"Dlaczego tak się dzieje w służbie zdrowia?" Czy epidemia wpłynęła na czas diagnostyki chorych na raka, czy winny jest system?

Piotr Kallalas
Piotr Kallalas
Grzegorz Dembinski
Czas oczekiwania na leczenie onkologiczne to temat nadzwyczaj trudny dla lekarzy, ale przede wszystkim dla pacjentów. Każda kolejna umówiona wizyta, która z jednej strony separuje moment rozpoczęcia terapii, a z drugiej decyduje o jej skuteczności, jest powodem uczucia niezwykłej bezsilności i frustracji. Otrzymaliśmy zgłoszenie dotyczące takiej sytuacji w jednym z gdańskich szpitali.

Problem związany z długim czasem oczekiwania na kolejne porady onkologiczne zgłosiła jedna z naszych czytelniczek, która poinformowała, że jej chorujący na chłoniaka brat był na wielu konsultacjach, po których otrzymywał nowy termin wizyty oddalony o kilka tygodni. Leczenie miało się odbyć w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym, gdzie pacjent, będąc w złym stanie, miał również kilka godzin czekać w poczekalni na poradę.

- Zabolało mnie to, że mój brat miał termin do lekarza i w tym ciężkim stanie czekał na poczekalni na krześle trzy godziny. Zastanawiam się, dlaczego tak się dzieje w służbie zdrowia - napisała czytelniczka.

Komentarz szpitala

Otrzymaliśmy komentarz ze szpitala, który wskazuje, że pacjenci są leczeni zazwyczaj przez jednego specjalistę, jednak obecna sytuacja epidemiczna wymagała wprowadzenia rotacyjnego trybu pracy, co może wiązać się ze zmianą lekarza.

- W Uniwersyteckim Centrum Klinicznym pacjenci z wystawioną kartą DILO mają wyznaczoną wizytę w poradni w możliwie najszybszym terminie nieprzekraczającym dwóch tygodni, na której lekarz decyduje, w jakiej formie mają zostać poprowadzone diagnostyka i leczenie - poinformował Jakub Kraszewski, dyrektor naczelny Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. - Jeśli pacjent jest w dobrym stanie, leczony jest w trybie ambulatoryjnym, przychodzi zatem na wizytę do onkologa lub hematologa. Zazwyczaj jest to ten sam specjalista, jednak w sytuacji epidemii, kiedy personel pracuje rotacyjnie, może zdarzyć się sytuacja, że pacjent zostanie przyjęty przez innego lekarza. Wizyty umawiane są na konkretną godzinę, także ze względu na uniknięcie zakażenia koronawirusem.

Czytaj także

Jednocześnie szpital zapewnia, że w sytuacji, w której chory czuje się gorzej, zawsze jest możliwość skorzystania z Klinicznego Oddziału Ratunkowego. Natomiast w razie pogorszenia zdrowia pacjent jest kierowany na oddział szpitalny.

- Do dyspozycji naszych pacjentów są także koordynatorzy ds. szybkiej terapii onkologicznej, którzy pomagają m.in. w ustaleniu terminów wizyt i badań - podkreślił Jakub Kraszewski.

Polskie placówki borykały się z przepełnieniem, a obecnie z epidemią

Funkcjonowanie karty Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DILO) rzeczywiście uporządkowało w naszym kraju standardy i ścieżkę diagnostyki. Chodziło przede wszystkim o zagwarantowanie wykonania niezbędnych badań w określonym, krótkim czasie, aby móc rozpocząć leczenie. Niestety w polskich szpitalach bardzo często winowajcą pozostaje system. Zdarza się, że pacjenci są konsultowani ze względu na specyfikę nowotworu przez specjalistów różnych oddziałów, co dodatkowo rozszerza diagnostykę i wymaga precyzyjnej koordynacji.

Czytaj także

Ponadto pacjenci narzekają, że wizyty często trwają zaledwie kilkanaście minut i polegają na zleceniu kolejnych badań, które często można by zlecić za jednym razem. Nic nie dzieje się jednak bez przyczyny, bowiem poradnie zazwyczaj są przepełnione, a specjaliści starają się przyjąć wszystkich umówionych chorych.

Niestety sytuacji w polskich szpitalach nie poprawił kryzys związany z epidemią koronawirusa, co próbuje nagłośnić fundacja Alivia.

- Wielu pacjentów w ostatnich miesiącach nie otrzymywało kart DILO oraz skierowań na badania. Niektórzy rezygnowali z badań, ponieważ bali się zagrożenia związanego z wizytą w nieprzygotowanych do epidemii placówkach. To oznacza mniejszą liczbę zapisanych osób i w efekcie krótsze kolejki - mówi Joanna Frątczak Kazana z Fundacji Alivia i dodaje: - Spodziewamy się, że w najbliższym czasie kolejki dramatycznie się wydłużą. Chorzy, których badania odwołano, będą musieli je wykonać. Pojawią się też nowi pacjenci, a to oznacza, że będzie problem z obsłużeniem wszystkich potrzebujących.

Nowe objawy koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie