Daniel Łukasik, piłkarz Lechii Gdańsk: Chcemy postawić pierwszą pieczątkę w Warszawie

Paweł StankiewiczZaktualizowano 
Na zdjęciu: Daniel Łukasik (Lechia Gdańsk)
Na zdjęciu: Daniel Łukasik (Lechia Gdańsk) Karolina Misztal
Rozmowa z Danielem Łukasikiem, pomocnikiem Lechii Gdańsk, o dwóch zdobytych Pucharach Polski z Legią Warszawa i szansach biało-zielonych w meczu finałowym z Jagiellonią Białystok.

O tym, co stało się w meczu z Legią Warszawa, trzeba jak najszybciej zapomnieć?

Zdecydowanie tak. Gramy kolejny bardzo ważny mecz, czyli finał Pucharu Polski. W lidze też wciąż wszystko jest możliwe. Były dwa ciężkie dni po meczu z Legią, bo nie powinno być takich sytuacji, ale drużyna jest świadoma, że teraz trzeba nastawić się na finał Pucharu Polski. Oczywiście trudno o tym tak po prostu zapomnieć. Już widziałem licytację kibiców, która drużyna ile karnych dostała, ale tutaj grał pierwszy i drugi zespół ligowej tabeli. Myślę, że rzut karny i czerwona kartka mogły rozstrzygnąć mecz. Prawdopodobnie t my teraz mielibyśmy trzy punkty przewag nad Legią, która straciłaby do tego Artura Jędrzejczyka na mecz z Piastem. Myślę, że nie faulowałem tyle razy, ile było mi to odgwizdane. Sędzia ma ogromny wpływ na to, żeby regulować tempo gry.

Jak smakuje zdobycie Pucharu Polski?

Każdy chce zdobywać trofea, a drużyna jest głodna tego, żeby wygrać coś w tym roku. To świetna sprawa, jak się o coś walczy. Nie może być lepszego sezonu, jak gra z powodzeniem na dwóch frontach. Nie trzeba nikogo motywować, wszyscy są świadomi tego, o co gramy. Trzeba podchodzić z pokorą i z koncentracją na wykonanie zadań.

Który finał bardziej pamiętasz?

Trudno powiedzieć. Raz to był jeszcze mecz i rewanż, a puchar zdobyliśmy po przegranym spotkaniu. Każdy chce mieć udział, a liczy się nie tylko finał, ale też droga do niego. Zdobyłem dwa razy puchar, ale w jednym za dużo nie pograłem. Tedy, kiedy był mecz i rewanż, wszedłem na boisko około 3 minuty, bo nasza gra słabiej wyglądała. Czas szybko płynie, więc za bardzo nie rozmyślam. Nie jest łatwo trzymać nerwy na wodzy, ale podchodzę do tego praktycznie. Koncentrujemy się teraz na Jagiellonii.

Co się stało z grą defensywną Lechii w ostatnich meczach?

Trudno zrzucić to jednoznacznie na jakiś aspekt. Na pewno były rotacje w obronie i w środku pola. Steven Vitoria grał w Krakowie, a na boku obrony zmieniają się Karol Fila i Joao Nunes. Czerwona kartka z Piastem też miała wpływ na wynik. Do tego dochodzi natłok meczów i krótki czas na odpoczynek. Jak cofamy się do obrony, to gramy w niej aktywnie i też musimy więcej biegać.

W tym sezonie Lechia wygrała dwa razy w lidze z Jagiellonią. To przed finałem ważne w aspekcie psychologicznym?

Nie, bo każdy chciał grać w wielkim finale. To będzie jeden mecz i nie wiemy jak on się potoczy. Pozycja w tabeli też nie gra roli. Bardzo ważne będzie nastawienie i przygotowanie do tego meczu. Jeśli nie zagra Arvydas Novikovas, to na pewno będzie to osłabienie dla Jagiellonii, bo to kluczowy zawodnik zespołu.

Miałeś okazję zagrać na Stadionie Narodowym…

Bardzo fajna sprawa, bo mało kiedy jest możliwość zagrać na tym stadionie, praktycznie tylko w meczu reprezentacji. To jednak co innego niż mecz pucharowy. Uważam, że doping w czwartek będzie dużo fajniejszy niż na meczu reprezentacji. Najważniejsze będzie jednak działo się na boisku.

Lechia czeka 36 lat na trofeum. Możecie zapisać się w historii klubu.

Wszyscy jesteśmy głodni zwycięstw i trofeów. Sezon zbliża się do końca i trzeba stawiać pieczątki. Mam nadzieję, że pierwszą postawimy w Warszawie. Medal w lidze mamy zapewniony w lidze, ale ja wciąż wierzę w złoty medal i o niego będę walczyć.

Ajax lepszy od Tottenhamu. Erik ten Hag: W pierwszej fazie spotkania kompletnie zdominowaliśmy grę i strzeliliśmy fantastycznego gola

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie