reklama

Debata o Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku odwołana

Marek AdamkowiczZaktualizowano 
Przemyslaw Swiderski
Proponowana na wrzesień debata między dyrekcją Muzeum II Wojny Światowej a recenzentami przygotowywanej w tej placówce wystawy stałej najprawdopodobniej nie dojdzie do skutku.

Prof. Jan Żaryn, dr hab. Piotr Niwiński oraz red. Piotr Semka, którzy się krytycznie odnieśli do projektu ekspozycji, wydali oświadczenie, w którym stwierdzają, że wprawdzie otrzymali zaproszenie do dyskusji, ale poza ogólnikowym listem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, który wspierał ideę spotkania, nikt z nimi się nie kontaktował, żeby przedstawić szczegóły organizacyjne.

Czytaj też: Prezydent Gdańska zaprasza do debaty o przyszłości Muzeum II Wojny Światowej

- Niezależenie od tych osobliwych sposobów komunikacji, po głębokim namyśle, postanowiliśmy odrzucić propozycje Pawła Adamowicza. Jest on stroną konfliktu i wielokrotnie w ciągu ostatnich miesięcy wypowiadał się w sprawie dyskusji o muzeum, wprowadzając do niej wyraziste akcenty polityczne - twierdzą recenzenci. - Także dyrektor muzeum pan profesor Paweł Machcewicz i jego zastępca doktor habilitowany Rafał Wnuk nadawać zaczęli sporom wokół muzeum tło polityczne.

To jednak nie wszystko, bo zdaniem recenzentów - obaj wymienieni opublikowali na łamach prasy ogólnopolskiej tekst polemizujący z ich recenzjami, w którym miały zostać użyte określenia „obrażające wszystkich autorów, a przede wszystkim pana Piotra Semkę. Porównanie go do autorów kampanii antysemickiej w 1968 r. jest oburzające, a kłamliwe insynuowanie, że w tekście recenzji nazwał wystawę »niecną antypolską działalnością« ma charakter wysoce obraźliwy wobec niego”.

Westerplatte: muzeum czy strzelnica? Janusz Marszalec odpowiada Mariuszowi Wójtowiczowi-Podhorskiemu

- Sens debaty ogranicza fakt, że autorzy wystawy odrzucają wszystkie nasze uwagi i twierdzą, że nic w swojej wystawie nie mają zamiaru zmieniać. W tej sytuacji formuła medialnego show niewiele wniesie do dyskusji o kształcie ekspozycji - uważają Jan Żaryn, Piotr Niwiński i Piotr Semka.

Muzeum II Wojny Światowej w osobach prof. Pawła Machcewicza, dr. hab. Piotra Majewskiego, dr. Janusza Marszalca oraz dr. hab. Rafała Wnuka polemizuje z tezami oświadczenia. - Pragniemy wyjaśnić, że w sposobie komunikowania się z recenzentami, wbrew temu, co twierdzą, nie było nic „osobliwego” - piszą muzealnicy. - Od początku byliśmy otwarci na uzgodnienia dotyczące formy debaty.

Dowodem ma być fragment listu Pawła Machcewicza do recenzentów z 14 lipca br.: „»Dyskusja wokół kształtu wystawy głównej Muzeum II Wojny Światowej powinna odbywać się w sposób maksymalnie przejrzysty dla opinii publicznej, tak by możliwa była ocena argumentów zarówno twórców wystawy głównej muzeum, jak i jej krytyków. Jeżeli moje zaproszenie zostanie przez Pana przyjęte, będę się kontaktował w sprawie uzgodnienia jej terminu i formuły«. Do tej pory nie przyszła na ten list żadna odpowiedź. Żałujemy, że recenzenci nie chcą na forum publicznym skonfrontować swoich ocen z argumentami twórców Muzeum II Wojny Światowej. Nie rozumiemy też, dlaczego ich recenzje były przez wiele miesięcy utajnione i zostały ujawnione dopiero w lipcu br., w wyniku formalnego wniosku prezydenta Gdańska złożonego na gruncie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Uważamy, że opinia publiczna powinna mieć prawo poznania argumentów wszystkich stron toczącej się dyskusji wokół Muzeum II Wojny Światowej”.

marek.adamkowicz@polskapress.pl

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
Antek Policmajster

Wójtowicza znów nie było?

P
Polihistor

Cóż to, mieli zabiegać o to, by się z nimi spotkano?
I racjonalne jest też ich stanowisko wobec upolitycznienia sporu, w którym rzeczowe argumenty strona, że tak powiem, "muzealna", od dawna zastępuje emocjonalnymi.
Pan Adamowicz w całej tej sytuacji gubi się już zupełnie. Mam wrażenie, że jakiś czas temu uwierzył, iż jest udzielnym księciem Pomorza Gdańskiego. Co mu jakiś tam - na przykład - wojewoda, od którego szef gminy miejskiej potrafi oczekiwać (sic!) wyjaśnień. Furda i jego (wojewody) mocodawcy, tj. rząd.
Upadek z tak wysokiego konia (jak mawiają Anglicy) będzie bolesny.
A przecież będzie musiał nastąpić, bo jak twierdzą ci sami Anglicy - "punishment is lame, but it comes".
Choć wolę polski, bardziej wymowny odpowiednik tego przysłowia.

Dodaj ogłoszenie