Dr Maciej Socha: "Mam pomysł, jak zmniejszyć liczbę aborcji. Ale daleki jestem od ograniczania praw wolnościowych"

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Należy zrobić wszystko, by aborcji było jak najmniej. Droga do tego celu prowadzi przez porządną edukację seksualną, łatwy dostęp do dobrej antykoncepcji, opiekę społeczną i finansowe wsparcie rodzin dzieci z niepełnosprawnościami a nie odbieranie rodzicom praw, zmuszanie ich do oczekiwania na obumarcie płodu lub zgon noworodka – mówi dr Maciej Socha, ceniony ginekolog- onkolog, położnik i perinatolog. Przemyslaw Swiderski
- Należy zrobić wszystko, by aborcji było jak najmniej. Droga do tego celu prowadzi przez porządną edukację seksualną, łatwy dostęp do dobrej antykoncepcji, opiekę społeczną i finansowe wsparcie rodzin dzieci z niepełnosprawnościami, a nie odbieranie rodzicom praw, zmuszanie ich do oczekiwania na obumarcie płodu lub zgon noworodka – mówi dr Maciej Socha, ceniony ginekolog- onkolog, położnik i perinatolog, komentując zaostrzenie prawa aborcyjnego w Polsce.

Poseł Kamil Bortniczuk z Porozumienia mówił, że dzięki zaostrzeniu prawa aborcyjnego uratowane zostaną dzieci z zespołem Downa czy zespołem Turnera.

Rozumiem, że pan Bortniczuk chce ratować dzieci z zespołem Downa przed terminacją ciąży? Dla mnie absolutną hipokryzją i cynicznym wykorzystywaniem czyjejś choroby jest dyskusja na temat tego typu „ratowania”.

Chciałbym, żeby nasi politycy zajęli się ratowaniem dzieci z zespołem Downa, zespołem Turnera lub jakimikolwiek niepełnosprawnościami, ale po porodzie. Żeby zorganizowali odpowiednią opiekę genetyków, pediatrów, żeby dzieci miały odpowiednią suplementację dietetyczną, rehabilitację, żeby była odpowiednio zorganizowana pomoc w życiu rodzin dzieci z niepełnosprawnościami! W Hiszpanii trzy razy więcej dzieci z zespołem Downa jest w tzw. intelektualnej normie społecznej niż w Polsce, bo mają zapewnioną właśnie odpowiednią opiekę. Powinniśmy ratować rodziców z depresją, żyjących w biedzie, ubóstwie, wykluczonych społecznie przez trudności, z którymi nie mogą sobie poradzić nasi politycy.

Mówiących o dzieciach z zespołem Downa, mających wizję uśmiechniętej buzi kilkuletniej dziewczynki z programu Down the Road informuję, że nie tak wygląda prawdziwe życie. Wady genetyczne występują bardzo często w połączeniu z innymi, licznymi, ciężkimi wadami i schorzeniami - z bezmózgowiem, bezczaszkowiem, z wytrzewieniem, z wrodzonymi dysplazjami kostnymi, czasem z sercem poza klatką piersiową. To ciężkie, nieodwracalne wady, letalne, które doprowadzą do zgonu jeszcze albo w łonie matki, albo tuż po porodzie.

Lekarze nie są psychopatycznymi mordercami, którzy po stwierdzeniu jedynie zespołu Downa czy zespołu Turnera ot tak decydują – terminujemy ciążę. Na miłość boską, nie! Nie znam podobnego przypadku. Dlatego podobne słowa polityków to tania, wulgarna, obrażająca lekarzy i rodziców manipulacja.

Ja postanowiłem oszczędzić sobie słuchania tak toksycznych komentarzy, niezgodnych z prawdą przemyśleń polityków, z których wyziera straszna głupota i to szkodząca innym. Skoro jednak pan je cytuje, to powiem tylko, że każdy przypadek medyczny jest indywidualny i tak go traktujemy. A wyniku badania genetycznego nie traktujemy w oderwaniu od stanu płodu ani stanu ciężarnej.

Słyszymy, że szpitale odwołują terminy pacjentek, które oczekiwały na terminacje ciąży, orzeczone jeszcze w poprzednim porządku prawnym, sprzed wyroku TK.

Tak się dzieje. Niezależenie od tego, czego byśmy nie powiedzieli, każdy lekarz obawia się teraz nie tylko o wolność swoją, ale i swojego zespołu, z którym pracuje. Nikt nie chce usłyszeć, że działał „wspólnie i w porozumieniu”.

Trzeba podkreślić, że decyzja o przerwaniu ciąży to skomplikowany, złożony proces, od precyzyjnej, wielokrotnej diagnostyki przez konsultacje z genetykami, specjalistami perinatologii i neonatologii, z kardiologami i chirurgami dziecięcymi. Pacjentki, ich bliscy są konsultowani psychologicznie, mają wsparcie wolontariusza z hospicjum perinatalnego. To są konkretne procedury, zasady, kryteria kwalifikacji, a cały proces musi mieć miejsce w placówce publicznej, z pełną opieką medyczną.

Padły na Strajku Kobiet słowa o tym, czy w obecnej sytuacji lekarze nie okażą się tchórzami. Trudno wyobrazić sobie samotnego „lekarza wyklętego” wojującego o aborcję „pani Kowalskiej”, nawet jeśli głęboko nie zgadza się z orzeczeniem TK. Ja pracuję w zespole w pewnych ramach kultury i ładu organizacyjnego. Żyję w Polsce, gdzie interpretacja wielu przepisów mi się nie podoba i chciałbym ich zmian ale póki co… dura lex sed lex. Ktoś ten rząd wybrał. W demokracji, kiedy nie podobają się nam działania władzy, to trzeba może odwołać rząd i zmienić prawo. Tak uważam jako Polak i patriota. A moje zdanie głośno wyrażam, bo nie jestem tchórzem.

Po wyroku TK to państwo, kierując się wskazaniami Kościoła, będzie decydować o narodzinach dziecka z wadami letalnymi, a nie rodzice czy lekarze. Pan podkreślał niedawno, że jest przeciwnikiem aborcji z przesłanek społecznych.

Jestem za wyborem i działaniami, by zmniejszyć liczbę aborcji i mam na to pomysł. Ale daleki jestem od ograniczania praw wolnościowych. W Polsce zmierzamy w kierunku państwa coraz bardziej fundamentalnie religijnego, księża ingerują w politykę, a większość z nas zdaje się tego nie zauważać. Z drugiej strony boję się tego, co może się stać po zmianie władzy - szaleństwa w drugą stronę. I też będzie źle, tyle że źle inaczej. Uważam, że należy zrobić wszystko, aby pary nie musiały sięgać po aborcję jako rozwiązanie ich trudnej sytuacji materialnej albo obaw o niedostateczną opiekę nad nimi po porodzie niepełnosprawnego dziecka. Ludzie nie chcą tracić życia!

Według mnie droga do zmniejszenia liczby aborcji (podpowiadam to tzw. prolajferom), prowadzi przez porządną edukację seksualną, łatwy dostęp do dobrej antykoncepcji, opiekę społeczną i finansowe wsparcie rodzin dzieci z niepełnosprawnościami. Nie można zmuszać kogoś, to słowa jednej z moich pacjentek, do bycia „żywą trumną”, do noszenia dziecka, któremu fundujemy tylko cierpienie i oczekujemy jego niechybnej śmierci. To są ewidentne tortury.

Nawet Komisja Bioetyki przy prezydium PAN w jednym ze swoich stanowisk wskazała, powołując się na badania WHO, że wprowadzanie restrykcyjnego prawa nie zmniejsza liczby aborcji. Ona nie zniknie, a my nie możemy na te fakty być ślepi. Będziemy mieć bardziej rozbudowaną turystykę aborcyjną i tzw. podziemie aborcyjne, skutkiem czego życie będą tracić kobiety.

CZYTAJ TAKŻE: Doktor Maciej Socha. Pierwszy rzuci jajami, by żyć bez kłamstwa

Jedyną szansą pomocy parom, których płód jest dotknięty ciężkimi uszkodzeniami, będzie opinia psychiatry, który zaświadczy, że stan, w jakim znalazła się matka będzie zagrażał jej życiu?

Po wyroku TK została w polskim prawie utrzymana przesłanka mogąca być wskazaniem do aborcji, gdy kontynuacja ciąży stanowi zagrożenie dla zdrowia lub życia ciężarnej. Rzeczywiście, może na to wskazywać kondycja psychiczna pacjentki. Budzi się we mnie jednak sprzeciw, bo to niesprawiedliwe abyśmy oczekiwali teraz od lekarza specjalisty psychiatrii aby był „specjalistą terminatorem” decydującym o ciążach. To kolejna grupa medyków, na którą spada odium decyzji rządu. Politycy powinni stworzyć warunki do wolnego życia i fachowego decydowania o podjętych przez perinatologów procedurach medycznych. Poza tym czuję, że szybko znalazłaby się kontropinia innego psychiatry, której wiarę da sąd. Inna sprawa, że my w sytuacjach ciąż z wadami letalnymi nie mamy zbyt wiele czasu na decyzję, a oczekujemy, że psychiatra po jednym spotkaniu wyda arbitralną decyzję. No i najważniejsze – ja osobiście nie życzę sobie, by ktoś zmuszał mnie do tego typu kombinacji. Nie po to się kształciłem. To skrajnie nieetyczne działanie państwa.

Jedna z pielęgniarek z hospicjum perinatalnego przyznała, że politycy zrzucili na personel ogromny ciężar – to ci ludzie zostaną z cierpieniem dzieci i ich rodziców.

Problem jest ekstremalnie złożony. Jeśli ktoś mówi, że jest za życiem, musi wiedzieć, za jakim życiem.

Ciężko chory płód, cierpi wewnątrzmacicznie, a lekarze nie mają, bardzo często, żadnej możliwości prowadzenia terapii, pomocy, ulżenia w tym cierpieniu. Nie możemy nic zrobić. Dorosłej osobie umierającej zapewnimy leki przeciwbólowe i kompleksową opiekę paliatywną, pacjentowi z wytrzewieniem zoperujemy brzuch, zaszyjemy rany, ale… nie robimy tego w beznadziejnej sytuacji, gdzie prowadzenie uporczywej terapii jest etycznie naganne.

Prowadzenie uporczywej terapii, daremnie i niepotrzebnie przedłużającej cierpienia, jest dziś uważane w medycynie za torturę, za coś uderzającego w godność pacjenta, coś niehumanitarnego. Mam często poczucie, że zdecydowanie się na kontynuację ciąży w jednej z tych beznadziejnych sytuacji, można wprost porównać do uporczywej terapii płodu. Z kolei niepogodzona para w ciąży z płodem z wadami letalnymi, zmuszona, aby trafić do hospicjum perinatalnego, nie będzie współpracowała i nie odniesie żadnych korzyści z takiej pseudo-opieki. Zmuszanie ich do tego to zwyczajnie tortury.

Projekt ustawy Solidarnej Polski, wynikający z wyroku TK, zakłada m. in. utworzenie właśnie większej liczby hospicjów dla płodów z wadami letalnymi.

Hospicja mają być lekiem na całe zło? To jest absolutna nieprawda. Jeśli rodzice nie będą mieć w sobie zgody, by udać się do takiej placówki, to będą tam zaciągani siłą? Do miejsca, gdzie mają czekać na obumarcie płodu albo poród i zgon? Jeden z moich znajomych, ojciec dwójki synów powiedział mi niedawno, że gdyby jego dziecko było chore i jedynym wyjściem, które miałoby ująć mu cierpienia byłaby aborcja, to on od tego jest ojcem, by znaleźć w sobie siłę i to zrobić. Byłaby to straszliwa strata, wielka żałoba. Ale każdy rodzic wie, że najwyższym dobrem dziecka jest, by ono nie cierpiało i godnie mogło zakończyć życie. Dochodzimy w tym miejscu do kwestii definicji, o którą walczę. Uważam, że powinniśmy w ogóle mówić w takich sytuacjach o przesłance eutanatycznej, czyli aborcji w duchu troski, współczucia i miłości do płodu, kiedy podjęte decyzje są wyrazem szacunku do niego i mają zapobiec cierpieniu. Nie ma to nic wspólnego z przesłanką eugeniczną, o której mówią politycy, czyli metodzie budowy super rasy, której chciał Hitler. Tak sobie myślę, że każdy z polityków, który mówi, że rodzice zdecydowali o terminacji ciąży, bo chcieli eugenicznej selekcji, zasługuje żeby dostać od nich w mordę.

Dr Maciej Socha jest ordynatorem Oddziału Położniczo - Ginekologicznego Szpitala Św. Wojciecha w Gdańsku i kierownikiem Katedry Perinatologii, Ginekologii i Ginekologii Onkologicznej Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Koreańskie tramwaje płyną do Warszawy

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Kobieta to inkubator , musi urodzic i potem juz nikogo nie interesuje ani jej niepelnosprawne dziecko jak przezyje. Pomoc finansowa starczy na wegetacje ale nie do zycia nie mowiac o rehabilitacji . Praca 24 godziny na dobe do konca zycia bez urlopu i wolnego. Czemu ci cyniczni obroncy zycia nie pomoga?

G
Gość
4 lutego, 18:39, Czytelnik:

Zastanawiam się, dlaczego niemal wszystkie wywiady i opinie że środowiska ginekologicznego nr ostatnich wydarzeń związanych z aborcja, pochodzą najczęściej od dr Sochy ze szpitala na Zaspie- kontrowersyjnego do bólu ( przypominam, to ten dr pozował nago z partnerem do kalendarza, udzielił wywiadu jak to spotkało się pierwszy raz " na bzykanko" czy obrzucił jajami plakat organizacji pro life). Zwykle pytacie o zdanie w sprawach medycznych profesorów z gumedu, znanych na Pomorzu autorytetów. Tu dokładnie na odwrót ( nie ujmując doktorowi zasług), ale pokazał aż nad to, że do sprawy podchodzi wyjątkowo emocjonalnie i ideologicznie. Tak wygląda obiektywne dziennikarstwo. Protesty jesienia- dr Socha jako ekspert na Trójmiasto.pl. protesty teraz- dr Socha w Dzienniku B. To tak jakbyście o ekspertyzę nt niezależności mediów pytali pana Kurskiego albo o sens wiary panią Senyszyn... Dobrze znacie skrajne poglądy takich osób i specjalnie je wybieracie do niby " obiektywnej" oceny.

Madry lekarz , a swoja droga obaj fajni faceci milo popatrzec . Jestem rencistka i hetero.

G
Gość

Swieta prawda , ale lekarzy i naukowcow pis nie slucha ( najwyzej tych z klauzula) o wszystkim decyduje episkopat , kosztem kobiet.Zamiast edukacji sexualnej w szkolach brednie z minionego wieku i kryminalizowanie srodkow antykoncepcyjnych.

L
Ludzi

Trzeba wsadzać gwlacicieli do pierdla przede wszystkim, aborcja z gwałtów to ok 10 procent, jak się gwalciciela wsadzi do pierdla to jak wyjdzie raczej większość z nich nie będzie gwałcic i tu przynależność partyjna nie powinna mieć znaczenia.

Dodaj ogłoszenie