Dariusz Michalczewski o Mariuszu Wachu: Niech się weźmie do innej roboty

Łukasz Madej
Fot. Karolina Misztal / Polska Press
Udostępnij:
Tu nie chodzi o ręce, nogi, silne ciosy czy uniki, bo wszystko zaczyna się i kończy na głowie. Zawsze, w sporcie, biznesie lub każdej innej dziedzinie życia najważniejsza jest psychika. A Mariusz pokazał, że akurat tego najważniejszego elementu, niestety, nie ma - mówi nam Dariusz „Tygrys” Michalczewski.

Przegrana z Aleksandrem Powietkinem oznacza, że „Wiking” nie zdobył pasa WBC Silver i tym samym nie stał się pretendentem do tytułu czempiona. Większość z honorarium pokonanego pięściarza trafi do kieszeni dotychczasowych promotorów, jednak w zamian za to Wach jest już wolnym zawodnikiem. I podstawowy dla krakowianina cel walki w Rosji był taki, żeby teraz pokazać się z dobrej strony, potem, po rozstaniu z promotorami, dobrze zarabiać na kolejnych pojedynkach ze światową czołówką, a na końcu po raz drugi spróbować sił w walce o pas mistrza (trzy lata temu Wach stoczył pojedynek z Władimirem Kliczką).

- Tyle tylko, że, przynajmniej moim zdaniem, po takim występie, jeżeli gdziekolwiek Wach będzie dawany, to jedynie jako mięso armatnie - uważa Michalczewski.

- Podejrzewam, że była to jego ostatnia większa walka. Co najwyżej będzie występować w roli sparingpartnera dla tych najlepszych. Jest duży, niewygodny, daje się obijać, potrafi przyjąć ciosy. Zresztą, według byłego mistrza wagi półciężkiej i cruiser, żaden 36-letni pięściarz postępu już nie zrobi.

- W tym wieku nie da się niczego poprawić. Coś jedynie można zmienić w taktyce, ale Mariusz od lat boksuje tak samo. Osiągnął już swój poziom. To wszystko, na co go stać - mówi Michalczewski.

Poza pierwszą rundą reszta walki należała do Rosjanina, na którego Wach nie ruszył nawet wtedy, kiedy Powietkinowi zaczął krwawić łuk brwiowy.

- Myślałem, że coś z tego będzie. Nie wykorzystałem jednak tej sytuacji. Nie poszedłem za ciosem. Jeżeli nie boksuje się prawą ręką, to nie ma szans, by wygrać. Była po prostu d... Zabrakło doświadczenia, a może jaj? Sam nie wiem - tuż po walce przed kamerą Polsatu opowiadał Wach.

Michalczewski: - Jaja to pokazał Głowacki, który leżał na deskach, wstał, zaryzykował i do tego wszystkiego jeszcze znokautował silnego Hucka. To jest klasa. A jak Wach nadal ma walczyć na takim poziomie, to ja dziękuję... Niech lepiej weźmie się do innej roboty. Bo to, że jest duży, ma długie ręce, tak naprawdę nic nie znaczy.

„Żadnych argumentów na wygranie... Chodzi o to, żeby zaryzykować, a tam tego nie było. Warunki to nie wszystko. Serce i jaja = mistrzostwo” - tak słaby występ starszego o dekadę kolegi na Facebooku skomentował Artur Szpilka.

Szukasz więcej sportowych emocji?

POLUB NAS NA FACEBOOKU!">POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

d
dziadek-sradek
Tiger najlepszy polski bokser ery nowożytniej zawsze celnie trafia w temat
d
dziadek
A co ty robisz bezrobotny wiejski Lemingu ?
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie