Diwa operowa to nie tylko wspaniały głos. Rozmowa z Jerzym Snakowskim

Gabriela Pewińska
Pochodząca z Alaski Vivica Genaux nie jest histeryczną diwą. Dostała się do tej pierwszej ligi dzięki uznaniu środowiska, a nie dzięki zabiegom marketingowym. Już niebawem usłyszymy ją w Gdańsku
Pochodząca z Alaski Vivica Genaux nie jest histeryczną diwą. Dostała się do tej pierwszej ligi dzięki uznaniu środowiska, a nie dzięki zabiegom marketingowym. Już niebawem usłyszymy ją w Gdańsku Harry Heleotis
Udostępnij:
To wszystko wina Marii Callas! To wszystko przez nią! To ona tak wysoko postawiła poprzeczkę. Teraz wszystkie śpiewaczki chcą być jak ona! - mówi Jerzy Snakowski, znawca opery.

Diwa operowa to nie tylko wspaniały głos...

To także talent, osobowość. Cała otoczka... No niestety, z tą otoczką jest dość trudno. Dziś śpiewaczki operowe nie stoją w centrum zainteresowania.

Ale robią wszystko, by tak było.

Współczesne śpiewaczki trochę znają historię opery, coś słyszały o dawnych wielkich śpiewaczkach, o Marii Callas, o diwach XIX wieku. Trochę tamtym zazdroszczą, bo one to dopiero były kimś! Po I wojnie światowej śpiewaczki operowe musiały ustąpić miejsca diwom ekranu. Te współczesne - diwom popkultury. Bywają oczywiście śpiewaczki, które są czystym wytworem popkultury. Są poptenorzy, a nawet popsoprany. Ale to już jest bardziej produkt marketingowy niż połączenie głosu, osobowości i tego wszystkiego, co się składa na pojęcie diwa.

Ale jakieś diwy chyba mamy? Jeszcze niedawno zachwycałeś się Anną Netrebko!

Już jest u mnie na cenzurowanym. Po tym jak wsparła finansowo rosyjskich separatystów…

Trochę też zmieniła image... Jakby zmężniała.

Ale też wzięła się za mocniejsze partie. Okazuje się jednak, że „wyporność” ma znaczenie. Diwa… Myślę, że to słowo ma jednak trochę pejoratywne znaczenie. Gdy ktoś gwiazdorzy - mówi się, że się zachowuje się jak diwa. Rumuńska śpiewaczka Angela Gheorghiu - świetny głos, osobowość, ale gwiazdorzy strasznie, niestety, w złym stylu. W Salzburgu śpiewała w „Werterze” ze słynnym Piotrem Beczałą. Beczała - ewidentnie lepszy, był faworytem publiczności. Ale ona postanowiła to zmienić, narzucić prymat, ukłonami, uśmiechami walczyła o względy publiczności. Żałosne to były umizgi! W zachodnich teatrach jest zwyczaj, że po przedstawieniu fani mogą się na chwilę spotkać z gwiazdą przy wejściu dla artystów. Tam się na gwiazdę czeka, aż łaskawie wyjdzie do zgromadzonych. W La Scali czekał cały tłum fanów. Wśród nich - ja. Czekaliśmy tak - wpatrzeni w windę, którą Angela Gheorghiu miała do nas zjechać - blisko dwie godziny. Zjeżdżały winda za windą, wychodziły: garderobiana, fryzjerka, potem jeszcze mąż artystki, napięcie rosło... Wreszcie ona! Ze skwaszoną miną dała kilka autografów, po czym wsiadła do limuzyny i tyle ją widzieliśmy. A trzeba przyznać - wyglądała nieziemsko! Po dwugodzinnym recitalu kolejne dwie godziny pacykowali ją od stóp do głów tylko po to, by się przespacerowała przez tłum fanów. Jak widać, diwa strasznie się kreuje. No i nieustannie gwiazdorzy. W tym jest mistrzynią.

No ale diwa chyba musi być kapryśna…

Takie mamy wyobrażenie. Mówi się, że różnica między śpiewaczką i terrorystą jest taka, że z tą pierwszą się nie dyskutuje… Śpiewaczki operowe mają specyficzny styl życia, który nie wszyscy rozumieją. Rano próba, potem przerwa na obiad, następnie spektakl, który się kończy późno w nocy. Ale zasnąć trudno, bo adrenalina działa. Więc kolacja, po kolacji trzeba jeszcze trochę pożyć. A rano trzeba pospać... I tak w kółko. Te podróże, te hotele. Człowiek, prowadząc taki nienormalny tryb życia, szybko się zużywa. I dotyczy to wszystkich aspektów życia, zwłaszcza życia w rodzinie. Jest taka cudowna śpiewaczka Natalie Dessay, która po prostu nagle się wyeksploatowała. A chciała być diwą XXI wieku! Uwielbiała, żeby kręcić o niej filmy dokumentalne. Na ekranie: Ona z rodziną. Ona z mężem. Inna historia to rozpaczliwy, dramatyczny wprost dokument o tym, jak na jej strunach głosowych wykryto guzki! Jak idzie do lekarza, jak czyta wyniki badań lekarskich... Wreszcie operacja! Na ekranie widzimy krtań, i ją całą, jak odpływa po głupim jasiu. I znów - jak się budzi, jak płacze...

Guzki też widzimy?!

Widzimy wszystko! Ona serwuje nam taki medialny rentgen. Rodzaj pornografii. Bo ekshibicjonizm to jednak za mało powiedziane. Była bardzo aktywna, intensywny tryb życia sprawił, że nagle zaczęła tracić głos. Więc się wycofała. Pewnego dnia obwieściła światu, że daje sobie rok odpoczynku od opery. Teraz gra tylko role matek we francuskich musicalach.

Ten głos - wieczne zmartwienie! Czytałam niedawno, że jakaś śpiewaczka operowa, jedząc spaghetti, połknęła kilkucentymetrowy drut! Ponoć poraniła sobie struny głosowe!

Słyszałem coś jeszcze gorszego! Pewien znany polski baryton napił się… kreta, środka do udrażniania rur.

Jak to możliwe?

Nie wiem, może przez pomyłkę? Ale się wykaraskał, zrobili mu operację. Głosu nie stracił. Występuje nadal. Co za historia! No, ale na co dzień, szczęśliwie, śpiewaczki jednak drutów nie jadają.

Ale z tym, co jedzą, tak czy siak muszą uważać. Wygląd ma znaczenie. Wzięcie mają szczupłe.

Mają, choć ja czasem tęsknię za korpulentną diwą. Kiedyś jak słynna Caballé otwierała usta, nikomu nie przeszkadzało, jak wygląda. A dziś? To wszystko wina Marii Callas, to wszystko przez nią! To ona tak wysoko postawiła poprzeczkę, pokazała, że można świetnie śpiewać i zjawiskowo wyglądać jednocześnie! Kiedy schudła kilkadziesiąt kilo, od razu stała się ikoną mody. Teraz wszystkie śpiewaczki chcą być jak ona. A do tego wszechobowiązujący kult młodości, kult pięknego ciała. Kanon piękna ustaliły media. Bardzo trudno się do niego, zwłaszcza tym występującym publicznie, dostosować. Poza tym scenografowie, projektując kostiumy, są mało wyrozumiali, w swoich wizjach zbyt egoistyczni… Miast tuszować, oszpecają.

Pracujący nad wizerunkiem słynnej Renée Fleming postanowili nawiązać do jeszcze słynniejszej Nellie Melby - patronki pysznego deseru lodowego, i stworzyli deser La Diva Renée. To ciastko orzechowe z płatkiem czekolady, na którym laserowo wydrukowana jest strona z partytury „Der Rosenkavalier” Straussa.

Przez kilkanaście sezonów Renée Fleming była diwą w Metropolitan Opera. Ale w pewnym momencie pojawiła się Anna Netrebko i Renée musiała ustąpić jej miejsca. Wygrała młodsza.

Karierę zaczęła Netrebko w rosyjskim Teatrze Maryjskim jako… bileterka. Dziś jest nie tylko wielką diwą, ale i obiektem fascynacji seksualnych. Gdy kilka lat temu śpiewała w „Purytanach” Belliniego w Metropolitan Opera, leżała na scenie, a jej długie czarne loki spływały do kanału orkiestrowego... Krytycy nie mogą się otrząsnąć do dziś. Na dodatek rozpisują się, że ona tymi lokami wymachuje też, tańcząc kankana w nocnych klubach Sankt Petersburga.

To też opowieści stworzone na potrzeby wizerunku. Jak to fajnie brzmi - diwa - która zaczynała jako pucybut. Netrebko na okrągło opowiada, jak to… nie lubi opery. Bardzo to jest prowokacyjne. Ale w jednym z wywiadów coś takiego mówiła też amerykańska mezzosopranistka Vivica Genaux, którą niebawem usłyszymy w Gdańsku. To nie jest tak, że śpiewacy operowi zawsze są fanami opery. Nie zawsze nawet znają się na operze. Strawiński kiedyś powiedział, że jak chce z kimś pogadać o muzyce, to wybiera towarzystwo bankierów, bo z kolegami muzykami to może jedynie mówić o pieniądzach.

Vivica Genaux ponoć świetnie się prezentuje na scenie.

Ma tak zwany amerykański luz w bioderkach. Kiedy mówi o sobie, zawsze podkreśla, że pochodzi z Alaski. A Alaska, w zestawieniu z operą, to jednak brzmi dość egzotycznie. Świetny chwyt reklamowy. Ale Vivica Genaux nie jest histeryczną diwą, dostała się do pierwszej ligi dzięki uznaniu środowiska, a nie dzięki zabiegom marketingowym. Inaczej było z Anną Netrebko, którą nagle media pokochały i wypromowały. Śliczna młoda Rosjanka, która nie lubi opery… Cudowne!

Wiesław Ochman mawia, że w zachodnich teatrach śpiewaczki kwalifikuje się, patrząc głównie w kalendarz, a śpiewaków - spoglądając na wzrost.

Edita Gruberová złapała drugi oddech po pięćdziesiątce. Teraz ma około siedemdziesiątki i śpiewa fenomenalnie! Jest primadonną w operze wiedeńskiej, ma ogrom fanów.

Co do wzrostu, postury, to basy są raczej szczupli. Tenorzy natomiast niewysocy i mają tendencję do tycia. Dlatego dobrać obsadę do spektaklu operowego to jest szalenie trudna sprawa. Czy tęga starsza pani o anielskim głosie i niski korpulentny młodzieniec będą wiarygodni w roli kochanków?

Która z polskich śpiewaczek jest diwą?

Amerykanie nie mieliby problemu z odpowiedzią na to pytanie - najlepsza jest ta, która najwięcej zarabia. To jest jasne, precyzyjne kryterium. U nas to, czy śpiewaczka jest dobra, mierzy się częstotliwością występów w teatrach na Zachodzie. Te kryteria spełnia na przykład Aleksandra Kurzak. Wciąż wysokie notowania ma Ewa Podleś. Karierę zaczyna robić też niedawna absolwentka akademii gdańskiej Hanna Hipp. Śpiewała już w Royal Opera House i w La Scali.

Wielkie diwy kiedyś to też wielkie romanse…

Dziś pewnie też je mają! A skąd by się brali drudzy i trzeci mężowie! Partnerem Anny Netrebko był urugwajski baryton. To była piękna, medialna para, ale szybko się rozpadła. Teraz związała się z tenorem z Azerbejdżanu, którego usilnie lansuje. Jeszcze niedawno plotkarskie portale operowe obiegły zdjęcia, jak się całują publicznie w Wiedniu, we Włoszech, w Nowym Jorku…

Aleksandra Kurzak niedawno ogłosiła na Facebooku, że wyszła za mąż za Roberto Alagnę. Poznali się na scenie w Royal Opera House, w spektaklu „Napój miłosny”. Napój zadziałał. Ona urodziła dzieciątko…

Banalne, w sumie…

Z jednej strony diwy chciałyby żyć normalnie, z drugiej - mają nienormalny zawód, to wprowadza je w pewnego rodzaju schizofrenię.

Mało jest śpiewaczek, które tak do końca chcą się poświęcić sztuce. Świat zwykłych ludzi okazuje się być kuszący dla tych wybrańców bogów, bo diwa znaczy boska, bogini. To pocieszające, że one chciałyby zejść z tego piedestału. Że chciałyby tak jak my…

g.pewinska@prasa.gda.pl

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
anpama
Diva nie diva z moich podatków proszę nie finansować teatrów, oper itp.
o
obs
Rosjanie wiedzą co robią i na pewno w tym przypadku mają rację. Bandycka Ukraina zasługuje na to a nawet na więcej. A Netrepko jest znakomita, częsta operowa partnerka naszego Beczały.
G
Gość2
Dla mnie najwspanialszą divą jest Anna Netrebko. Jako, że Rosjanka w Polsce mało znana, za to dobrze w USA.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie