Dramat na korcie, wygłup na sali. Jerzy Janowicz: Jesteśmy krajem, który nie ma żadnej perspektywy

Hubert Zdankiewicz
Jerzy Janowicz nie ma ostatnio dobrej passy - szybko odpadał w Indian Wells i w Miami, teraz nie wyszły mu również mecze na Torwarze Sylwia Dąbrowa/Polskapresse
Polska przegrała w Warszawie 1:3 z Chorwacją w Pucharze Davisa. Zamiast o tenisie wszyscy mówili jednak głównie o wybryku Jerzego Janowicza.

"Dwa oblicza Janowicza" - napisała na Twitterze w trakcie meczu z Marinem Ciliciem Joanna Sakowicz-Kostecka, była zawodniczka, dziś trener i tenisowy ekspert. Z perspektywy tego, co się wydarzyło, trudno o lepszy komentarz do postawy naszego najlepszego singlisty w meczu z Chorwacją. Zarówno na korcie, jak i poza nim.

Jerzy Janowicz: Trenujemy po szopach. Nie ma żadnej perspektywy

Źródło: Orange sport/x-news

W piątek był ospały, nieskuteczny, obrażony na cały świat - w trakcie meczu z Borną Coriciem (przegranego) kilkakrotnie pokłócił się z sędzią, a po jego zakończeniu niegrzecznie potraktował pytającego go o przyczyny porażki komentatora Polsatu. Inna sprawa, że nie był w stanie logicznie jej wytłumaczyć. Mówił coś o "tajemniczej sile, która stała na korcie i nie pozwalała mu wygrać". (cytat)

Wydawało się, że skoro jest w tak słabej dyspozycji, że nie poradził sobie z 17-letnim juniorem, to będzie bez szans w starciu z rywalem, który od początku roku zdążył już wygrać dwa turnieje (Zagrzeb, Delray Beach) i dotrzeć do finału trzeciego (Rotterdam). W piątek w dodatku bez większych problemów rozprawił się na Torwarze z Michałem Przysiężnym.

- Długo o tym z Jurkiem i Michałem rozmawiałem - zapewniał w sobotę kapitan reprezentacji Polski Radosław Szymanik i najwyraźniej przyniosło to efekt, bo w niedzielę zobaczyliśmy zupełnie innego Janowicza. Szkoda, że tylko w dwóch pierwszych setach. Skupiony, zmotywowany, pokrzykujący i wznoszący w górę pięść po wygranych piłkach. Do tego regularny - przestał strzelać na oślep i wytrzymywał dłuższe wymiany, z czym w piątek miał duży problem. Trafiał serwisami, zaczęły nawet wychodzić mu skróty. Zaimponował zwłaszcza w kończącym drugiego seta tie-breaku. Przegrywał w nim już 1:5, by wygrać sześć piłek z rzędu. Zakończył seta efektownym skrótem, po którym goniący za piłką Cilić potknął się i padł na kolana. Widać było, że nie tak to sobie wszystko Chorwat wyobrażał.

W trzecim secie gra trochę się wyrównała, ale wydawało się, że Polak nie da już sobie wydrzeć zwycięstwa i o losach meczu przesądzi dopiero pojedynek Przysiężnego z Coriciem (w sobotę debla wygrali Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski, więc w przypadku zwycięstwa Janowicza zrobiło by się 2:2). Nasz drugi singlista opuścił nawet halę, by się rozgrzać... Niestety, chwila dekoncentracji kosztowała Polaka stratę seta i teraz to rywal zaczął dyktować warunki na korcie. Nie pomogło wsparcie kolegów i głośny doping kibiców. Cilić rozkręcał się z każdym gemem, a Janowicz gasł w oczach. Próbował jeszcze walczyć w piątym secie. Bez efektu.

Ożywił się dopiero na konferencji prasowej - najdelikatniejsze określenie do jego emocjonalnego "popisu". W piątek oberwał komentator Polsatu. Tym razem wściekły "gwiazdor" rozdawał razy na prawo i lewo. Zaczęło się od niewinnego w sumie pytania o to, czy może oczekiwania mediów i kibiców wobec tenisowej reprezentacji Polski nie są przypadkiem zbyt wysokie. Jego adresatem nie był zresztą Janowicz, tylko Szymanik, tenisista poczuł się jednak wywołany do tablicy. W sumie nie bez racji, bo o ile za niedzielną porażkę z Ciliciem nie sposób mieć do niego pretensji, o tyle za piątkową z Coriciem już tak. 21. zawodnik na świecie nie powinien przegrywać z 295. Zwłaszcza w sytuacji gdy gra przed własną publicznością, na korcie, który sam sobie wybrał (to opinia Janowicza przesądziła o tym, że na Torwarze położono nawierzchnię typu hard).

- Jesteśmy krajem, który nie ma jakiejkolwiek perspektywy w sporcie, biznesie czy w życiu prywatnym dla nikogo. Studenci uczą się tylko po to, aby móc wyjechać. Trenujemy gdzieś po szopach i to nie tylko w tenisie. Zbigniew Bródka musi ćwiczyć za granicą. Więc dlaczego macie wobec nas jakieś oczekiwania? - krzyczał. Dodał, że oczekiwania to mogą mieć jego rodzice albo trener i nawet jeśli w jego "wystąpieniu" było sporo racji, to forma jakiej użył, była - znów najdelikatniej rzecz ujmując - niewłaściwa. Przegrywać też trzeba umieć, panie Janowicz.

W barażach o Grupę Światową zagrają więc Chorwaci, Polacy zostają w I Grupie Euroafrykańskiej.

Wyniki

Piątek: M. Przysiężny - M. Cilic 1:6, 4:6, 4:6, J. Janowicz - B. Coric 6:2, 2:6, 5:7, 7:5, 4:6
Sobota: M. Fyrstenberg, M. Matkowski - Marin Draganja, Mate Pavic 6:7 (1-7), 7:6 (7-4), 4:6, 7:6 (7-2), 6:4
Niedziela: J. Janowicz - M. Cilic 6:3, 7:6 (7-5), 4:6, 1:6, 3:6

Wideo

Materiał oryginalny: Dramat na korcie, wygłup na sali. Jerzy Janowicz: Jesteśmy krajem, który nie ma żadnej perspektywy - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

nie pjerdolcie jeza bo was przeleci!

Dodaj ogłoszenie