Polecamy
    Bądź na bieżąco

    Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni

    Rozwiń
    Domachowska poza podium, ale bogatsza o 15 tys.

    Domachowska poza podium, ale bogatsza o 15 tys.

    Hubert Zdankiewicz

    Polska

    Polska

    Kuzniecowa wygrała turniej na Warszawiance, ale swojego startu w pokazowym turnieju tenisowym Suzuki Warsaw Masters Marta Domachowska też nie musi się wstydzić.
    Pomimo że ostatecznie nie udało jej się zająć miejsca w czołowej trójce. Miłe złego początki mieliśmy tylko w jej sobotnim półfinale z Rosjanką Marią Kirilenko. Polka rozpoczęła znakomicie. Do stanu 3:1 dyktowała warunki na korcie. Niestety, później coś się w jej grze zacięło. Zupełnie, jakby się przestraszyła, że może wygrać.
    Kirilenko nie miała litości dla swojej przyjaciółki i byłej partnerki deblowej (podczas majowych turniejów w Berlinie i Rzymie Rosjanka będzie za to grała z Agnieszką Radwańską). Odrobiła straty i wygrała pierwszego seta. W drugim szybko objęła prowadzenie 3:0 i mimo odważnej gry Domachowskiej nie oddała go już do końca.
    Od stanu 0:3 zaczął się również niedzielny mecz o trzecie miejsce z Jeleną Dementiewą. Później było lepiej, przewaga sklasyfikowanej na dziewiątym miejscu w rankingu WTA Rosjanki nie podlegała jednak dyskusji. Tym samym Dementiewa zrewanżowała się Marcie za grupową porażkę z czwartku (w piątek pokonała też Agnieszkę Radwańską).
    - To były dwa różne mecze. Dziś rywalka zagrała lepiej. Ze mnie z kolei trochę zeszło powietrze po porażce z Kirilenko. Cóż, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Przed turniejem czwarte miejsce wzięłabym w ciemno - powiedziała po spotkaniu Marta Domachowska.
    Nasza tenisistka nie powinna jednak narzekać. Znów wystąpiła w Polsce (rok temu zabrakło jej podczas turnieju J&S Cup). Pokazała również, że dystans dzielący ją od światowej czołówki nie jest tak duży, jakby to sugerowało jej 81. miejsce w rankingu WTA (problemy Polki tkwią w psychice, a nie w braku umiejętności). Z powodu gry na Warszawiance przepadły jej co prawda eliminacje do rozpoczynającego się dziś turnieju w Berlinie, ale i tak nie powinna narzekać. Za czwarte miejsce dostała 15 tys. dol., a w dodatku podpisała w ubiegłym tygodniu kontrakt sponsorski z firmą Suzuki.
    - Marta pozytywnie mnie zaskoczyła. Grała dobrze i bez kompleksów. Widać, że jej tenis ewoluuje. Kiedyś bazowała głównie na mocnych uderzeniach z głębi kortu, a teraz próbuje grać skróty, chodzić do siatki, zmieniać rotację. Poprawiła też serwis - oceniła występ Domachowskiej jej rówieśniczka i koleżanka, była mistrzyni Polski w tenisie Karolina Kosińska.
    Jedyny minus to nieoficjalne doniesienia o konflikcie w sztabie szkoleniowym Domachowskiej. Oby nie skończył się on tak jak w ubiegłych latach, bo kolejna zmiana trenera to ostatnia rzecz, której potrzebuje nasza tenisistka. Zwłaszcza teraz, kiedy jej współpraca z Pawłem Ostrowskim przynosi coraz lepsze efekty.
    Cały turniej zgodnie z oczekiwaniami wygrała Rosjanka Swietłana Kuzniecowa. Czwarta tenisistka świata nie dała szans w półfinale Demen- tiewej, pokonując ją w ciągu niespełna godziny. Niewiele więcej czasu potrzebowała, by rozprawić się niedzielnym finale z Kirilenko. W nagrodę otrzymała czek na 35 tys. dol.

    Dawydienko zagra w Warszawie
    Rosjanin Nikołaj Dawydienko będzie największą gwiazdą turnieju ATP Orange Warsaw Open (z pulą nagród 425 tys. euro), który od 9 do 15 czerwca odbędzie się na kortach Warszawianki. Dawydienko to jeden z najlepszych tenisistów świata (4. ATP), półfinalista Roland Garros (2005 i 2007) i US Open (2006 i 2007). W 2006 r. zwyciężył w turnieju Orange Prokom Open w Sopocie (impreza w Warszawie jest jego kontynuacją, zmieniło się tylko miasto). Niedawno triumfował również w turnieju Sony Ericcson Open w Miami, pokonując w finale Hiszpana Rafaela Nadala.
    Do Warszawy przyjadą również m.in. zeszłoroczny zwycięzca z Sopotu Hiszpan Tommy Robredo, Argentyńczycy Juan Monaco i Guillermo Canas (w ubiegłym roku dwukrotnie pokonał Szwajcara Rogera Federera), a także Rosjanin Igor Andriejew (prywatnie chłopak Marii Kirilenko) oraz zwycięzca OPO z 2005 r. Francuz Gael Monfils.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo