reklama

Dwukrotny wzrost opłat za wywóz odpadów w Gdańsku. To efekt znowelizowanej w lipcu ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminach

Maciej Pietrzak
Maciej Pietrzak
Zaktualizowano 
Nowe zapisy w ustawie spowodowały, że większość samorządów zmuszona była podnieść ceny za odbiór i utylizację śmieci Karolina Misztal
Podwyżki dotkną większość polskich miast. Już wprowadziła je np. Łódź, w grudniu zrobi to Warszawa. Gminy, a więc mieszkańcy zapłacą za nieudane rządowe pomysły - mówią przedstawiciele samorządów.

O fatalnych dla samorządów efektach ustawy na niecodziennej, prowadzonej dzięki transmisji równolegle w Gdańsku i Warszawie konferencji prasowej, opowiedzieli w czwartek 14 listopada wiceprezydent Gdańska ds. zrównoważonego rozwoju Piotr Grzelak oraz jego odpowiednicy z Warszawy i Łodzi - Michał Olszewski oraz Małgorzata Moskwa-Wodnicka. Samorządowcy podkreślali, że przez cały proces legislacyjny przestrzegali przed skutkami zmian, jednak rząd ich nie słuchał.

„Czas tanich śmieci się skończył” mówił Minister Środowiska Henryk Kowalczyk. Szkoda tylko, że koszty tej reformy poniosą miasta i ich mieszkańcy - mówił wiceprezydent Warszawy.

Włodarze Gdańska, w trakcie prac nad nowelizacją ustawy uczestniczyli w licznych komisjach sejmowych i senackich, w tym w posiedzeniach Komisji Ochrony Środowiska oraz Samorządu Terytorialnego. Wspólnie też z innymi miastami jako Unia Metropolii Polskich walczyli, aby nowe zapisy nie zostały przyjęte. Głównym celem tych prac było niedopuszczenie do wprowadzenia takich zapisów, które spowodują, że będą konieczne podwyżki cen za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Mimo licznych sprzeciwów i pracy włożonej przez samorządy, zmiany zostały przyjęte. Weszły w życie 6 września.

Dwukrotny wzrost opłat za wywóz odpadów w Gdańsku. To efekt ...

Nowe zapisy w ustawie o porządku i czystości w gminach bezpośrednio będą uderzały w samorządy. Dwa grzechy główne tej ustawy to: po pierwsze działanie na niekorzyść środowiska naturalnego, a po drugie: sięganie do kieszeni mieszkańców. Od dłuższego czasu widzieliśmy rosnące niezadowolenie strony rządowej tym, że samorządy gospodarują odpadami i robią to w sposób zrównoważony. Nowelizacja ustawy tę zrównoważoną gospodarkę psuje - mówił wiceprezydent Piotr Grzelak

Czytaj także

W stolicy Pomorza stawki za gospodarowanie odpadami nie zmieniały się od pięciu lat i wynoszą 44 grosze za każdy metr kwadratowy powierzchni lokalu mieszkalnego i dodatkowy koszt 5 gr za każdy metr w mieszkaniach i domach powyżej 110 m kw.

- Nowe zapisy w ustawie spowodowały, że większość samorządów zmuszona była podnieść ceny za odbiór i utylizację śmieci. Zrobiła to już Łódź, w Warszawie stanie się to w grudniu. U nas nowe stawki obowiązywać będą od lutego przyszłego roku. Wyniosą 88 gr za m kw i 10 gr w lokalach powyżej 110 m kw - dodawał Grzelak.

Segregacja śmieci w Gdańsku. Od 1 kwietnia 2018 odpady w Gda...

Propozycją nowych stawek za śmieci już na najbliższej listopadowej sesji ma zająć się Rada Miasta. Samorządowcy na konferencji zaznaczali też, że nowelizacja została napisana pod dyktando firm odbierających odpady.

- Szczególnie uderzają w gminy zapisy dotyczące możliwości wyjścia z gminnego systemu gospodarowania odpadami dla nieruchomości niezamieszkanych, co w praktyce oznacza, że szpitale, instytucje publiczne czy przedsiębiorcy prowadzący np. restauracje, nie będą musieli złożyć deklaracji na wywóz odpadów z gminą - mówił prezydent Grzelak. - To powoduje, że samorządy przestają mieć wpływ na to w jaki sposób odbierana jest znaczna część śmieci z ich terenu. Dotychczas według harmonogramu odpady odbierane były z całego miasta. Możliwość odbioru śmieci przez dowolne firmy może powodować, że w wielu altanach śmietnikowych podrzucane będą odpady, których nikt nie odbierze, pojawią się też nielegalne wysypiska.

I dodawał: Nowym zapisem w ustawie jest też obowiązkowa segregacja odpadów. Segregacja nie będzie już dla mieszkańców wyborem, a obowiązkiem. Wielu przedsiębiorców i mieszkańców dotychczas uczciwie deklarowało brak selektywnej zbiórki, po zmianie przepisów będą musieli wprowadzić osobne pojemniki i selektywnie gospodarować odpadami. W praktyce nie oznacza to, że wszyscy, którzy do tej pory deklarowali brak segregacji będą mogli i chcieli dostosować się do nowych przepisów.

Ponadto stawki za odpady niesegregowane były dotychczas wyższe, niż za odpady segregowane, a lokale deklarujące brak segregacji jednocześnie opłacały wyższą stawkę, która zasilała gminny budżet gospodarowania odpadami. Dotychczasowe przepisy, dopuszczały także wyższe stawki za pojemniki, z których korzystały lokale niezamieszkane. Przykładowo: za pojemnik o pojemności 1100 l, dotychczas miasto pobierało stawkę 127 zł, obecnie będzie to kwota mniejsza o połowę czyli 54,18 zł. Ta zmiana to duże uderzenie „po kieszeni” gminnego budżetu - wyliczał prezydent Grzelak.

Wspomniana stawka za odpady niesegregowane wzrośnie dokładnie z 88 gr do 2,64 zł plus dodatkowe 30 gr za ze metr dla lokali powyżej 110 m kw.

Po wejściu w życie nowych przepisów potrzebna zatem będzie w Gdańsku weryfikacja deklaracji ze stanem faktycznym. W tym celu powołany został eko-patrol składający się z pracowników Straży Miejskiej i pracowników Wydziału Gospodarki Komunalnej. Ich zadaniem będzie m.in. sprawdzanie, czy deklaracje dotyczące selektywnej zbiórki odpadów pokrywają się z rzeczywistością.

- Mimo tak dotkliwych skutków nowelizacji, Gdańsk stara się prowadzić zrównoważoną gospodarkę odpadami i dbać o to, aby w przyszłości ceny pozostały stabilne. Rozstrzygnięte przetargi na transport odpadów komunalnych podniosły koszty o zaledwie 12 proc., co w porównaniu do innych gmin jest wzrostem nieznacznym. Duże nakłady finansowe to także zagospodarowanie odpadów komunalnych. Budowa spalarni, której otwarcie planujemy na 2023 rok, a która ma już zapewnione dofinansowanie unijne, ma rozwiązać ten problem i w konsekwencji doprowadzić do stabilizacji cen - podsumowywał Grzelak.

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Pół miliona na ochronę Aleksandry Dulkiewicz! Ma to kosztować lud gdański 520 tys. złotych rocznie, płatne z budżetu, choć z budżetu płaci się już w Gdańsku 18 mln złotych na wynagrodzenia strażników, w tym 200 tysięcy zł dla szefa miejskiej armii !.Czy magistratem rzadzi partyjna sekta Adamowicza !

G
Gość

Gdańszczanie w końcu się przebudzą i nie dadzą się okradać.Szykuje się duży protest .

G
Gość

Osobiście podstawię taczkę w celu wywiezienia odpadów z miejskiego ratusza i nie chodzi tu o śmieci!Złodzieje i nieudacznicy!

Dodaj ogłoszenie