Cztery lata minęły od ogłoszenia gospodarzy Euro 2012

Patryk Szczerba
Okładka "Dziennika Bałtyckiego" sprzed czterech lat. Cieszyliśmy się najpierw z przyznania Polsce i Ukrainie Euro 2012, a potem z nagrody za tę właśnie okładkę
Okładka "Dziennika Bałtyckiego" sprzed czterech lat. Cieszyliśmy się najpierw z przyznania Polsce i Ukrainie Euro 2012, a potem z nagrody za tę właśnie okładkę
Gdy w Cardiff 18 kwietnia 2007 roku Michel Platini wyjmował z koperty kartkę z informacją o gospodarzu mistrzostw Europy w piłce nożnej, z pewnością serca wielu Polaków śledzących to wydarzenie przed ekranami zabiły mocniej. Mało kto wierzył jednak, że uda się przekonać europejskich działaczy, że warto nam i Ukraińcom dać szansę. Nie mieliśmy porządnych dróg, nowych stadionów, punktualnych i czystych pociągów ani piłkarzy, którzy za pięć lat mogliby podjąć walkę z najlepszymi. Mimo to UEFA uwierzyła, że się uda.

Polska zostaje liderem

Choć złośliwi mówili, że to zasługa głównie Ukraińców, europejska federacja szybko zaczęła właśnie w Polsce upatrywać lidera. Polacy po raz pierwszy od dawna byli wtedy połączeni w pozytywnej sprawie, a politycy mówili jednym głosem.

Nazajutrz po dniu, kiedy Platini obwieścił Europie, że w 2012 roku zagrają w Polsce i na Ukrainie, polskie gazety zmieniały okładki, dziennikarze pisali na gorąco teksty dotyczące europejskiego czempionatu, który nie miał prawa odbyć się w Polsce.

Prawdziwe szczęście

Do niektórych dopiero wtedy dotarło, co się tak naprawdę wydarzyło w Cardiff. Tytuły w gazetach mówiły same za siebie. "Wygraliśmy batalię o organizację Euro 2012" - pisaliśmy na pierwszej stronie, na której nie mogło zabraknąć piłki, w tym dniu burzącej układ całej okładki "Dziennika Bałtyckiego". "EUROeuforia", "Dziś razem wygraliśmy", "Polska pany" - takie tytuły pojawiły się na okładkach innych dzienników. Cała Polska była zjednoczona w radości. Rozpoczęło się snucie planów i wizji związanych z organizacją czempionatu.

Z ust polityków padały wielkie słowa o randze wydarzenia, ale także o pracy, jaka czeka nas przez ten okres.

- Czeka nas poważny wysiłek. Mamy co prawda pięć lat, ale trzeba przygotować potężną infrastrukturę. Euro 2012 niejako wymusza harmonogram prac, ale to bardzo dobrze, bo w tym wypadku nie można się spóźnić - mówił tuż po ogłoszeniu wyników prezydent Lech Kaczyński.

Politycy mają głos

Lech Wałęsa zaznaczał, że to sygnał, iż przemiany w naszej części kontynentu zostały po wielu latach docenione. Premier Jarosław Kaczyński, podkreślając swoją radość, zaznaczał, że takich imprez o międzynarodowym charakterze powinno być jeszcze więcej i powinniśmy iść w tym kierunku. Wtórował mu ówczesny lider opozycji Donald Tusk, który ostatnio przyznał w programie "Drugie śniadanie mistrzów", że wolałby, żeby Polska nie otrzymała organizacji Euro 2012. Pięć lat temu jednak nie ukrywał swojej radości.

- To jest moment, w którym oba kraje mogą skoczyć na najwyższy pułap cywilizacyjnego rozwoju, bo mistrzostwa Europy już dawno przestały być tylko sportem. Mam nadzieję, że my, dzięki mistrzostwom, przeskoczymy dwa, trzy pułapy wyżej - zaznaczał.
Gwarantem dobrej organizacji, zdaniem dziennikarzy "Gazety Wyborczej", był fakt, że mistrzostwami zaopiekuje się UEFA. Know-how tej federacji miało zabezpieczyć nas przed niechlujstwem i niekompetencją ludzi, organizujących Euro po polskiej stronie.

Koło zamachowe?

"Rzeczpospolita" w komentarzu zwracała uwagę na ekonomiczne skutki imprezy, której organizacja miała być kołem zamachowym dla naszej gospodarki. Według pierwszych szacunków "Faktu", w Polsce miało powstać 1000 km autostrad, 1500 km torów. Zmodernizowane pociągi, mknące po nowych szynach, miały zabierać pasażerów z wyremontowanych dworców. W założeniach, jeździć miały z prędkościami porównywalnymi z ich zachodnimi odpowiednikami.

Najważniejsze stadiony

Najważniejsze dla UEFA były jednak stadiony. Wiadomo było, że w Gdańsku potrzebny będzie zupełnie nowy obiekt, na ponad 40 tys. miejsc. Pierwsze obliczenia wskazywały, że potrzeba będzie ponad 600 mln zł, by na Letnicy w czerwcu 2012 roku piłkarze najlepszych reprezentacji Europy mogli wybiec na murawę. Skończyło się na 645 mln zł i problemach z kolorem krzesełek. Ostatecznie nie są one w pełni bursztynowe, ale kompromis z kibicami wymagał zmian. PGE Arena będzie ukończona za ponad miesiąc. Na inaugurację do Gdańska przyjedzie piłkarska reprezentacja Francji.

Strumień pieniędzy

Według zapowiedzi, na Pomorze miał popłynąć strumieniu pieniędzy ze środków Unii Europejskiej. - Drogi, infrastrukturę związaną z Euro będziemy musieli zbudować szybciej i na pewno się nam to uda. W takich sytuacjach potrafimy się zmobilizować i wznieść ponad podziały polityczne - wyjaśniał marszałek województwa pomorskiego Jan Kozłowski, zapytany po werdykcie, czy zdążymy z inwestycjami do 2012 roku.

Władze Gdańska również szybko zaczęły liczyć koszty. Wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że oprócz stadionu, potrzebne są hotele, gastronomia. Pewne było, że trzeba będzie zlikwidować działki na Letnicy oraz zająć się infrastrukturą, z Trasą Sucharskiego na czele. Miała być otwarta dla kierowców w 2011 roku, jednak wiadomo, że do Euro 2012 nie uda się skończyć wszystkich odcinków. Budowa całości będzie kosztować miasto około 660 mln zł. 40 proc. wydatków zwróci Unia Europejska. Wszystkie trzy odcinki będą gotowe najwcześniej w 2013 roku.

Rewitalizacja Letnicy

Udało się zrealizować zapowiedź o rozpoczęciu rewitalizacji Letnicy. Mówiono także o konieczności rozbudowy lotniska w Gdańsku, gdzie w czerwcu 2012 roku prawdopodobnie będzie odnotowany rekordowy ruch. Mimo perturbacji i obaw wiadomo, że terminal T2 zostanie oddany do użytku na przełomie kwietnia i maja 2012 roku. Wtedy też Rębiechowo będzie mogło obsługiwać ponad dwa razy więcej pasażerów niż dziś, czyli około 5 mln rocznie.
Moment przyznania organizacji Euro 2012 to przede wszystkim jednak obrazy radości kibiców. Na początku podchodzili oni do wszystkiego z wielkim entuzjazmem. Gdańszczanie radowali się pod fontanną Neptuna. Wyrażali radość we wpisach na forach internetowych, które wtedy dopiero stawały się platformą wymiany społecznych opinii.

Kibice szaleli

- Jeszcze raz zaistnieliśmy w Europie. To szansa, jakich mało. Wszyscy dostaliśmy ją na tacy. Nic, tylko z tego korzystać - to tylko jeden z wielu wpisów, jakie dominowały w naszym serwisie gdansk.naszemiasto.pl w kolejnych godzinach po przyznaniu organizacji mistrzostw Europy Polakom i Ukraińcom. Wszyscy wierzyli, że się uda, a Polska się zmieni na lepsze.

- Nareszcie wyjdziemy z zapaści cywilizacyjnej i nie będziemy musieli się wstydzić naszego miasta i kraju. Mam nadzieję, że zyska na tym nie tylko nasze społeczeństwo, ale cały nasz futbol, który musi być znaczącą siłą do czasu Euro 2012 - zaznaczał Bartek, jeden z kibiców Lechii.

Mało kto przypuszczał wtedy, że gdańskie Lwy, dzięki świetnej grze w ekstraklasie, będą tak blisko europejskich pucharów, a mecze na nowym stadionie PGE Arena z najlepszymi klubami Europy nie będą już tylko marzeniami, ale realną możliwością.

To pierwszy krok

Po czterech latach wiadomo, że na pewno nie uda się zrealizować wszystkich zamierzeń. Polski nie połączy sieć autostrad, nasze dworce nie będą wyglądały jak galerie handlowe, a infrastruktura wokół stadionów również pozostawia i będzie pozostawiała wiele do życzenia.
Politycy i specjaliści przekonują, że w dużej części przyczyną jest kryzys gospodarczy, który dotknął w ostatnich latach Europę. Być może dlatego na ponad 400 dni przed mistrzostwami nikt nie postrzega Euro 2012 jako końca drogi cywilizacyjnego rozwoju Polski.
Dziś najczęściej padają słowa, że to dopiero wstęp do skoku cywilizacyjnego. Oby się okazał tym najważniejszym.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.