Czy Europarlament pomoże odzyskać dzieci?

Marcin PacynoZaktualizowano 
Parlament Europejski zajmie się we wtorek sprawą dyskryminowania polskich rodziców w Niemczech. Na celowniku jest Niemiecki Urząd ds. Dzieci i Młodzieży, czyli okryty złą sławą Jugendamt. Komisja ds. Petycji zaznajomi się ze sprawą po interwencji Wojciecha Pomorskiego z Bytowa. Ten polski ojciec od sześciu lat walczy o córki, które odebrała mu jego była niemiecka żona.

Zwycięstwo w sądzie skutecznie uniemożliwia mu właśnie Jugendamt. Sprawa nabrała rozgłosu po naszych publikacjach. Jak widać skutecznie, bo z miesiąca na miesiąc zgłasza się coraz więcej rodziców z podobnymi problemami. Są to nie tylko Polacy. - Gdy komisja zajmie stanowisko, to zobowiąże Parlament Europejski do działania. Na razie odpowiedni raport jest jeszcze w przygotowaniu - zastrzega europoseł Bogusław Rogalski.

Sprawa jest nie pierwszy raz na forum Parlamentu Europejskiego. Po wcześniejszych interwencjach strona niemiecka publicznie przepraszała za dyskryminowanie rodziców innych narodowości. Skutecznych działań nie było, więc tacy rodzice jak Wojciech Pomorski są zmuszeni kontynuować walkę z niemieckimi urzędnikami Jugendamtu.

- Walczę o możliwość kontaktowania się z dwiema córkami. Niestety, była żona zaszyła się z nimi w Austrii. Od początku pomaga jej Jugendamt. Mam pełnię praw rodzicielskich, a oni chcieli pozwolić tylko na nadzorowane przez nich spotkania, i to wyłącznie w języku niemieckim. Jako ojciec nie mogłem się na coś takiego zgodzić - przypomina Pomorski.

Stracił on swoje dzieci po rozwodzie z żoną Niemką. Zabrała je z domu w 2003 roku i do dziś ukrywa się pod parasolem Jugendamtu. Walczący ojciec prowadzi batalię nie tylko w swoim imieniu, bo od kiedy założył Stowarzyszenie Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech, zgłasza się coraz więcej poszkodowanych. Stowarzyszenie ma już ponad 90 członków, nie tylko z Polski. To ono było pomysłodawcą włączenia w rozwiązanie tej trudnej sytuacji posłów Parlamentu Europejskiego.

- Mam nadzieję, że Europarlament nakaże rządowi Niemiec nadzór nad Jugendamtem, bo teraz działa on na zasadzie państwa w państwie. Doszło do tego, że jedynym możliwym sposobem odzyskania swoich dzieci było wywiezienie ich z Niemiec bez zgody urzędu. Tak zrobiła jedna z Polek, która jednak przez długi czas musiała się ukrywać - mówi Pomorski.

Mowa o mieszkance Krakowa, której ojciec z Bytowa pomógł rok temu zabrać dziecko z Niemiec. Za zachodnią granicą kobieta została uznana za przestępcę. Teraz jednak może odetchnąć z ulgą, bo krakowska prokuratura stwierdziła, że miała prawo wywieźć dziecko - nie straciła bowiem praw rodzicielskich, więc to nie było porwanie. W Polsce jest już niewinna, ale do Niemiec wyjeżdżać nie może, bo tam czeka ją kara.

polecane: Dzwonią do Ciebie te numery? Nie odbieraj!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie