Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Do wyborów pozostało

  • 00dni
  • 23godz.
  • 44min.
Odwiedź serwis wyborczy 

Domy pomocy społecznej na Pomorzu drżą przed koronawirusem. Jak uchronić pensjonariuszy i personel DPS-ów? "Potrzebna zmiana prawa pracy"

Ewa Andruszkiewicz, Dorota Abramowicz, reporterzy DB
Aby uchronić pensjonariuszy i pracowników przed koronawirusem, DPS-y powinny być traktowane jak domy rodzinne, a pracownicy podzieleni na dwie zmiany - uważa szefowa DPS Polanki Przemek Świderski
Dramatyczne informacje o zakażeniach w kolejnych domach pomocy społecznej na południu Polski docierają do nas niemal każdego dnia. Chorują podopieczni i personel. Placówki są zamykane, a wykończeni pracownicy apelują o natychmiastową pomoc z zewnątrz. Na Pomorzu sytuacja na razie jest dobra, ale eksperci nie mają złudzeń: pojawienie się pierwszych ognisk SARS-CoV-2 w naszym regionie to kwestia czasu. Jak uchronić pensjonariuszy i personel? Pomysł na to ma szefowa DPS Polanki w Gdańsku.

Zdaniem ekspertów, pojawienie się pierwszych ognisk zakażenia w ośrodkach w naszym regionie to niestety wyłącznie kwestia czasu.

- Możemy jednak temu zapobiec – mówi Danuta Podogrodzka-Oleńko, dyrektor DPS Polanki w Gdańsku. - Konieczna jest jedynie jak najszybsza zmiana prawa pracy. Bardzo też proszę, w imieniu wszystkich domów pomocy społecznej o wystąpienie do polityków, by podjęli w tym kierunku inicjatywę ustawodawczą.

DPS-y powinny być traktowane jak domy rodzinne

Zdaniem dyrekcji gdańskiego DPS-u, „pomysł na uchronienie podopiecznych przed zakażeniem jest prosty”.

- DPS-y powinny być traktowane jak domy rodzinne, a pracownicy podzieleni na dwie zmiany. Pierwsza zmiana przetestowanych pracowników zostaje zamknięta na 14 dni w DPS-ie wraz z pacjentami, druga spędza ten czas w domu. Wówczas zdrowy pracownik będzie mógł bezpiecznie zajmować się pacjentami i nie narażać ich na ryzyko zakażenia. Kolejna zmiana wejdzie dopiero po przebadaniu na obecność koronawirusa – tłumaczy Danuta Podogrodzka-Oleńko. - Z testowaniem pracowników nie powinno być problemu – Miasto Gdańsk już zakupiło niezbędne testy. Problemem pozostaje prawo pracy, które na obecną chwilę nie dopuszcza takich rozwiązań.

Jeszcze dzisiaj przedstawiciel gdańskiego DPS-u zamierza dzwonić do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w tej sprawie. Istotne jest, by zmianą prawa zajął się Sejm już na najbliższym posiedzeniu.

Czytaj także

Rygorystyczne procedury bezpieczeństwa w sopockim DPS

W związku z dramatycznymi informacjami, płynącymi z całej Polski, w Domu Pomocy Społecznej przy ul. Mickiewicza w Sopocie już od dłuższego czasu wdrażane są bardzo rygorystyczne procedury bezpieczeństwa. Decyzja o zamknięciu domu dla odwiedzających podjęta została jeszcze przed rozporządzeniami centralnymi.

Budynek sopockiego DPS-u składa się z trzech pięter i na stałe przebywa w nim 83 pensjonariuszy. W czasie jednej zmiany opiekuje się nimi ok. 26 osób z personelu.

- Każde z pięter jest od siebie odizolowane. Z wykorzystaniem istniejących ciągów komunikacyjnych zostały między nimi stworzone specjalne śluzy. Zarówno mieszkańcy, jak i personel nie mają prawa poruszać się między piętrami. Oznacza to, że opiekunowie, terapeuci i pielęgniarki przypisani są do konkretnego piętra. Jedyną osobą, która w odpowiednim stroju może poruszać się po całym budynku jest pielęgniarka dyżurna – opowiada w rozmowie z nami Magdalena Czarzyńska-Jachim, wiceprezydent Sopotu. - Co więcej, strefa mieszkalna została wydzielona od strefy administracyjnej i kuchennej. Oznacza to, że pracownicy administracyjni nie mają wstępu i kontaktu ze strefą mieszkalną, w której przebywają pensjonariusze. Taka sama zasada dotyczy kuchni. Dodatkowo ozonujemy pomieszczenia na terenie DPS-u.

Co ważne, władze miasta już teraz przygotowują plan awaryjny na wypadek pojawienia się ewentualnego zakażenia wśród pensjonariuszy.

- Na wszelki wypadek wyodrębniona została już strefa izolacyjna, gdzie znajdują się trzy pokoje dla ewentualnie zakażonych pensjonariuszy, jeden pokój dla ewentualnie zakażonego personelu i jeden pokój dla zdrowego personelu, który byłby przypisany tylko i wyłącznie do tej strefy. Jesteśmy przygotowani do budowy specjalnej śluzy, która stworzy z tej strefy tzw. strefę zero – mówi dalej Magdalena Czarzyńska-Jachim. - Jesteśmy w stanie postawić taką śluzę w ciągu 1 godziny 15 minut.

Zgodnie bowiem z obowiązującymi procedurami, w momencie pojawienia się zakażenia, cały budynek DPS-u zostaje zamknięty, a wszyscy pensjonariusze i personel zostają w środku. Obiekt podlega wówczas zbiorowej kwarantannie.

- Uważam, że gdzieś na początku zabrakło refleksji i odgórnych procedur, stąd sytuacja w niektórych Domach Pomocy Społecznej w Polsce jest dziś dramatyczna. Przykłady włoskie ewidentnie pokazywały, że DPS-y są miejscami najbardziej narażonymi. Rząd mógł lepiej przygotować się w zakresie ich zabezpieczenia. Choć robimy, co możemy, jesteśmy pełni obaw co przyniesie przyszłość – podsumowuje Magdalena Czarzyńska-Jachim.

W malborskim DPS-ie dyrekcja dziękuje personelowi

Zaostrzone procedury bezpieczeństwa wprowadzono już także w malborskim DPS-ie, gdzie przebywa obecnie 81 pensjonariuszy. Wstrzymane paczki żywnościowe, rezygnacja z posiłków w stołówce, nie mówiąc już o całkowitym zakazie odwiedzin – to część zastosowanych środków ostrożności. Niestety, powoli zaczynają się kurczyć zasoby środków ochrony osobistej.

- Część środków ochrony osobistej jest dostępnych na rynku, lecz pojawił się problem kosztów. Obecnie są one wyższe niż wcześniej. Po zapytaniu ze strony Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku złożyliśmy zapotrzebowanie, ale nie zostało zrealizowane, bo w pierwszej kolejności są placówki medyczne. Teraz doszły też nowe wytyczne dotyczące m.in. czepków, fartuchów. Jednak ktoś nie bierze pod uwagę, że domy pomocy społecznej nie są placówkami służby zdrowia. Mamy obiecane, że to będzie, lecz jesteśmy gdzieś na szarym końcu – zauważa Wioletta Klepacka, dyrektor DPS w Malborku.

- Wielki szacunek należy się całemu mojemu personelowi, bo to dzięki niemu jakoś sobie radzimy w tym trudnym czasie – podkreśla Wioletta Klepacka.

Czytaj także

W DPS-ie nr 1 w Lęborku nie pracuje z powodu zwolnień lub urlopów 11 z 56-osobowej załogi.

- Na razie radzimy sobie, bo nie pracują głównie osoby, które nie biorą udziału przy bezpośredniej obsłudze pensjonariuszy. To osoby z administracji lub warsztatów terapii zajęciowej - mówi Jolanta Wilkiel, dyrektor DPS nr 1 w Lęborku. - Nie wiemy jednak jak sytuacja się rozwinie.

Czytaj także

Podopieczni DPS-ów na Pomorzu bez koronawirusa

Na szczęście, jak wynika z danych Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku, do tej pory nie odnotowano żadnego przypadku zakażenia koronawirusem wśród podopiecznych Domów Pomocy Społecznej w naszym regionie.

- Do tej pory mieliśmy jedno podejrzenie zakażenia koronawirusem w Domu Pomocy Społecznej w Szpęgawsku. U jednego z mieszkańców wystąpiła wysoka temperatura, w związku z czym został odizolowany oraz poddany badaniu – informuje Marcin Tymiński z Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. - Wszyscy pracownicy i mieszkańcy skrzydła, w którym przebywał pacjent z podejrzeniem zakażenia, zostali poddani na mocy decyzji inspektora sanitarnego tymczasowej kwarantannie. Dotyczyło to ok. 60 osób. Na szczęście wynik badania pacjenta okazał się ujemny.

Przedstawiciele urzędu informują dalej, że w momencie pojawienia się pierwszych przypadków zakażenia koronawirusem w Domach Pomocy Społecznej w Polsce, wydane zostało zalecenie, aby personel medyczny, pracujący w pomorskich DPS-ach, nie wykonywał w tym samym czasie pracy w innych placówkach medycznych: szpitalach czy pogotowiach.

- Takie zalecenie zostało wystosowane do kierowników placówek. Miało na celu przeciwdziałanie sytuacji, w której pracownik DPS-u przychodzi do pracy z innego ośrodka przynosząc ze sobą zakażenie. Rekomendacja spotkała się z pełnym zrozumieniem ze strony kierownictwa placówek i jest respektowana – mówi dalej Marcin Tymiński.

Na bieżąco zbierane są też przez Urząd Wojewódzki dane, dotyczące zapotrzebowania na środki ochrony osobistej w pomorskich DPS-ach.

- Dane, dotyczące zapotrzebowania w pomorskich DPS-ach zbierane są co tydzień. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, na ile poważne jest zagrożenie w Domach Pomocy Społecznej. Przebywają tam osoby, które wymagają szczególnej troski i całodobowej opieki. Na bieżąco realizowane są dostawy środków ochrony osobistej z Agencji Rezerw Materiałowych. Tylko wczoraj rozdysponowano 1400 litrów płynu dezynfekcyjnego do 42 placówek. W najbliższych dniach zostaną zrealizowane kolejne dostawy m.in. rękawiczek i masek – podsumowuje Marcin Tymiński.

Akcja #PomagamyPomagać

Informacje o potrzebach Domów Pomocy Społecznej, ośrodków opiekuńczych i schronisk dla bezdomnych zbiera w wojewódzkie pomorskim także Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej.

- Działa już specjalna platforma pomocowa dla szpitali, trwają akcje szycia maseczek, przygotowywane są posiłki dla lekarzy. Pomoc jest teraz niezwykle potrzebna również wielu placówkom niosącym wsparcie dla osób marginalizowanych. Dlatego uruchamiamy akcję #PomagamyPomagać – tłumaczy Katarzyna Weremko, dyrektor ROPS.

Do pracowników ROPS-u mogą zgłaszać się zarówno osoby, które chcą pomóc, jak i te szukające wsparcia. – Poszukujemy firm, organizacji lub zwykłych mieszkańców Pomorza, którzy chcieliby przekazać środki bezpieczeństwa placówkom pomocy społecznej z województwa – mówi Katarzyna Weremko. – Nasz zespół wykorzysta uzyskane informacje, by, w porozumieniu ze służbami wojewody, dopasować darczyńcę do szukającej wsparcia placówki.

Dom Pomocy Społecznej „Polanki” na nowo. Więcej miejsc dla s...

Nowa bakteria nad Bałtykiem

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie