sportowy24
    Dariusz Pawlusiński, były piłkarz Cracovii: Po porażkach...

    Dariusz Pawlusiński, były piłkarz Cracovii: Po porażkach lepiej nie podchodzić do Brzęczka

    JACEK ŻUKOWSKI

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Z Rakowa Częstochowa Jerzy Brzęczek trafił do Lechii Gdańsk

    Z Rakowa Częstochowa Jerzy Brzęczek trafił do Lechii Gdańsk ©Przemysław Świderski

    Dariusz Pawlusiński, były piłkarz Cracovii, jesienią 2014 roku trenował pod okiem Jerzego Brzęczka w Rakowie Częstochowa. Opowiada o szkoleniowcu, który dał się poznać, jako bardzo wymagający trener.
    Z Rakowa Częstochowa Jerzy Brzęczek trafił do Lechii Gdańsk

    Z Rakowa Częstochowa Jerzy Brzęczek trafił do Lechii Gdańsk ©Przemysław Świderski

    – Czy właśnie za przyczyną Jerzego Brzęczka znalazł się Pan w Rakowie?

    – Tak, to on ściągnął mnie do zespołu. Nie obserwował mnie na żywo, właściwie nie znaliśmy się. Jedynie sprzed lat, z boiska, miałem możliwość grania przeciwko niemu, gdy reprezentowałem Cracovię, a on Górnika Zabrze. Trener zachęcił mnie do przyjścia, przedstawiając wizję projektu, jaki miał powstać w Rakowie.

    – Krótka była jednak Pana współpraca z Brzęczkiem, bo z początkiem listopada 2014 r. odszedł do Lechii.

    – Na pewno szkoda, że nie dane nam było dłużej popracować, ale była to jego dobra decyzja. Pracuje w ekstraklasie, a marzeniem każdego jest ten poziom.

    – Jaki to trener – z twardą ręką czy przyjaciel piłkarzy?

    – Raczej przyjaciel, bardzo spokojny człowiek, opanowany. Wzorce czerpał z lig zagranicznych, bo wiele lat w nich spędził. Jeżeli trzeba było jednak krzyknąć, to był w stanie to zrobić. Ale wolał nas traktować po partnersku, spokojnie tłumaczył, jak mamy grać.

    – Jaki styl gry proponował?

    – Piłkę ofensywną. Mieliśmy dobry skład jak na drugą ligę, nie było więc potrzeby, by grać defensywnie. Graliśmy ustawieniem 4–4–2.

    – W Lechii zaczął osiągać dobre wyniki. Spodziewał się Pan, że pod jego wodzą tak będzie?

    – Spodziewałem się, bo mogę ocenić to przez pryzmat tego, jakie treningi proponuje. Zajęcia były na wysokim poziomie. Brzęczek nacisk kładzie na taktykę, na szlifowanie skuteczności. Mając tak dobrych zawodników, jakich miał w Lechii, byłem przekonany, że będzie sobie świetnie radził.

    – Czy trener jest człowiekiem bardzo zasadniczym, myślę tu np. o reakcji na spóźnienia?

    – Przywiązuje do tego bardzo dużą rolę. Dyscyplina to bardzo ważna rzecz, preferuje taki niemiecki dryl. Ale jeśli poza boiskiem nie będzie wszystko ułożone jak należy, to potem przeniesie się to do gry.

    – Były kary, kiedy ktoś był niesubordynowany?

    – Owszem, były. Kiedy graliśmy w Kluczborku, jeden z zawodników (Łukasz Kmieć – przyp. żuk) za bezmyślny faul dostał czerwoną kartkę i przegraliśmy mecz w 90 minucie. Został ukarany finansowo.

    – To chyba nie było zaskoczenie?

    – Kiedy byłem w Cracovii, też były kary, w Termalice podobnie.

    – Jak trener reagował po porażkach?

    – Były takie mecze, które przegraliśmy i wtedy ciężko było podejść do trenera i się odezwać. Niby nie pokazywał złości, ale jak przyszła analiza pomeczowa, to było w szatni głośno.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Wyniki wyborów samorządowych 2018 [NASZA WYSZUKIWARKA]

    Wyniki wyborów samorządowych 2018 [NASZA WYSZUKIWARKA]

    Program MiauCzat. Fit Lovers w nowym programie!

    Program MiauCzat. Fit Lovers w nowym programie!