Dr Marek Wroński wzywa rektora UG do wymierzenia sprawiedliwości wobec prof. Gwizdały. "Plagiaty się nie przedawniają"

Natalia Grzybowska
Natalia Grzybowska
06.11.2019 gdansk. dwor artusa. uroczystosc nadania tytulu doktora honoris causa uniwersytetu gdanskiego thomasowi bachowi - prezydentowi miedzynarodowego komitetu olimpijskiego. nz. profesor jerzy gwizdala - rektor ug  fot. karolina misztal / polska press/dziennik baltycki
06.11.2019 gdansk. dwor artusa. uroczystosc nadania tytulu doktora honoris causa uniwersytetu gdanskiego thomasowi bachowi - prezydentowi miedzynarodowego komitetu olimpijskiego. nz. profesor jerzy gwizdala - rektor ug fot. karolina misztal / polska press/dziennik baltycki Karolina Misztal
Dr Marek Wroński na łamach "Forum Akademickiego" wzywa obecnego rektora Uniwersytetu Gdańskiego do podjęcia niezbędnych kroków formalnych wobec byłego rektora UG, prof. Jerzego Gwizdały. Domaga się wszczęcia dyscyplinarnego postępowania wyjaśniającego sprawę zarzutów o plagiaty, tymczasem w sprawie zapanował impas...

We wrześniu ubiegłego r. na łamach miesięcznika "Forum akademickie" publicysta naukowy dr Marek Wroński, który zajmuje się przypadkami nierzetelności na polskich uczelniach, zarzucił ówczesnemu rektorowi UG dr. hab. Jerzemu Gwizdale, że on także dopuścił się przywłaszczenia cudzej własności intelektualnej. Kilka dni po ukazaniu się publikacji Gwizdała złożył rezygnację z funkcji rektora, decyzję tłumacząc pogarszającym się stanem jego zdrowia. Jakiś czas później zmienił strategię i wspierany przez swoją mecenas złożył wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy.

- W piśmie zażądano uchylenia zaskarżonej decyzji i umorzenia postępowania jako bezprzedmiotowego, zarzucając organowi szereg uchybień prawnych - na łamach "Forum akademickiego" wymienia dr Wroński. - Podniesiono m.in., że opinia Komisji ds. Etyki w Nauce jest wstępną, nie ma formy wymaganej ustawowo, a jej treść jest niejednoznaczna i nie spełnia przesłanki negatywności. Zarzucono też, iż recenzja prof. Bogudara Kordasiewicza „nie spełnia wymogów”, zaś jej zakres recenzent jakoby samowolnie zmienił i rozszerzył w stosunku do prośby organu. Zarzut naruszenia praw autorskich w monografii profesorskiej jest zdaniem odwołującego się bezzasadny, gdyż zostały w niej przywołane źródłowe prace autorów, których prawa autorskie miał naruszyć.

Rozpatrując odwołanie Centralna Komisja powołała dwóch recenzentów rzeczoznawców, z których każdy zaprezentował zupełnie odmienne zdanie na ten temat. Prof. Jan Czekaj z Katedry Rynków Finansowych Akademii Ekonomicznej w Krakowie stwierdził, że "istnieje duże prawdopodobieństwo niedozwolonych zapożyczeń", podczas gdy prof. Jacek Sobczak, prawnik, emerytowany sędzia Sądu Najwyższego, emerytowany profesor UAM w Poznaniu, obecnie kierownik Katedry Ochrony Prawa Własności Intelektualnej na Uniwersytecie SWSP w Warszawie, zauważył, że praca ta "składa się z wielu wzorów i równań matematycznych, które nie są pod ochroną prawa autorskiego", więc nie widzi podstaw do jednoznacznego stwierdzenia plagiatu.

Z tego powodu najpierw rozwiązano Centralną Komisję, a następnie sprawę przekazano Zespołowi V przy Radzie Doskonałości Naukowej, który zdecydował się zawiesić postępowanie "do czasu uzyskania ekspertyzy prawnej z prowadzonego dyscyplinarnego postępowania wyjaśniającego".

- Chciałbym zwrócić uwagę, że zarówno Zespół, jak i recenzenci nie otrzymali dokumentacji ilustrujących jednoznaczny plagiat pracy dr. B. Kochańskiego, co wyszło na jaw w końcu września 2020 r. - podkreśla dr Wroński.

Finalnie prezydium Rada Doskonałości Naukowej zawiesiła postępowanie ze względu na to, że postępowania wyjaśniające toczą się w Prokuraturze Okręgowej w Bydgoszczy oraz przed Rzecznikiem Dyscyplinarnym Ministra Edukacji i Nauki. To zaś, zdaniem organu, może mieć wpływ na rozstrzygnięcie, czy uchylić decyzję o nieważności postępowania unieważniającego.

To dopiero żółta kartka

Po zeszłorocznej aferze plagiatowej prorektor UG Krzysztof Bielawski powiadomił o niej ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Wszczęcie dyscyplinarnego postępowania wyjaśniającego ówczesny minister Wojciech Murdzek zlecił swojemu rzecznikowi dyscyplinarnemu dr. hab. Michałowi Królikowskiemu, profesorowi Uniwersytetu Warszawskiego z Katedry Prawa Karnego Porównawczego. Na przestrzeni kilku miesięcy rzecznik zebrał dokumentację z kilku instytucji i przesłuchał poszkodowanych, i - chociaż nie przesłuchał oskarżonego - złożył wniosek o ukaranie prof. Jerzego Gwizdały do ministerialnej Komisji Dyscyplinarnej w Warszawie.

- Rzecznik zażądał ukarania karą pozbawienia prawa do wykonywania zadań promotora, recenzenta i członka komisji w postępowaniach awansowych - wylicza dr Marek Wroński. - Wnioskował też o zaniechanie wzywania na rozprawę świadka i pokrzywdzonych, a w zamian o odczytanie ich zeznań złożonych w toku postępowania wyjaśniającego. Mimo upływu 5 miesięcy nie wyznaczono dotąd ani składu orzekającego, ani terminu pierwszej rozprawy.

Publicysta wskazuje jednak, że rzecznik nie podjął zarzutu naruszenia praw autorskich w habilitacji Jerzego Gwizdały, a zapytany o tę sprawę odpowiedział mu, że "nie miał o tym wiedzy".

- Nie jest to prawdą, gdyż poinformowali go o tym przesłuchiwani świadkowie - zapewnia dr Wroński. - Z kolei łagodność kary dyscyplinarnej jest w mojej opinii poważną aberracją w działaniu rzecznika dyscyplinarnego i ukazuje środowisku akademickiemu, że profesura może liczyć na praktyczną bezkarność nawet przy bardzo poważnych naruszeniach rzetelności naukowej. Wymiar kary prof. Królikowski tłumaczył tym, że było to pierwsze takie naruszenie praw autorskich przez Jerzego Gwizdałę i trzeba do tego podejść łagodnie.

Jerzy Gwizdała na garnuszku UG

Przypomnijmy, że z powodu odkrytych plagiatów Rada Dyscypliny Ekonomia i Finanse Uniwersytetu Gdańskiego w lipcu unieważniła uchwałę nadającą Jerzemu Gwizdale tytuł doktora habilitowanego nauk ekonomicznych.

– Stwierdzenie to jest prawomocne, z tym że przysługuje stronie odwołanie się do Rady Doskonałości Naukowej – podkreślała wówczas przedstawicielka rzeczniczka uczelni.

- Zapewne będzie odwołanie do RDN, a później do WSA i NSA, co zajmie ok. 3 lata - szacuje dr Wroński.

Profesor Gwizdała nadal pozostaje pracownikiem naukowym uczelni. Chociaż zawieszonym, to z prawem do 80 proc. wynagrodzenia.

- Trudno wyobrazić sobie, że przez ten czas Uniwersytet Gdański będzie utrzymywał skompromitowanego byłego rektora na etacie profesorskim wśród swoich pracowników - uważa publicysta.

- Stwierdzone naruszenie praw autorskich w monografii habilitacyjnej sprzed 10 lat moim zdaniem również wymaga wszczęcia dyscyplinarnego postępowania wyjaśniającego - dodaje. - Plagiaty się nie przedawniają! Ten nieprzyjemny obowiązek spoczywa teraz na Uniwersytecie Gdańskim, apeluję więc do obecnego rektora, prof. Piotra Stepnowskiego, o podjęcie formalnych kroków. Wymaga tego zarówno rzetelność instytucjonalna, jak i postawa Jerzego Gwizdały, który nie potrafił zaakceptować decyzji organów akademickich unieważniających jego awanse naukowe.

Domowe syropy

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jozef z Bazin
Wszystko zalezy od tego pod kogo Gwizdala jest podwieszony jesli to jest POKO to zadziala doktryna Neumanna i bedzie uniewinniony a jesli pod ZP to bedzie najsurowiej ukarany
Dodaj ogłoszenie