Czym były PGR-y. PRL-owskie sowchozy i kołchozy, ekonomiczna katastrofa

Adrian Hadasz
Po zapowiedzi ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela na temat "zaktywizowania" obszarów popegeerowskich wizja powrotu do Państwowych Gospodarstw Rolnych stała się bardzo realna. Przypominamy, czym były PGR-y, nazywane także sowchozami.

Państwowe Gospodarstwa Rolne były tworem Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Pomysł powstał w sowieckiej Rosji po opublikowaniu 27 października 1917 roku dekretu o ziemi. Wtedy to narodziły się tzw. sowchozy (z rosyjskiego sowietskije choziajstwa), czyli gospodarstwa rolne będące własnością państwa. Tereny przez nie przejmowane miały stanowić wyspecjalizowane przedsiębiorstwa, jednak ze względu na politykę centralnego planowania szybko okazało się, że idea jest nierentowna i trzeba do niej dopłacać.

 

Kołchoz i sowchoz - sowiecki wynalazek

W okresie kolektywizacji rolnictwa przymusowo powstawały również kołchozy (z rosyjskiego kollektiwnoje choziajstwo), czyli spółdzielnie produkcyjne. Różnica pomiędzy kołchozem a sowchozem polegała między innymi na kwestii własności. Sowchozy były w całości własnością państwa, zaś w kołchozach uprawiana ziemia należała w teorii wciąż do rolników, była jednak przekazana w bezterminowe użytkowanie wspólnocie spółdzielczej. Członkowie kołchozów są więc sprowadzeni do roli pracowników na etacie i mieli oni prawo do domu mieszkalnego oraz do uprawiania działki obok. W sowchozie natomiast ziemię uprawiali pracownicy najemni. 

Pracownicy sowchozów otrzymywali za swoją pracę stałą pensję, zaś kołchozów jedynie część tego co wyprodukowali (lub część tego co spółdzielnia zarobiła na sprzedaży swoich produktów). Stałe pensje dla wszystkich zostały przyznane dopiero w latach 60. Oprócz tego sowchozy były terenami zagrabionymi od właścicieli ziemskich, czyli mówiąc prosto - bardzo rozległymi. Kołchozy skupiały mniejsze obszary, które zarekwirowano od drobnych rolników. 

 

Kołchoz i sowchoz w PRL: Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna i Państwowe Gospodarstwo Rolne

Po II wojnie światowej i przyłączeniu Polski do bloku wschodniego, pomysł zaczęto wprowadzać również u nas. W 1949 roku nowy rząd rozpoczął przymusową kolektywizację, czyli zrzeszanie chłopów w Rolniczych Spółdzielniach Produkcyjnych. RSP były ówczesnymi odpowiednikami kołchozów w Polsce i tworzone były w latach 1950-1956. Zlikwidowano je po dojściu do władzy Gomułki i zastąpione miały zostać właśnie przez słynne PGR-y. Tak jak Rolnicze Spółdzielnie Produkcyjne były polskim odpowiednikiem kołchozów, tak Państwowe Gospodarstwa Rolne - sowchozów. 

Najwięcej PGR-ów tworzono na zachodzie kraju. W niektórych województwach pegeerowskie ziemie stanowiły ponad połowę wszystkich użytków rolnych. W 1989 roku dla Polskich Gospodarstw Rolnych pracowało niemal pół miliona ludzi, zaś razem z ich rodzinami członków było ponad milion. Na początku funkcjonowania PGR-ów do pracy, jako środka resocjalizacji, kierowano ludzi z tak zwanego marginesu: przestępców, bezdomnych oraz prostytutki. Dość powiedzieć, że tego typu społeczność bardzo szybko wytworzyła swoją specyficzną kulturę i sposób bycia.

 

Nierentowne pegeery i RSP

Synonimem PGR-u dość szybko stała się nierentowność i nieefektywność pracy. Jednak pomimo bardzo niskiej produktywności Państwowe Gospodarstwa Rolne stały się oczkiem w głowie komunistycznej władzy, ponieważ bardzo dobrze wpisywały się one w jej założenia propagandowe. A zatem przez cały okres ich istnienia państwo stale do nich dopłacało - do 1988 roku pochłaniały one ponad połowę środków z budżetu, które były przeznaczone na produkcję w rolnictwie. Średnie zatrudnienie na 100 hektarów wynosiło ponad 12 osób, zaś rachunki ekonomiczne wskazywały na to, że powinno ich być maksymalnie 4. 
Do ekonomicznej nieudolności PGR-ów przyczyniły się również inwestycje mające pełnić funkcje społeczne - prowadzenie różnorakich klubów, jednostek straży pożarnych, świetlic, przedszkoli, a nawet szkół. Tego typu placówki nie miały prawa przynosić żadnych zysków, toteż rokroczne przynoszenie ekonomicznych strat usprawiedliwiano takimi właśnie inicjatywami. Kolejnym problemem był brak przywiązania rolników do ziem, które uprawiali - prawdziwe okazało się tu podejście "państwowe, czyli niczyje". Regularnie dochodziło do sprzedawania maszyn, uchylania się od pracy oraz kradzieży. 

PGR-y próbowano ratować pod koniec lat 70. O pomoc w tej sprawie zwrócono się do Związku Radzieckiego, który na naszych terenach zbudował dwa "wzorowe" gospodarstwa. Miały one dawać przykład reszcie, jak efektywnie nimi zarządzać, by uzyskiwać bardzo dobre wyniki ekonomiczne. Inicjatywa nie odniosła jednak zamierzonego efektu. PGR-y, tak samo jak cały ustrój polityczny Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, zmierzały na skraj przepaści.

 

Koniec PGR-ów

Po zmianie ustrojowej i odebraniu PGR-om dotacji rozpoczęły się ich masowe bankructwa. Swoją żywotność Polskie Gospodarstwa Rolne definitywnie zakończyły w roku 1991, kiedy to Sejm uchwalił likwidującą je ustawę. Pegeerowskie ziemie zostały przekazane Agencji Rolnej Skarbu Państwa, która sprzedała je właścicielom prywatnym.

Po ostatniej wypowiedzi ministra rolnictwa dotyczącej chęci aktywizacji byłych obszarów popegeerowskich zaczęto coraz głośniej mówić o powrocie PGR-ów. Nastąpiłoby to zapewne w zmienionej formie. Pytanie jednak, czy biorąc pod uwagę naszą historię, powrót do tak dużej ingerencji państwa w obszary rolnicze jest rzeczywiście dobrym pomysłem?

Wideo

Materiał oryginalny: Czym były PGR-y. PRL-owskie sowchozy i kołchozy, ekonomiczna katastrofa - Dziennik Zachodni

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kudowski
Na pewno Państwo powinno się zatroszczyć o zapasy żywności (na wypadek katastrof przyrodniczych), które nie powinny być w rękach prywatnych (tzw silosy ARMIR)
K
Konopiska
PGR w Zabrzu Rokitnicy na Biskupicach zlikwidowane niczym Silosy w Pradłach bo były śladami nielegalnych operacji finansowych w spółce zbożowo-cementowej, który miał siedzibę w kudowskim młynie z którego produkowano mąkę z której chleba nie będzie we wsi Pająk
O
Oszolom z radia maryja
Balcerowicz i jego pomagierzy powinni karnie odpowiedzieć za to co z tymi PGRami zrobili. To największa zbrodnia ekonomiczna 3RP
P
PGR spółdzilna
Zapraszam do Szczecina zobaczycie ,że od 1953 ten sam derektor był i istnieje nadal.
K
Kowal
Informacje mało precyzyjne.PGR-y powstawały niezależnie od RSP począwszy od 1949r na bazie gruntów państwa należących do byłych obszarniczych majątków poniemieckich nierozdzielonych między osadników wojskowych i repatriantów - stąd najwięcej ich powstało na tzw.Ziemiach Odzyskanych. RSP zaś czyli kołchozy powstawały jak w ZSRR zna ziemi indywidualnych rolników zmuszanych do zrzeszania się i tworzono je w całym kraju. Sporo RSP przetrwało rok 1956, niektóre istnieją do dziś i niekiedy nieźle się mają.
Dodaj ogłoszenie