Dlaczego w Polsce wciąż tak dużo osób umiera na COVID-19? Lekarze tłumaczą

Patrycja Dziadosz
Patrycja Dziadosz
Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
- Aktualnie testujemy mniej osób niż jeszcze kilka tygodni temu - mówią lekarze
- Aktualnie testujemy mniej osób niż jeszcze kilka tygodni temu - mówią lekarze Archiwum
Bardzo dużo Polaków z COVID-19 umiera - pokazują to dane choćby z minionego tygodnia. Tylko w środę odnotowano 605 zgonów. Dlaczego tak się dzieje? - Musimy sobie zdawać sprawę, że chorzy nie umierają od razu. COVID-19 w pierwszym stadium przebiega zazwyczaj łagodnie. Pogorszenie, często gwałtowne, pojawia się zazwyczaj w 2-3 tygodniu choroby - tłumaczą lekarze. I zachęcają, aby zaszczepić się przeciw COVID-19, gdy tylko szczepionka będzie dostępna.

FLESZ - Płaca minimalna pójdzie w górę

Codzienne raporty Ministerstwa Zdrowia pokazują, że choć liczba nowych przypadków zakażenia koronawirusem w ostatnich tygodniach utrzymuje się na w miarę podobnym poziomie, to jednak w całej Polsce wciąż umiera bardzo dużo chorych na COVID-19. Tylko od poniedziałku do niedzieli odnotowano ponad 2,5 tys. zgonów. Najgorsza była środa: resort poinformował wtedy, że zmarło 605 osób z COVID-19. Liczba zgonów w ciągu doby rzadko spada poniżej stu. W minionym tygodniu stało się to jedynie raz: w poniedziałek, gdy poinformowano o śmierci 96 osób.

Lekarze: chorzy nie umierają od razu

Zdaniem dr Lidii Stopyry, specjalistki chorób zakaźnych, duża liczba zgonów to "pokłosie sytuacji epidemiologicznej, z którą mieliśmy do czynienia dwa, trzy tygodnie temu, kiedy zachorowań było dużo więcej niż aktualnie".

- Musimy sobie zdawać sprawę, że chorzy nie umierają od razu. COVID-19 w pierwszym stadium przebiega zazwyczaj łagodnie. Pogorszenie, często gwałtowne, pojawia się zazwyczaj w 2-3 tygodniu choroby - tłumaczy ordynator Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie.

Specjaliści zwracają również uwagę na to, że w ostatnim czasie ludzie nie zgłaszają się do lekarzy od razu po tym, jak zauważą u siebie niepokojące objawy, nie chcą się również testować. Efekt tego wszystkiego jest taki, że trafiają do szpitala, gdy ich stan się znacząco pogorszy. Czasami na ratunek jest już za późno. To też może być przyczyna dużej liczby zgonów.

Fakt, że coraz mniej osób zgłasza się na testy, potwierdza dr Stopyra. - W ostatnim czasie mentalność pacjentów uległa diametralnej zmianie. O ile na początku pandemii ludzie posuwali się nawet do kłamstw, by mieć wykonane badanie, o tyle dzisiaj coraz częściej odmawiają zrobienia testu. Proszą, by lekarz nie wystawiał takiego skierowania, bądź po prostu na wymaz się nie stawiają. Potwierdza to m.in. fakt, że ponad dwadzieścioro małych pacjentów, którzy trafili do nas w ostatnim czasie z dziecięcym zespołem pocovidowym PIMS-TS, mimo iż wszyscy mieli objawy COVID-19, żadne z nich nie miało wykonanego testu na koronawirusa - dodaje lekarka.

Jej zdaniem ludzie nie chcą się ujawniać, by nie został na nich nałożony obowiązek izolacji. Po drugie na test trzeba się umówić, a potem często czekać w kolejce. To dla części osób jest również zniechęcające.

"Aktualnie testujemy mniej osób niż jeszcze kilka tygodni temu"

O to samo pytamy prof. Annę Boroń-Kaczmarską, specjalistkę chorób zakaźnych z Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Również zwraca uwagę na mniejszą liczbę wykonywanych testów.

- Aktualnie testujemy mniej osób niż jeszcze kilka tygodni temu. Badania są wykonywane głównie osobom objawowym. COVID-19 to bardzo dynamiczna i ostro przebiegająca choroba. Najbardziej newralgiczny dla pacjenta jest drugi tydzień infekcji. Istnieje więc ryzyko, że im później chory się zgłosi do lekarza, a ma inne schorzenia współistniejące, tym przebieg zakażenia może być dla niego cięższy, co w niektórych przypadkach kończy się niestety śmiercią - mówi profesor.

Zwraca też uwagę, że dla ocenienia śmiertelności z powodu COVID-19 nie należy barć pod uwagę codziennych zgonów, ale całościowe statystyki. Współczynnik śmiertelności to liczba wszystkich osób, które zmarły z powodu tej choroby, podzielona przez liczbę wszystkich osób, u których wykryto koronawirusa. Dla Polski wynosi on około 2 proc.

Naukowcy twierdzą, że tendencja jeśli chodzi o dużą liczbę zgonów niestety się utrzyma. A jeśli Polacy nie będą chcieli się szczepić, będziemy mieli taką sytuację aż do lata. To właśnie szczepionka daje nadzieję na wyhamowanie pandemii koronawirusa. W pierwszej kolejności zaszczepieni zostaną pracownicy sektora ochrony zdrowia, sanepidu i DPS-ów, a po nich nauczyciele, żołnierze i seniorzy z domów opieki. Tak zakłada Narodowy Program Szczepień przeciw COVID-19.

Wielka mobilizacja szpitali

Na wielką akcję szczepień swojego personelu już szykują się krakowskie szpitale.

- Szczepienia covidowe są tematem, który opracowujemy na bieżąco. Tworzymy listy chętnych, kompletujemy dokumentację. Jest dość obszerna, w tym zgody, dane personalne, wprowadzamy je do systemów Ministerstwa Zdrowia, są określone terminy, gdzie i do kiedy trzeba zgłaszać nasze postępy - tłumaczy nam Anna Górska, rzecznik prasowa Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie. Jak na razie chęć zaszczepienia się zgłosiło ponad 600 osób - to połowa załogi placówki.

- Mamy wybrane 3 lokalizacje szpitalne, w których będziemy szczepić personel o różnych porach - dodaje Górska. Jeszcze nie wie, kiedy dokładnie uda się zaszczepić pierwszych pracowników lecznicy. - Na ten moment nie mamy jeszcze szczepionek. Cały czas jesteśmy w kontakcie z NFZ i MZ, odbywają się wideokonferencje, szkolenia. Gdy będziemy znać konkrety, poinformujemy o tym - dodaje rzeczniczka. Do wykonywania zostaną oddelegowane trzy zespoły pielęgniarsko-lekarskie.

Jak sytuacja wygląda w innych placówkach? Przykładowo jeśli chodzi o Szpital Uniwersytecki w Krakowie, to ponad 50 proc. jego pracowników zgłosiło się do szczepień przeciwko COVID-19. Główny doradca premiera ds. COVID-19 prof. Andrzej Horban powiedział ostatnio, iż ma nadzieję, że pierwszy Polak zostanie zaszczepiony 27 grudnia. Dodał również, że każdy, gdy tylko otrzyma informację, że szczepionka jest dla niego dostępna, powinien się zaszczepić.

Gdy jakiś czas po COVID-19 wracają objawy infekcji, może być to ta sama choroba

Długoterminowe objawy COVID-19 – to wciąż może być koronawir...

Wideo

Materiał oryginalny: Dlaczego w Polsce wciąż tak dużo osób umiera na COVID-19? Lekarze tłumaczą - Gazeta Krakowska

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Romuald

77 osób to dużo, ale w porównaniu z 600 nastąpiła poprawa.

G
Gość
21 grudnia, 10:28, Gość:

Czy mamy żyć w przepisach czy może powinniśmy uruchomić nasze mózgownice.

Proponuję Borysa Budke na premiera to wtedy byłby Pololand szczęśliwości i dobrobytu.

21 grudnia, 13:37, :]:

Trzeba uchwalić ustawę, że Polska jest krajem szczęśliwości i dobrobytu.

Towariszczu, nie paniał ty mienia

:]
21 grudnia, 10:28, Gość:

Czy mamy żyć w przepisach czy może powinniśmy uruchomić nasze mózgownice.

Proponuję Borysa Budke na premiera to wtedy byłby Pololand szczęśliwości i dobrobytu.

Trzeba uchwalić ustawę, że Polska jest krajem szczęśliwości i dobrobytu.

P
Proste

Dlatego tylu umiera na "kowid", bo tak są prowadzone statystyki - na zasadzie: "ile się tylko da, przypisujemy koronawirusowi" ("cegła mu na głowę spadła = śmierć na Covid-19" itd.).

P
Piotr

Ci co radzą to proszę się z imienia i nazwiska przedstawić, żeby było wiadomo u kogo się zgłosić po odszkodowanie i kto miał wylądować w więzieniu kiedy to wszystko się zawalił.

Tych wszystkich specjalistów proszę o również wnikliwa analizę fal zachorowań na grypę z liczbami itd w ostatnich dziesięcioleciach.

Wtedy to jednak jeszcze był bohaterem ten kto z gorączką szedł do pracy i zarażał innych.

G
Gość

Czy mamy żyć w przepisach czy może powinniśmy uruchomić nasze mózgownice.

Proponuję Borysa Budke na premiera to wtedy byłby Pololand szczęśliwości i dobrobytu.

G
Gość

Ludzie umierają bo nie są leczeni na żadne inne choroby a covid to jest grubo przesadzony. Ludzie umierają na zawały a piszą covid . Wszystko pod kątem szczepionek, agitacja i fałsz

G
Gość

Nie kłamcie..to szefowie zakazują chodzić na testy aby w kwarantannę innych nie brali..

A
Adam Szwed

"Lekarze zachęcają by się zaszczepić..."

Tak, ale chyba tylko lekarze epidemiolodzy,

Bo lekarze onkolodzy raczej będą przed tym przestrzegać...

Dodaj ogłoszenie