Młode Miasto to nazwa historyczna części Gdańska, na której pod koniec XIX w. powstała stocznia, po 1945 r. nazwana Stocznią Gdańską. W latach 90., gdy stało się jasne, że produkcja stoczniowa na całym tym terenie jest nie do utrzymania, Młodym Miastem zaczęto nazywać tereny postoczniowe, które potencjalnie mogą stać się dużą, prężną i atrakcyjną częścią ścisłego centrum Gdańska. Niestety, dzielnica ta mimo upływu czasu i mimo kilku zakończonych tam inwestycji wciąż nie powstała.

Czytaj więcej na temat Młodego Miasta w Gdańsku

Aktualny stan terenów postoczniowych, propozycje ich zagospodarowania oraz uwarunkowania ekonomiczno-społeczne związane z realizacją tych planów były tematami debaty organizowanej przez Politechnikę Gdańską i Pracodawców Pomorza we współpracy z Gdańską Agencją Rozwoju Gospodarczego, która odbyła się w ten piątek w Auli w Gmachu Głównym Politechniki Gdańskiej. W panelu tłumnie wzięli udział przedsiębiorcy i naukowcy oraz przedstawiciele władz państwowych i samorządowych. Ponad 200 zebranych osób wysłuchało wymiany poglądów, które pod koniec debaty przeszły w ostrą polemikę, w trakcie której prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zarzucił, że rząd blokuje rozwój gdańskich terenów postoczniowych za pomocą przepisów o konserwacji zabytków.

Spór zarysował się po wypowiedziach pomorskiej wojewódzkiej konserwator zabytków Agnieszki Kowalskiej oraz p.o. dyrektora Narodowego Instytutu Dziedzictwa Bartosza Skaldawskiego. Agnieszka Kowalska podkreślała, że ochrona materialnych nośników pamięci, czyli w przypadku stoczni budynków przemysłowych, infrastruktury i sprzętu, jest na terenach po Stoczni Gdańskiej ważniejsza od potrzeby zmian, czyli budowy nowej dzielnicy Gdańska. Z kolei Bartosz Skaldawski skupił się na referowaniu starań jego urzędu o wpisanie terenów postoczniowych na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Według niego, wniosek w tej sprawie powstanie do lutego 2019 r., a zostanie rozpatrzony do końca czerwca 2020 r.

Polemizujący ze Skaldawskim architekt prof. Antoni Taraszkiewicz z Politechniki Gdańskiej powiedział o perspektywach rozpoczęcia inwestycji na terenie Młodego Miasta: - Jestem pełen jak najgorszych obaw. Istnieje wieloletni konflikt, niechęć do kompromisu. W związku z tym, przynajmniej czasowo, należy zawiesić nazwę Młode Miasto. Nie jest to ani młode, ani miasto.

Kropkę nad i postawił prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, mówiąc, że Gdańsk traci rozwojową szansę przez blokowanie inwestycji na terenach postoczniowych przez służby ochrony zabytków.

- Koniunktura już się kończy, już można wyczuć symptomy osłabiania się boomu inwestycyjnego - mówił prezydent Gdańska. - Jeśli tereny postoczniowe nie załapią się na koniunkturę, nie będzie biur międzynarodowych firm, które chcą inwestować w Gdańsku, nie będzie nowych mieszkań. Gdańsk straci możliwość pozyskania nowych mieszkańców, podatników, wyborców. Władza konserwatora zabytków jest w tym przypadku większa niż władza prezydenta Gdańska, a przecież Młode Miasto jest integralną częścią Gdańska, a nie eksterytorialnym terenem rządu polskiego.

Władza konserwatora zabytków jest w tym przypadku większa niż władza prezydenta Gdańska, a przecież Młode Miasto jest integralną częścią Gdańska, a nie eksterytorialnym terenem rządu polskiego.

Według szacunków, które przedstawił Adamowicz, w dzielnicy mogłoby mieszkać 20 tys. osób, a pracować 50 tys. Obrazu dopełnił jeden z deweloperów, który stwierdził, że strona konserwatorska nie poinformowała jego firmy o planach wpisania stoczni na listę UNESCO, na co pojednawczo odpowiedział Bartosz Skaldawski: - Stocznia Gdańska ma być ośrodkiem wzrostu, musimy planować rozważnie.

- Piękne słowa, oby się zmaterializowały - skwitował wystąpienie Skaldawskiego moderujący dyskusję dr Zbigniew Canowiecki, prezydent Pracodawców Pomorza.

Zobacz też: Przegląd najważniejszych wydarzeń minionych dni na Pomorzu

POLECAMY NA DZIENNIKBALTYCKI.PL: