Dariusz Kostrzewa: Pacjenci sami pytają, jak przyspieszyć operację ROZMOWA

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
Anna Arent-Mendyk/Archiwum
O komercyjnej stronie działalności szpitali z Dariuszem Kostrzewą, prezesem spółki Copernicus rozmawia Jolanta Gromadzka-Anzelewicz.

Na stronie copernicus.gda.pl, w zakładce "cennik usług zewnętrznych", podane są ceny zabiegów chirurgicznych przeprowadzanych w szpitalu. Niektóre robią wrażenie - 95 tysięcy złotych za operację neurochirurgiczną w chorobie Parkinsona, 60 tysięcy złotych za implantację stymulatora w padaczce, 20 tysięcy złotych za wycięcie guza mózgu. Znajdzie Pan na nie klientów?
Wyceniliśmy i umieściliśmy na stronie szpitala wszystkie procedury zabiegowe wykonywane w naszym szpitalu, co nie oznacza, że szukamy pacjentów, którzy ich potrzebują i zdecydują się za nie zapłacić. Jednocześnie zastrzegam - ceny tych procedur nie są wzięte z sufitu, a z realnych kosztów, które się na nie składają. Wysoka cena niektórych zabiegów neurochirurgicznych związana jest z koniecznością implantacji stymulatora, którego koszt przekracza 40 tysięcy złotych. NFZ finansuje 10 takich procedur rocznie. Długich kolejek na to nie ma.

A na operacje guza mózgu chyba chorzy nie czekają?

Z punktu widzenia medycznego nie powinni, ale NFZ nie zawsze traktuje te operacje jako ratujące życie. Mieszczą się one w ogólnym kontrakcie neurochirurgicznym. Kryterium kwalifikacji do zabiegu jest jasne - decyduje stan zdrowia pacjenta. Opublikowany przez nas cennik nie oznacza jednak, że mamy takich prywatnych pacjentów. Cena tej operacji niekoniecznie adresowana jest do pacjenta, który chce ominąć kolejkę, a na przykład do pacjenta, który jest nieubezpieczony lub przyjeżdża na operację do nas z zagranicy. Takich pacjentów mamy całkiem sporo. Cennik pozwala mu się zorientować, ile musiałby zapłacić, gdyby chciałby zrobić ją sobie prywatnie. W praktyce ani jednego guza mózgu nie zoperowaliśmy komercyjnie.

A na jakie odpłatne operacje pacjenci się decydują?

Na operacje kręgosłupa z powodu dyskopatii, zabiegi ortopedyczne, laparoskopowe operacje z zakresu chirurgii ogólnej, głównie kamicy pęcherzyka żółciowego.

Czy długo się czeka na taką operację na NFZ?

Około dwóch miesięcy. Laparoskopowy zabieg nie jest zbyt drogi, wiele osób nie chce czekać. Jest kilka grup klientów na rynku świadczeń komercyjnych. Jedną stanowią osoby nieubezpieczone i nie w stanie zagrożenia życia, dla których jedyną furtką jest komercja. Nie myślę tu o osobach bezdomnych, ale o pracujących za granicą, na przykład w Anglii. Bardzo wiele z nich mieszka tam na stałe, a przyjeżdża leczyć się do Polski. Druga grupa to pacjenci ubezpieczeni w Polsce, ale którzy ze względu na organizację swojego życia i pracy zawodowej muszą zaplanować operację w ściśle określonym terminie i gotowi są za to zapłacić. Należą do niej przedsiębiorcy, menedżerowie, osoby dobrze zarabiające - mają tydzień i chcą w tym czasie zrobić ze sobą porządek. Kolejna grupa to obcokrajowcy. Ostatnio mieliśmy pacjenta z Rosji, który przyjechał do nas na artroskopię kolana. Tak więc nie stawiamy pod ścianą pacjentów ubezpieczonych i nie mówimy im: albo czeka was długa kolejka, albo płacicie. Ale dzięki temu że mamy komercyjnych pacjentów ubezpieczonych, skrócą się kolejki dla pozostałych.
Ależ komercyjni pacjenci w ogóle się do niej nie zapisali...
No to inaczej - kolejka nie będzie przyrastać.

Tacy pacjenci operowani są "po godzinach"?

Gdybyśmy wykonywali tylko operacje na NFZ, musielibyśmy zamykać blok o godzinie 15, a dzięki komercyjnym zabiegom może on pracować dłużej. Mamy supernowoczesny blok, wspaniałe wyposażenie, szkoda, by chorzy nie mogli z tego korzystać. Nie dzielimy natomiast pacjentów na prywatnych i funduszowych, dzień operacyjny zaczynamy od operacji, które trwają najdłużej.

Na stronie szpitala widnieje też cennik świadczeń odpłatnych na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Porada lekarska kosztuje tam 100 złotych, podtrzymanie funkcji życiowych chorego z urazem - 205 złotych, unieruchomienie kończyny - 260 złotych. To też oferta komercyjna?

W żadnym wypadku. Ten cennik jest tylko dla osób nieubezpieczonych, po to by można im było wystawić fakturę i później to egzekwować. SOR nie jest w żaden sposób limitowany przez NFZ, ale opłacany dzienną stawką ryczałtową, bez względu na liczbę pacjentów.

Kto ma zabiegać o odpłatnych klientów - dział marketingu czy lekarze w poradniach, do których chorzy się zgłaszają? Mają być akwizytorami?

Nikt nie zachęca pacjentów do komercyjnych operacji, nigdy nikt z zarządu szpitala nie namawiał do tego lekarzy. Lekarz w poradni, do której zgłasza się pacjent, może tylko poinformować go o takiej możliwości. Najczęściej sami pacjenci dopytują, czy jest możliwość ominięcia kolejki za opłatą.

A jak chorego na to nie stać? Jeden z czytelników przyniósł nam do redakcji ulotkę firmy reklamującej "przyjazny" kredyt na operacje. Ponoć takie ulotki leżą w różnych miejscach w szpitalu?

To prawda, nawiązaliśmy kontakt z jedną z firm kredytujących zabiegi medyczne. W moim odczuciu, nie różni się ona od innych firm reklamowanych w telewizji, które udzielają szybkich pożyczek. Jest to jakaś możliwość dla pacjenta, któremu brakuje na przykład 500 złotych, by sfinansować sobie operację. Na razie żaden nasz pacjent z tej możliwości nie skorzystał. Nie promujemy ich działalności.

TU kupisz e-wydanie "Dziennika Bałtyckiego"!

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie