Dobry czas dla Biedronek

    Dobry czas dla Biedronek

    Piotr Dominiak, ekonomista

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Kryzys w Polsce nadal widoczny jest najbardziej w mediach. Żyją z niego głównie dziennikarze, straszący codziennie tytułami o okropnych skutkach nadchodzącej recesji. W realnym życiu gospodarczym nadal go trudno dostrzec. Dynamika produkcji, obrotów, zatrudnienia spada, ale nadal jest dodatnia.
    Jeżeli jednak uczestnicy życia gospodarczego przestraszą się pesymistycznych opinii i prognoz, skutki dla wzrostu gospodarczego będą znacznie poważniejsze. Z pewnością jednak nie dla wszystkich firm.

    Kiedy koniunktura się pogarsza, konsumenci zaczynają wydawać swoje pieniądze ostrożniej. Nie będąc pewni swoich przyszłych dochodów, starają się żyć oszczędniej. Poświęcają więcej czasu na poszukiwanie tańszych towarów i tańszych sklepów. I to jest szansa dla tych, którzy produkują i sprzedają artykuły po niższych cenach. Z reguły są to towary jakościowo gorsze, ale w niepewnej sytuacji konsumenci kierują się głównie cenami.

    W Polsce, gdzie nabywcy (według niemal wszystkich badań konsumentów) podejmują decyzje zakupowe w oparciu o wysokość cen, słabnąca koniunktura wzmocni jeszcze takie zachowania.
    To wspaniała okazja dla sklepów (nie znoszę idiotycznej ich nazwy - dyskonty), takich jak Biedronka, Lidl, Aldi. Towary w nich są gorsze, ale tańsze. Tańsze nie tylko z powodu niższej jakości, ale również dlatego, że oferowany przez nie asortyment jest znacznie uboższy, wyposażenie także, personel mniej liczny.

    To wszystko sprawia, że koszty funkcjonowania są mniejsze niż w hipermarketach i nawet przy niskich marżach, ale dużych obrotach da się wypracować zyski. Właściciele takich sklepów zacierają teraz ręce. Dla nich im gorsza koniunktura, tym lepiej. Żyją z rynku tzw. dóbr podrzędnych, na które popyt spada gdy dochody nabywców rosną, ale wzrasta, gdy dochody spadają.

    Na marginesie tych dość oczywistych zjawisk ciekawi mnie, czy nadal PiS i ojciec dyrektor będą w imieniu ubogich Polaków walczyć z zagranicznymi właścicielami supermarketów? Bo nie ma wątpliwości, że to do nich będzie trafiało coraz więcej klientów. Mniej do delikatesów i droższych wielkich sklepów (np. Auchan i Carrefour), ale także mniej do małych sklepów, których to obrońcami są polscy populiści.

    Dalsze wzywanie do postawienia tamy tworzeniu nowych placówek typu Biedronka obróci się przeciwko elektoratowi tych ruchów, który pewnie najsilniej odczuje spowolnienie koniunktury. Jak z tego wybrną politycy i propagandziści związani z Kaczyńskimi, Lepperem i Rydzykiem?

    Natomiast warto śledzić zmiany, jakie będą następować na rynku handlu detalicznego. To nie jest rynek tak szybko reagujący na sygnały dotyczące zmian koniunkturalnych jak giełdy lub nieruchomości, ale jeżeli i tutaj zacznie spadać sprzedaż, to będzie znak, że kryzys faktycznie wkracza mocno w sferę realną.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo