Czy pizza neapolitańska, arcydzieło ludzkiego geniuszu, trafi na listę UNESCO?

Gabriela Pewińska
Pizza  jest symbolem naszej tożsamości narodowej  - mówi Roberto Polce
Pizza jest symbolem naszej tożsamości narodowej - mówi Roberto Polce Roberto M. Polce, Ristorante I Pazzi
Udostępnij:
Włosi starają się, by pizza neapolitańska znalazła się na liście światowego dziedzictwa. - Na całym świecie zbierają podpisy pod petycją w tej sprawie. Mają ponad milion! - mówi Roberto Polce, Włoch z Gdańska.

Włosi zabiegają, zresztą już po raz kolejny, o wpisanie pizzy neapolitańskiej na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Pizza dla Włocha jest jak Watykan? Jak Pompeje?
Neapolitańska na pewno. Pięć lat temu została wpisana na listę - w kategorii dziedzictwa niematerialnego UNESCO - dieta śródziemnomorska. Ale też włoskie winogrona z wyspy Pantelleria. Robi się z nich znakomite słodkie wino. Teraz czas na pizzę! Istotą jest tutaj tradycja, sztuka jej wypiekania. Warto wiedzieć, że prawdziwa pizza neapolitańska to tylko dwa rodzaje: marinara (pomidory, oregano, czosnek) i margherita (mozzarella, bazylia i pomidory). Oczywiście, na świecie mamy jej przeróżne warianty, ale ten podstawowy, najprostszy to cała wielowiekowa tradycja.

Na liście niematerialnego dziedzictwa UNESCO są już: kawa po turecku, ormiański chleb, pierniki z Chorwacji, gruzińska tradycja wyrobu wina w glinianych dzbanach kwewri. Z włoskiej tradycji jest pasterska „Pieśń Tenorów”. Z typowych kulinariów nie ma nic. Głupio.
We Włoszech w tej sprawie dopiero się budzą. Wiele naszych produktów regionalnych, na przykład sery, ma już unijne certyfikaty. Pizza neapolitańska też taki otrzymała. Oczywiście ta, która jest przygotowana z tradycyjnych włoskich składników, ma odpowiedni kształt, czyli dwu-trzycentymetrowy brzeg ciasta i wysokość środkowej warstwy do trzech milimetrów. Co ważne, ciasto, zanim włoży się na 90 sekund do pieca - opalanego drewnem! - musi urosnąć, i to przez co najmniej 24 godziny. Pizzę, która nie spełnia tego warunku, łatwo rozpoznać. Po jej zjedzeniu męczy zgaga, bo ciasto, które nie zdąży urosnąć przed włożeniem do pieca, urośnie w żołądku.

Mówi się, że już nie ma prawdziwych włoskich mistrzów pizzy.
Oczywiście, że są, ale we Włoszech wielu mistrzów pizzy wywodzi się dziś z innych części świata, na przykład z Egiptu. Jest ich coraz więcej. W Mediolanie mnóstwo! Nawet moja ulubiona pizzeria prowadzona jest dziś przez chrześcijanina z Kairu.

Ponoć najlepszą pizzę można zjeść w Filadelfii.

Albo w Niemczech.

Tę z polskiego marketu też niektórzy chwalą.

Ta komercja, której pizza neapolitańska uległa, być może sprawia, że dostanie się na listę UNESCO nie będzie takie proste. Najwięcej pizzy jedzą dziś Amerykanie, 13,5 kilograma na głowę rocznie! Więcej niż Włosi - tylko 7,5 kilograma, co jest jednak najlepszym wynikiem w Europie. Ale to dzięki Amerykanom nasza pizza stała się tak popularna na świecie. Do lat 50. pizza neapolitańska była znana tylko w Neapolu.

Teraz Włosi bardzo się starają, by pizzę na tę listę UNESCO wcisnąć.
Także dlatego, by zapobiec zapędom Amerykanów, którzy chcą zgłosić pizzę w wersji amerykańskiej. Nie daj Bóg, żeby przyszłe pokolenia były przekonane, że pizza narodziła się w Stanach Zjednoczonych. Moi rodacy na całym świecie zbierają podpisy pod petycją wpisania sztuki wypiekania pizzy przez neapolitańskich mistrzów na listę światowego dziedzictwa. Uzbierali już ponad milion! Najwięcej głosów oddali ponoć Japończycy.

Nie wiem, na ile Polacy się dołączyli. Choć powinni, bo w zasadzie pizza to już nasze danie narodowe. Niestety.
Trudno nie zauważyć. We Włoszech natomiast przeprowadzono ostatnio sondaż, który pokazał, że słowo, które moim rodakom najbardziej się kojarzy z Włochami, które jest powszechnie uznawanym symbolem naszej tożsamości narodowej, to „pizza” właśnie. Już nie „spaghetti”, które kiedyś plasowało się w czołówce, ani nawet espresso czy cappuccino.

Dla ciebie, Włocha żyjącego w Polsce od tylu lat, słowo „pizza” też jest tak ważne?

Najważniejsze! Pizza to jedna z niewielu rzeczy, za którymi tęsknię, gdy myślę o mojej ojczyźnie. Pierwsze, co robię, gdy przyjeżdżam do Mediolanu, to idę na pizzę.

W Gdańsku też masz pizzerię na każdym rogu.

Nie wiem, ile pizzerii jest w Polsce, ale we Włoszech - 63 tysiące. Oczywiście co region to inna pizza. Mój pierwszy kontakt z pizzą w Polsce był tragiczny. Na grubym cieście było wszystko. Resztki z całego miesiąca.

W jednej z polskich pizzerii zaserwowano mi pizzę z kapustą kiszoną.
O, to ciekawe... Zaryzykowałbym. Najważniejsze, by nie było za dużo składników. Najlepsza pizza to ta najprostsza. Oczywiście z prawdziwą mozzarellą i prawdziwym pomidorem, a nie z przecierem pomidorowym. Broń Boże z keczupem! Jeżeli nie chcesz, by we Włoszech wzięli cię za obcego, nie proś o keczup do pizzy. To chyba jedyne, co może zgorszyć Włochów.

Jakiś znawca kuchni mówił w radiu, że nie byłoby dobrze, aby lista UNESCO stała się zestawieniem dań komercyjnych. A pizza jest daniem komercyjnym. Równie dobrze, tak twierdził ów znawca, na listę mógłby trafić byle burger. A niematerialna lista UNESCO ma na celu ochronę oraz promocję niezwykłych zwyczajów i technik związanych z tradycyjnym rzemiosłem. Pizza wymaga ochrony ?
Przy takich wariacjach, jakim podlega, na pewno. Pierwsze wzmianki o pizzy pochodzą z początku XVIII wieku. Ta neapolitańska oficjalnie powstała w 1898 roku, po zjednoczeniu Włoch. Ponoć królowa Małgorzata, będąc w Neapolu, bardzo chciała spróbować tego jedynego w swoim rodzaju przysmaku. Tamtejszy mistrz przygotował dla niej trzy jego rodzaje, między innymi tę z mozzarellą, pomidorami i bazylią. Tak bardzo smakowała królowej, że spytała o nazwę dania. Oczywiście nikt wcześniej nie wpadł na pomysł, by nadać potrawie jakąś nazwę, ale ów mistrz był cwany i na poczekaniu wymyślił, że tej pizzy już dawno nadał imię margherita. Niektórzy negują tę legendę i dowodzą, że pizzą zajadano się już wcześniej. Chyba dwa wieki wystarczą, by mówić o tradycji związanej z tym włoskim rzemiosłem kulinarnym? Co ważne, składniki pizzy margherita kolorami odpowiadają naszym barwom narodowym.

Niektórzy uważają, że Włosi mogą być sfrustrowani, bo niedawno tradycja biesiady francuskiej została wpisana na listę UNESCO, a i kuchnia japońska, o meksykańskiej nie wspomnę.
Kuchnia francuska jest, niestety, bardziej rozpoznawalna na świecie. Wszędzie ten beszamel, którego nienawidzę... My, Włosi, biesiadować potrafimy lepiej niż Francuzi. Pizza jest najbardziej niewyszukanym, najprostszym posiłkiem, jaki można sobie wyobrazić. Dziwię się, że w Polsce pizza musi kosztować więcej niż we Włoszech. Przecież to tylko mąka, woda, kawałek sera i pomidora.

Swego czasu Włosi chcieli, by w pizzeriach na świecie obowiązywała licencja na robienie pizzy, by taką zdobyć, trzeba byłoby skończyć odpowiedni kurs. Pozyskać certyfikat.
Akcję rozpętało chyba Stowarzyszenie Prawdziwej Pizzy Neapolitańskiej. By chronić produkt. Idea, zdaje się, nie wypaliła.

Myślisz, że któreś z dań polskich mogłoby wejść na tę listę UNESCO?
Jak najbardziej. Choćby żurek. Ja uwielbiam! Albo bigos.

Ciekawe, czy Polacy będą kiedyś walczyć o żurek.
Na propagowaniu kultury włoskiej chyba najbardziej zależy Włochom mieszkającym za granicą. Denerwuje nas, że niewłoskim produktom nadaje się włoskie lub włosko brzmiące nazwy. Włosi są bardzo czuli na tym punkcie. Ostatnio oświadczyłem mieszkającemu we Włoszech przyjacielowi, że w Polsce robią dobrą mozzarellę. Znamy się chyba 30 lat, ale jak mu to oznajmiłem, to nasza przyjaźń zawisła na włosku! A przecież Włosi importują mleko z Polski, z niego produkują włoskie sery. A pod Poznaniem działa włosko-polska firma, która robi naprawdę niezłą mozzarellę.

W Chinach też produkują dobrą mozzarellę?
Nie wiem, wiem natomiast, że w Mediolanie Chińczycy przejmują już wszystkie bary i restauracje.

Robią pizzę neapolitańską?
Całkiem przyzwoitą. Trudno się dziwić, uczyli się od najlepszych, czyli Włochów. Zresztą, prawdopodobnie, tak czytałem, pizza pochodzi ze starożytnej Grecji...

?!

To oni wymyślili ten rodzaj ciasta, który potem stał się popularny na południu Włoch. Tam dawni Grecy założyli liczne kolonie, wśród których był i Neapol, jego nazwa po grecku brzmiała Neapolis, czyli „nowe miasto”. Pomidory sprowadzili z Ameryki dopiero w XVI wieku. O spaghetti też mówi się, że prawdopodobnie ma swój rodowód w Chinach, a sprowadził je pierwszy raz do Włoch Marco Polo.

To co Włosi mają swojego?
My wszystko udoskonaliliśmy. Spaghetti, pizza - obiekt uwielbienia całego świata to dzieło Włochów.

Obiekt, mówisz... O objęciu danego obiektu ochroną UNESCO w ramach listy światowego dziedzictwa decyduje wiele kryteriów. Gdyby przyjąć, że pizza to… obiekt, tak jak Stare Miasto w Krakowie, Etna, Werona...
(śmiech) Przyjmijmy…

Czy spełnia któryś z warunków? Czy stanowi unikatową wartość kulturową dla ludzkości?
To oczywiste.

Reprezentuje arcydzieło ludzkiego geniuszu twórczego?
To arcydzieło całego narodu neapolitańskiego!

Przedstawia szczególny przykład ilustrujący ważny etap w historii ludzkości?

Ba! Pizza spełnia wszelkie kryteria.

Jeszcze jedno, na koniec, prawdziwy Włoch kupi mrożoną pizzę w supermarkecie?
Zdarza się. Niestety. Sam nie jestem święty.

Roberto Polce

Pochodzi z Valmontone pod Rzymem, studiował w Mediolanie. W Polsce mieszka od pięciu lat. Dziennikarz i fotograf.
Autor bedekerów po polskich miastach. Jest przewodnikiem PTTK po Gdańsku, Sopocie i Gdyni. Prezes Fundacji Ital - Gedania, szerzącej kulturę polską we Włoszech oraz włoską w Polsce.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie