Derby Trójmiasta bez goli. Arka pożegnała trenera, Lechia musi uszanować punkt

(stan)Zaktualizowano 
Fot. Karolina Misztal
Arka Gdynia zremisowała z Lechią Gdańsk 0:0 w derbach Trójmiasta o punkty w Lotto Ekstraklasie. Tym meczem z zespołem żółto-niebieskich pożegnał się trener Zbigniew Smółka.

Zaskakująco ciekawie było na godzinę przed derbami Arki Gdynia z Lechią Gdańsk. Zbigniew Smółka został bowiem zwolniony z Arki! Stało się to na godzinę przed meczem i to była kuriozalna decyzja. Inna sprawa, że to Lechia nie pierwsza tego typu w historii klubu, bowiem w przeszłość Piotr Mandrysz

Władze gdyńskiego klubu deklarowały poparcie i zaufania do szkoleniowca, wierząc że jest w stanie podnieść drużynę z kryzysu. Przed spotkaniem z Lechią punkt widzenia jednak się zmienił i szkoleniowiec został zwolniony tuż przed meczem derbowym. Żółto-niebiescy mieli ostatnio fatalną passę pod wodzą Smółki, bowiem nie wygrali 12 meczów z rzędu, a w siedmiu ostatnich spotkaniach zdobyli tylko jeden punkt. Do tego prezentowali się bardzo słabo od strony piłkarskiej i nic dziwnego, że stali się jednym z kandydatów do spadku z Lotto Ekstraklasy. Decyzji o zwolnieniu Smółki można było się spodziewać, ale z pewnością nie w takich okolicznościach i tuż przed rozpoczęciem derbów Trójmiasta.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy Smółka wszedł przed meczem do szatni i powiedział zawodnikom, żeby spośród siebie wybrali podstawowy skład na spotkanie derbowe z Lechią.

- Nie chciałem tego robić, parę razy sobie odmawiałem, ale trener Smółka to niezwykle honorowy człowiek. Zdecydowałem się jednak podjąć tę trudną decyzję - dziś trener poprowadzi Arkę ostatni raz. To jest porażka całego naszego klubu, który czekają bardzo poważne zmiany - napisał na Twitterze Dominik Midak, właściciel Arki.

Kto zostanie nowym trenerem Arki? Decyzja z pewnością zapadnie bardzo szybko, bowiem żółto-niebieskich już w niedzielę czeka mecz z Pogonią w Szczecinie. W gronie głównych kandydatów najczęściej wymienia się Jacka Zielińskiego, byłego szkoleniowca Lecha Poznań oraz Bruk-Betu Termaliki Nieciecza oraz Jana Urbana.

Ta decyzja właściciela Arki okazała się impulsem dla zawodników. Arka wreszcie zagrała z zębem, charakterem i ogromną ambicją i wolą walki. Lechia zagrała w roli zdecydowanego faworyta, ale nie forsowała tempa. To był styl, do którego drużyna przyzwyczaiła od początku sezonu. Z taką różnicą, że stałe fragmenty gry, które były mocną stroną, tym razem były wykonywane średnio. Arka starała się grać ofensywnie i dążyła do strzelenia gola, ale to lider Lotto Ekstraklasy miał dwie okazje bramkowe. Z rzutu rożnego dośrodkował w pole karne Lukas Haraslin, ale po strzale głową Michała Nalepy piłkę pewnie złapał Pavels Steinbors. Później bardzo dobrą indywidualną akcję przeprowadził Haraslin, a jego strzał obronił łotewski bramkarz Arki. Flavio Paixao tylko rozkładał ręce do Słowaka, że czekał na dobre podanie. Była też przerwa w grze, ale to przez pokaz pirotechniki fanów żółto-niebieskich. Tuż przed przerwą mógł paść gol dla Arki. W pole karne dośrodkował Michał Janota, a po strzale głową Macieja Jankowskiego piłka odbiła się od górnej części poprzeczki i wyleciała poza boisko.

Początek drugiej połowy spotkania przyniósł dużo emocji. Zaraz po wznowieniu Damian Zbozień wyrzucił piłkę z autu, podanie przedłużył głową Aleksandyr Kolew, a w zamieszaniu Nabil Aankour wepchnął piłkę do siatki. Ogromna radość w szeregach żółto-niebieskich, ale po ustawieniu piłki na środku boiska sędzia Paweł Gil długo czekał z wznowieniem gry aż w końcu poszedł obejrzeć tę sytuację na monitorze. Okazało się, że przy zgrywaniu piłki przez Kolewa na spalonym był Adam Marciniak i bramka została anulowana. Później na boisku było więcej walki i niedokładności niż gry w piłkę. Bliżsi strzelenia bramki byli biało-zieloni. Dobrej okazji nie wykorzystał jednak Artur Sobiech, a po dobrym strzale z dystansu Haraslina jeszcze lepszą interwencją popisał się Steinbors. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Arka mogła przełamać fatum, ale po strzale Kolewa piłka odbiła się od słupka. Dla gospodarzy punkt jest cenny, ale Lechia wciąż jest niepokonana w derbach w ekstraklasie. Obecny bilans to dziesięć zwycięstw biało-zielonych u trzy remisy.

Barcelona ponownie lepsza od Realu. "Musimy w końcu kupić napastnika, bo nie strzelamy goli"

RUPTLY / x-news

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
KibiC

Tym razem Lechia nie była przygotowana dobrze do meczu i na wygraną nie zasłużyła.Większość pojedynków jeden na jeden piłkarze Arki wygrywali, jeden Haraslin to za mało, gra obronna Lechii jak za trenera Nowaka czyli bałagan w polu karnym .
Obie drużyny straciły po dwa punkty, bardziej szkoda tu Arki.

Dodaj ogłoszenie