Drogie waluty, paliwa a szczepienia. Ile mają wspólnego

Artur Kiełbasiński
Artur Kiełbasiński
pl.123rf.com
Udostępnij:
Patrząc na informacje gospodarcze i dane finansowe trudno zachować spokój. Drogie euro, drogi frank szwajcarski, drogie paliwa. W całej Europie rośnie inflacja. A jednak - doradzam spokój.

W ostatnich dniach i godzinach wpadła garść informacji, które mogą budzić niepokój. Spłacający kredyty frankowe z niepokojem patrzą na walutowe wykresy. Frank szwajcarski kosztował w czwartek ponad 4,40 zł. Dużo. Historycznie patrząc - bardzo dużo. Pocieszanie się, że ktoś w przeszłości płacił niższe raty, to dziś "może zapłacić wyższe" jest jednak nie na miejscu. To problem do docelowego rozwiązania dla sądów, ale tak czy inaczej - kurs szwajcarskiej waluty może być niepokojący.

Drogie jest też euro. Tu sytuacja jest bardziej złożona. 4,66 to wprawdzie nie rekord notowań europejskiej waluty, ale poziom bardzo wysoki. Drożeją towary importowane, drożeją wczasy za granicą. Ale tu można szukać pozytywów. Droższe euro to wyższe dochody polskich firm eksportujących swoje produkty, to wzrost konkurencyjności polskich towarów względem importowanych. To sygnał, aby realnie realizować wizję patriotyzmu gospodarczego i kupować polskie produkty. Oprócz elementu patriotyzmu gospodarczego, teraz ma to uzasadnienie cenowe.

Więc drogie euro niektórych niepokoi, ale to nie koniec świata. Amerykański dolar przebijający granice 4 zł, to historycznie ani rekord, ani wysoka cena tej waluty, a jednak niepokoi. W USD rozliczamy np. import ropy naftowej. Drogi dolar winduje ceny paliw na stacjach. Z drugiej strony - na światowych rynkach ropa nieco tanieje, więc dokuczliwy wzrost cen paliw może uda się zatrzymać.
Do wyliczanki kłopotów można dorzucić inflację. Spójrzmy na Europę (dane wg Eurostatu) - Litwa z 8,2 proc. inflacji jest europejskim rekordzistą. Przed wzrostem cen nie uchroniła naszych sąsiadów nawet przynależność do strefy euro. Według Eurostatu w inflacyjnym zestawieniu w październiku Polska była na 5. miejscu w Europie. To żadne pocieszenie, że byli inni z wyższą inflacją. My martwmy się o siebie.

I na koniec jeszcze jedna zła nowina. W minionym tygodniu rekord ceny osiągnęły notowania praw do emisji CO2 (tzw. system ETS). To zła wiadomość, bo w krótkiej perspektywie przełoży się na ceny energii dla konsumentów i przemysłu. Można oczywiście krytykować unijnych decydentów za konstrukcję systemu narażonego na działania spekulacyjne, ale fakt pozostaje faktem.

Zarysowana wyżej wizja może budzić niepokój. Świat, w tym Europa, zmagają się z rozchwianiem gospodarki po pandemii. Ale zatrzymajmy się na chwilę - czy rzeczywiście "po pandemii"? Pandemia do Europy i Polski wróciła z całą siłą. Tysiące zakażeń każdego dnia. W czwartek Ministerstwo Zdrowia podało informację o prawie 25 tys. nowych przypadków COVID-19 w Polsce. To liczba skrajnie niepokojąca. Fala zachorowań narasta.

Nie chcę tworzyć prostych analogii - szczepmy się, nośmy maski, to będzie niższa inflacja. To nie jest takie proste, gospodarka i ochrona zdrowia tak nie działają. Ale prawdą jest, że im szybciej wszyscy wyjdziemy z pandemii, tym szybciej gospodarka globalna wróci do normalnego funkcjonowania. Więc może warto się zaszczepić, założyć maseczkę i nie napędzać liczby nowych zachorowań. Każdy musi w tej sprawie podjąć decyzje samemu.

Zakupy róbmy racjonalnie a nie emocjonalnie KOMENTARZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie