Drugi etap na "jedynce"

    Drugi etap na "jedynce"

    Sebastian Dadaczyński

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Trudny rok czeka kierowców z całego regionu. Rozpoczyna się właśnie drugi etap remontu krajowej "jedynki" na odcinku od Pszczółek do Pruszcza Gd.
    Zakres robót oraz czas ich trwania dowodzi, że prace będą niezwykle uciążliwe. Ruch odbywać się będzie wahadłowo.

    Pod koniec ubiegłego tygodnia nastąpiło już przekazanie placu budowy. Drogowcy zaczęli zdejmować krawężniki, usuwali ziemię. Pojawiły się też pierwsze utrudnienia. Między ulicami Zastawną a Batalionów Chłopskich w Pruszczu Gd. wprowadzono ruch wahadłowy. Konkretne prace rozpoczna się w najbliższych dniach.
    Ich zakres jest bardzo wielki. Drogowcy wymienią nawierzchnię, wyremontują skrzyżowania, zainstalują bariery ochronne, a nawet przebudują trzy obiekty mostowe. Ponadto pojawią się chodniki dla pieszych, ścieżki dla rowerzystów i zatoczki dla autobusów.

    Wykonawcą prac będzie Skanska SA, a nadzorem zajmie się firma Polski Rejestr Statków SA. Koszt remontu 11-kilometrowego odcinka z Pszczółek do Pryszcza wynosi - bagatela - ponad 70 mln zł!

    Niestety, z pracami będą się wiązać spore utrudnienia w ruchu. Na remontowanym odcinku w trzech różnych miejscach będzie się on odbywać wahadłowo. Według drogowców - nie było możliwości przeprowadzenia objazdu. Okoliczne drogi są do tego nieprzystosowane. Tymczasem kierowcy już mają dużo obaw. Wielu na czas remontu zdecyduje się na objazd podrzędnymi drogami.

    - Pojadę przez wioski Suchy Dąb lub Trąbki Wielkie - ubolewa Sławomir Cyranowski, kierowca z Tczewa. - Co prawda jest to dalej i dłużej, ale wolę to niż czekać w korkach.
    Remontu najbardziej, co zrozumiałe, obawiają się mieszkańcy Pszczółek i Pruszcza Gd. Wielu ma nadzieję, że odbędzie się on sprawnie.

    - Mnie, tak jak tysiącom innych kierowców, nikt za stracony czas nie zapłaci - zauważa Irena Paciorkowska z Pszczółek. - Niech lepiej otworzą ludziom bezpłatnie autostradę.
    Obawy mieszkańców się potwierdzają. Wiele wskazuje na to, że korki będą się ciągnąć w nieskończoność. Tylko na przejazd jednego z trzech "wahadeł" kierowcy będą musieli poczekać do 15 minut. Przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która jest zarządcą krajowej "jedynki", przekonują, że taka metoda ma sens i została wymyślona właśnie z myślą o zmotoryzowanych.

    Dzięki temu że na remontowanym odcinku będą pracowały trzy niezależne grupy wykonawców, prace bitumiczne na jezdni zakończą się szybciej niż zakładano, czyli już pod koniec tego roku! Natomiast pozostałe roboty, tyle że prowadzone już poza jezdnią, mają być skończone do czerwca 2009 roku.

    - Taka organizacja robót pozwoli na skrócenie do minimum czasu związanego z utrudnieniami na "jedynce" - cieszy się Piotr Michalski, rzecznik prasowy gdańskiego oddziału GDDKiA. - Zdajemy sobie sprawę, że utrudnienia z tego powodu będą spore, ale jeśli zakończymy to jeszcze w tym roku, każdy na tym zyska. Zresztą chcę podkreślić, że droga w trakcie remontu cały czas będzie przejezdna. Ponadto zostały obniżone opłaty na przebiegającej nieopodal autostradzie A1 i w każdej chwili można tamtędy nasz remont ominąć.

    Teraz za przejechanie 25 km z Rusocina do Swarożyna trzeba zapłacić 3,5 zł. Taka stawka będzie obowiązywała do czasu zakończenia remontu "jedynki" - 30 czerwca 2009 roku.

    Dodajmy, że finału dobiega już remont 5,5-kilometrowego odcinka z Miłobądza do Tczewa. Potrwa on do końca tego miesiąca.

    Jak walczyliśmy o tańszy objazd autostradą A1


    Od początku otwarcia autostrady A1 obowiązujące na niej stawki budziły wiele kontrowersji. Dla wielu kierowców opłata - 6,70 zł - którą żądano za przejazd 25 kilometrów z Rusocina do Swarożyna, była zbyt wygórowana. Kiedy wiadomo już było, że w kwietniu rozpocznie się remont największej pomorskiej arterii - krajowej "jedynki", postanowiliśmy na łamach powalczyć dla kierowców o bezpłatny objazd A1 na czas remontu krajówki. Tysiące osób wypełniło zamieszczone przez nas kupony, które później, za pośrednictwem marszałka Jana Kozłowskiego, trafiły na biurko ministra infrastruktury, Cezarego Grabarczyka. Zdecydował on o obniżeniu obowiązujących stawek na A1.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo