Dlaczego doszło do zakażenia koronawirusem? WWF: Winny jest nasz stosunek do przyrody, zwierząt

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
Nie ma znaczenia, od którego zwierzęcia złapaliśmy koronawirusa, tylko dlaczego do tego doszło - mówi Agnieszka Muzińska z WWF Polska.

Wielu ekspertów wskazuje, że źródłem koronawirusa był jeden z tzw. mokrych targów w Chinach. Handluje się na nim, w katastrofalnych warunkach, żywymi i martwymi zwierzętami. Jest prawdopodobne, że Chińczycy zarazili się od nietoperzy, które są wykorzystywane przez nich w gastronomii. Gdy wirus się rozprzestrzenił, Chińczycy zamknęli targ, o co wasza organizacja apeluje od dawna. Czy nie jest tak, że ludzkość dziś boryka się z pandemią, bo nie szanuje zwierząt i lekceważy przepisy chroniące środowisko?
Rzeczywiście pierwszy przypadek koronawirusa SARS-Cov-2 jest wiązany z mokrym targiem w mieście Wuhan. Jednak dotychczas nie ma oficjalnej informacji w jaki sposób tam trafił, ani jak doszło do pierwszych zakażeń. Podejrzenia padły na zwierzęta, które pojawiają się na tego typu targach i często pochodzą z nielegalnych źródeł. Najnowsze badania wykazują, że koronawirus pobrany od nietoperza dzielił 96 proc. swojego genomu z koronawirusem z organizmu człowieka. Jednak kluczowe różnice pozwalają stwierdzić, że zanim doszło do zakażenia ludzi, prawdopodobnie istniało jeszcze jedno ogniwo w tym łańcuchu. Podejrzenia padły na łuskowce. Tu podobieństwo w genomie jest na poziomie 85,5-92,4 proc., czyli za mało, by mieć pewność, że to od nich wirus przeszedł na człowieka. Abstrahując od tych wszystkich badań tak naprawdę nie ma znaczenia, od którego zwierzęcia złapaliśmy koronawirusa, tylko dlaczego do tego doszło. W wielu krajach Globalnego Południa mamy do czynienia bądź z brakiem zakazu handlu dzikimi zwierzętami, bądź z niewłaściwym egzekwowaniem prawa w tym zakresie. Paradoksem jest, że dopiero po wybuchu epidemii Chiny wprowadziły całkowity zakaz nielegalnego handlu dziką fauną czy florą. Czy nielegalny handel wymaga zabronienia czy po prostu nie powinien mieć miejsca? Już informacja o tym, że badano łuskowce z nielegalnego rynku pokazuje, że skala problemu kłusownictwa i handlu zwierzętami zagrożonymi wyginięciem jest ogromna. Zupełnie innym problemem są warunki w jakich te zwierzęta są przetrzymywane. Na tych targach można było zobaczyć ciasne klatki ustawione jedne na drugich, a w nich gatunki zwierząt, które w naturze nie miałyby szansy się spotkać.

Czego powinna nas nauczyć szerząca się pandemia, jeśli chodzi o przyrodę? Pokory wobec niej i tego, że nie można jej bezkarnie eksploatować?

Tak, potrzebna jest chwila na refleksję. Zamiast szukać winnego, snuć kolejne teorie spiskowe, powinniśmy działać, bo obecne podejście do dzikiej przyrody jest groźne dla nas samych. Pandemia to tylko jeden z przykładów zagrożeń. Musimy działać jednocześnie na wielu polach: wprowadzić zakaz handlu dzikimi zwierzętami, znaleźć sposób na egzekwowanie tego prawa, podnosić świadomość ludzi, co dotyczy zarówno lokalnych społeczności przywiązanych do tradycji i zaleceń medycyny chińskiej, jak i turystów, którzy swoimi wyborami sprawiają, że jest popyt na produkty z części egzotycznych zwierząt. Konieczna jest walka z kłusownictwem i przemytem zwierząt i roślin. Wchodzenie w interakcję z dziką przyrodą to nie tylko czerpanie z niej zysków, czasem nieprzemyślane działania potrafią mieć poważne konsekwencje.

Pojawiły się informacje, że w czasie społecznej kwarantanny mniej ludzi wychodzi w góry i je niszczy. Zmniejszyła się też emisja szkodliwych pyłów, bo mniej osób wyjeżdża do pracy.
Z jednej strony obserwujemy odrodzenie się przyrody, w weneckich kanałach woda jest przejrzysta, u wybrzeży Włoch znów pojawiły się delfiny, nawet nasze tatrzańskie kozice dostaną pewnie teraz trochę więcej wolnej przestrzeni. Zanieczyszczenie powietrza zmniejszyło się raczej w miastach, gdzie spadła teraz emisja spalin. Z drugiej strony, na obszarach podmiejskich i wiejskich pewnie w chłodniejsze dni jest nawet gorzej niż było, bo ogrzewać domy trzeba cały dzień, a nie dopiero po pracy. Pojawiają się również kolejne doniesienia, że w dobie pandemii wzrasta zużycie plastiku i jednorazówek. Daleka jestem od tego, by szukać dobrych stron w pandemii wirusa. Co z tego, że przez kilka tygodni będziemy mniej latać samolotami i konsumować, jeśli potem odbijemy sobie z nawiązką i wszystko będzie po staremu? By naprawdę poprawić jakość środowiska musimy wprowadzić zmiany systemowe, odejść od paliw kopalnych, oszczędnie gospodarować surowcami naturalnymi, przetwarzać zamiast wyrzucać, chronić dziką przyrodę.

Jeśli nie wyciągniemy wniosków z pandemii, to jaka przyszłość nas czeka?
Teraz przede wszystkim musimy się skupić na ratowaniu życia i zdrowia ludzi, a także pomocy tym, którzy w efekcie ograniczenia działalności firm czy utraty miejsc pracy znajdą się w trudnej sytuacji. Te dramaty już widać i będzie ich niestety przybywać. Kiedy minie ten trudny czas musimy jednak wrócić do tematu naszego podejścia do natury. Potrzebujemy naturalnych rzek, czystego Bałtyku, zielonej energii, powiększenia obszarów chronionych i działań na rzecz zrównoważonego rozwoju. Musimy dążyć do neutralności klimatycznej i nie odkładać na później walki o spowolnienie zmiany klimatu.

Raport o koronawirusie na Pomorzu:

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

Koronawirus Gdańsk. Tak wygląda w ostatnich dniach centrum m...

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie