Daisuke Matsui z Lechii Gdańsk: Nie jesteśmy jak Beckhamowie [ROZMOWA]

Paweł Stankiewicz, Dominika Wilińska
Daisuke Matsui prezentuje kartkę z napisem "Lechia Gdańsk" po japońsku.
Daisuke Matsui prezentuje kartkę z napisem "Lechia Gdańsk" po japońsku. Tomasz Bołt
Z Daisuke Matsui, japońskim piłkarzem Lechii Gdańsk, rozmawiają Paweł Stankiewicz i Dominika Wilińska.

Mieszkałeś we Francji, a teraz jesteś w Polsce. Jak ci się tu podoba?

- Hmm... (śmiech) Polska jest podobna do Francji pod wieloma względami, a ponieważ mieszkałem już we Francji, w pewnym sensie jestem do tego przyzwyczajony. Niemniej Polska jest urokliwym krajem, dlatego bardzo mi się tutaj podoba.

Jakie są największe różnice między Francją a Polską?

- Dla mnie największą różnicą są na pewno pociągi. We Francji byłem przyzwyczajony do podróżowania szybką koleją i, szczerze mówiąc, to właśnie do tej zmiany było mi się najtrudniej przyzwyczaić. Chociaż może to zabrzmieć jako błahostka.

Czy trudno Azjacie odnaleźć się w Europie?

- Zdecydowanie tak. Zwłaszcza na początku po przenosinach. Odmienna kultura i sposób wychowania wpływają na reakcję otoczenia. A to na pewno utrudnia relacje z ludźmi. Jest to jednak kwestia przyzwyczajenia i przestawienia się. Mnie się to na szczęście udało.

Jesteś tutaj sam. Czy nie jest ci smutno?

- Czasami bardzo mocno odczuwam moją samotność. Najbardziej chyba wtedy, kiedy myślę o rodzinie, która jest daleko ode mnie. Staram się jednak to przetrwać i powtarzam sobie, że robię to dla nich, a poza tym, to już niedługo się zobaczymy.

Na pewno wiesz, że w Polsce wszyscy wiedzą, że masz piękną żonę, aktorkę Rosę Kato?

- Naprawdę? (śmiech) Często spotykam się z taką właśnie reakcją, ale pozostawię to bez komentarza.

Czy jesteście gwiazdorską parą jak Beckhamowie?

- Zdecydowanie nie. Ja i moja żona jesteśmy normalnym małżeństwem i nie chcemy się z tym obnosić, tylko po to, by pozostać znanymi. Kocham moją żonę nie za to, że jest sławna, ale za charakter i miłość, jaką mnie obdarza.

Czy żona zamierza odwiedzić cię w Polsce albo zamieszkać z tobą w Gdańsku?

- Już w najbliższym czasie moja rodzina odwiedzi mnie w Gdańsku. Jednak nie podjęliśmy jeszcze żadnej decyzji w kwestii przeprowadzki, zwłaszcza że moja żona ma plany związane z dalszą pracą w Japonii.

A jak spędzasz wolny czas?

- Uwielbiam podróże. W Polsce podróżuję tylko po miastach w pobliżu Gdańska, ale to ze względu na ograniczony czas. Kiedy jednak mam wolne, korzystam z okazji i tak na przykład bardzo chciałbym odwiedzić Kopenhagę.

Jak smakuje ci polska kuchnia? Czy masz ulubioną potrawę?

- Moją ulubioną polską potrawą są zdecydowanie pierogi [nazwę potrawy Matsui prawidłowo wypowiedział po polsku - przyp. aut.]. To jest polska potrawa, prawda? (śmiech) Szczególnie te z kapustą i grzybami.

Jesz obiady w restauracji czy sam gotujesz?

- Najczęściej jadam w restauracjach, ponieważ tak jest po prostu znacznie szybciej. Kiedy jednak mam trochę więcej wolnego czasu, to zdarza mi się ugotować coś tylko dla siebie. Nie są to jednak jakieś wymyślne specjały.

W Lechii masz kontrakt do końca sezonu. Jakie są twoje dalsze plany?

- Nie myślałem jeszcze o tym, co zrobię później. Na pewno chciałbym się dalej rozwijać, może spróbować czegoś nowego. Zobaczymy, czy pozostanę w lidze polskiej, ale najprawdopodobniej tak.

Dla Polaków język japoński jest trudny do nauki. Czy próbowałeś kiedyś mówić po polsku?

- Owszem, próbowałem, ale niestety z nie najlepszym skutkiem. Znam kilka podstawowych słów, dzięki którym jestem w stanie się dogadać, ale moja wymowa pozostawia wiele do życzenia. Na szczęście zawsze pozostaje mi język angielski.

Czy utrzymujesz kontakt z innymi piłkarzami z Japonii, którzy grają w Polsce?

- Tak. To wszystko, co mogę powiedzieć na ten temat.

Jacy są Polacy?

- To jest bardzo trudne pytanie. Japońska mentalność jest zupełnie odmienna od europejskiej, polskiej, więc różnimy się również sposobem podejścia do niektórych spraw. Niemniej jednak śmiało mogę powiedzieć, że Polacy to bardzo miły i tolerancyjny naród i czuję się wśród nich naprawdę dobrze i swobodnie.

Jak oceniasz poziom polskiej piłki nożnej? Czy Lechię da się porównać do innych klubów europejskich, w których grałeś?

- W porównaniu z innymi zagranicznymi klubami, w których grałem wcześniej, poziom Lechii jest nieco niższy, ale również presja jest o wiele mniejsza. To duży plus dla kogoś tak zestresowanego jak ja. Gra pod mniejszą presją dobrze mi robi i mam nadzieję, że chociaż trochę widać to na boisku. (śmiech)

Czy kibice z Japonii będą przyjeżdżać do Polski, aby oglądać cię na boisku?

- Piłka nożna jest w Japonii zdecydowanie mniej popularna niż na przykład bejsbol, ale to cały czas się zmienia. Sądzę, że zdarzają się fani, którzy przyjeżdżają na mecze do Europy, ale są to jednak pojedyncze przypadki i nie przypuszczam, żeby w najbliższym czasie miało się to szczególnie zmienić. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że podróż z Japonii do Europy nie jest przecież tania.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
Fredkampinos

Fajny gość z tego Daisuke!!!!!

Dodaj ogłoszenie