatego mamy obowiązek tworzyć tu nowe miejsca pracy. Już nie dla tych stoczniowców, którzy walczyli o wolną Polskę, ale dla ich dzieci i wnuków. Na miarę współczesności.
17 grudnia, po porannej uroczystości złożenia kwiatów pod pomnikiem Ofiar Grudnia'70, prezes Kamińska zaprosiła uczestników ceremonii na śniadanie do Akwarium. Cieszy się, że z zaproszenia skorzystał także poseł Janusz Śniadek, były przewodniczący Solidarności, wcześniej przez wiele lat związany z gdyńską stocznią.


b.szczepula@prasa.gda.pl

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Rękojmia czy gwarancja. Co jest korzystniejsze? #ZROZUM

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Ciekawy

Ma wpływowego protektora, co dziwić się.

Dodaj ogłoszenie