Czy inwestować w produkcję mleka?

Ewelina SikorskaZaktualizowano 
AGW
Pomysłów na rozwój działalności nie brakuje. Gorzej ze środkami. - Po głowie chodzi mi nowoczesna obora - opowiada Grzegorz Krzemkowski.

 

- Inwestowanie? Chęci są, ale na razie brakuje możliwości - podkreśla Grzegorz Krzemkowski z Dębowa (gm. Sadki, Kujawsko-Pomorskie). - Myślałem o nowej oborze, jednak sam budynek kosztowałby około 2 mln zł. Pieniądze wiążą się też ze sprzętem do dojenia. Kolejne wydatki - ogromne silosy, drogi. 

 

Niepewna sytuacja

Pan Grzegorz zastanawia się nad wprowadzeniem robotów. - Cóż, jest problem z pracownikami - podkreśla. - W tych czasach lepiej zdecydować się na robota niż na halę udojową. Ale pojawia się problem. Szkopuł tkwi w tym, że jeden kosztuje aż pół miliona, a wydoi sześćdziesiąt krów. Na dużą oborę - dwieście krów - potrzebowałbym z trzy, cztery roboty. W ten sposób, koszty rosną. Niestety, do unijnego wsparcia nasze gospodarstwo się nie zakwalifikowało. Oprócz produkcji mleczarskiej, prowadzimy również roślinną, przekroczyliśmy wielkość ekonomiczną. Nie ma szans na to, by zrealizować tak potężną inwestycję z własnych środków. Hamują nas ceny mleka, sytuacja na rynku jest niepewna. 

 

Pan Grzegorz ma 140 krów. Na początku czerwca dostawał za litr 1,17 zł. - Powyżej złotówki interes jest jeszcze opłacalny. Poniżej, robi się niewesoło - dodaje rolnik. - Branża narzeka, ale hodowcy rzadko likwidują stada. Nie możemy tak łatwo zrezygnować, bo o ewentualnym powrocie można potem zapomnieć. Ludzie wkładają w mleczarstwo pieniądze, czas i energię - ciężko potem machnąć na to ręką. W ubiegłym roku po raz pierwszy sprzedaliśmy ponad 1 mln 150 tys. litrów. Żałuję, że - póki co - nie możemy sobie pozwolić na dalszy rozwój. 

 

Wykorzystałem dogodny moment

O nowych inwestycjach nie myśli Jan Wrona, hodowca Simentali z branżowymi nagrodami i wyróżnieniami, który gospodaruje na 100 ha. Średnia wydajność jego stada w ubiegłym roku wyniosła 7 850 kg.

 

- Aktualna sytuacja nie sprzyja podejmowaniu ryzykownych decyzji - stwierdza mieszkaniec Brzegów Dolnych (gm. Ustrzyki Dolne, Podkarpackie). - Podejrzewam, że przeciętny Kowalski nie ma pojęcia o istnieniu rosyjskiego embarga. Za wszystko płacimy my - rolnicy. W tej chwili nie będę inwestował. Mam porządny sprzęt, zmodernizowaną oborę - wystarczy. Wykorzystałem dogodny moment, ceny były dość dobre. Dzisiaj strach wejść w kredyty. A trzeba podkreślić,  kiedy się nie modernizuje, nie rozwija działalności - tylko idzie się na przetrwanie. 

 

Rolnikom daje się we znaki rosyjskie embargo. Kreml zapowiedział, że zakaz  importu zachodniej żywności może jeszcze obowiązywać do końca 2017 roku. 

 

- Odzarania biznesu mówi się, że najlepiej inwestować w kryzysie. Czy to się faktycznie sprawdza? A to już trzeba sprawdzić we własnym zakresie - opowiada Waldemar Broś, prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich Zw. Rewizyjny. - Często rolnicy pytają, czy warto rozwijać działalność w trudnych czasach. W moim przekonaniu, lepiej trochę poczekać.  Jeśli chodzi o odejście od produkcji mleka, radzę nie rezygnować. 

 

Kiedy, według prezesa, będzie lepszy moment na odważne decyzje?

 - Radzę wstrzymać się z inwestycjami do końca tego roku - odpowiada Broś. I dodaje: - Fakt, są pierwsze symptomy delikatnej poprawy po wykupie przez rządowe agencje ponad 245 tys. ton mleka w proszku, jednak to wciąż mało. Wnioskujemy o dalsze zakupy. Gdyby zakupiono w granicach 350-400 tys. ton, rynek bardziej by się uspokoił. Czy będzie lepiej? W dużej mierze to zależy od tego, czy Komisja Europejska zdecyduje się na dalsze wykupy po stałej cenie. Kryzys pozwala nam przetrwać układ spółdzielczy, bo przecież dzisiaj sektor jest w około 80 proc. spółdzielczy. Czasem dzwonią do mnie ludzie wyrzuceni z różnych firm, pozostawieni z mlekiem na przysłowiowym bruku. Co oni mają zrobić? Trzeba podkreślić, że system spółdzielczy nie przewiduje takich scenariuszy. Fakt, ceny są niższe, ale dają możliwość zagospodarowania swojej produkcji. 

 

Przypomnijmy. W zeszłym roku przychody polskich producentów mleka były o ponad 2 mld zł niższe niż w 2014. 

 

Jeśli chodzi o nadzwyczajne wsparcie w sektorze mleka, wyniosło ono około półtora grosza do   kilograma mleka wyprodukowanego w ostatnim roku kwotowym.  Było udzielane do maksymalnej wysokości dostaw nie większej niż 300 000 kg. Do pomocy zakwalifikowało się 91,5 tys. wnioskodawców. Najwięcej pochodziło z Mazowieckiego (23,7 tys.), Podlaskiego (17,4 tys.) oraz Łódzkiego i Wielkopolskiego (po 9,7 tys.). 

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Czy inwestować w produkcję mleka? - Gazeta Pomorska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie