reklama

Czego brakuje drużynie Renault Zdunek Wybrzeża Gdańsk? Plech: Zgrania i poczucia jedności

Krzysztof MichalskiZaktualizowano 
Fot. Karolina Misztal
Niedzielna wygrana 59:30 w Rzeszowie była najlepszym wyjazdowym występem gdańskich żużlowców w tym sezonie. W szeregach gdańskiej drużyny powiało zatem optymizmem.

To spotkanie teoretycznie nie miało prawa tak się potoczyć. Z jednej strony mieliśmy drużynę, która wygrała wszystkie wcześniejsze mecze u siebie i jeszcze niedawno miała realne szanse na awans do ligowego finału. Ta drużyna na swoim torze gościła zespół będący największym rozczarowaniem obecnego sezonu Nice PLŻ i kompletnie nie radzący sobie na wyjazdach.

Wybrzeże poza Gdańskiem potrafiło wygrać tylko z ligowymi outsiderami: Holistikiem-Polska Rawicz i Kolejarzem Opole. Dzień po porażce w Częstochowie, gdańszczanie przyjechali do Rzeszowa na ostatni wyjazdowy mecz w sezonie i zmietli gospodarzy z powierzchni ziemi.

- Już w Częstochowie pokazaliśmy, że możemy powalczyć. Tam to zrobiliśmy i wywieźliśmy punkty z trudnego terenu. Tor w Rzeszowie był podobny do tego w Częstochowie. Mieliśmy więc dobry trening i odnieśliśmy sukces - mówił po meczu Grzegorz Dzikowski, trener Wybrzeża.

W trakcie spotkania zawodnicy gdańskiej ekipy sprawiali wrażenie, jakby sami nie do końca wierzyli w to, co się dzieje.

- Gospodarze przygotowali świetny tor. Można było wyszukać odpowiednie ścieżki, więc jeśli był pomysł na mądrą jazdę, to dało się powalczyć - komentował Oskar Fajfer, który zdobył 14 punktów.

Symbolem tego, jak zaskakujące było to spotkanie, można nazwać Andersa Thomsena. Duńczyk w 6 spotkaniach uciułał średnią meczową na poziomie ledwo przekraczającym 5 punktów. W gdańskim zespole nie pojawił się od 5 czerwca. Wrócił na mecz w Rzeszowie i pojechał perfekcyjnie, zdobywając 13 punktów i 2 bonusy.

- Myślę, że o całej drużynie można powiedzieć, że pojechała perfekcyjnie. Nawet Dawid Wawrzyniak, na którego, szczerze mówiąc, nie postawiłbym nawet złotówki, miał dwa świetne biegi - komentuje dla „Dziennika Bałtyckiego” Zenon Plech. - Jednak nie ma co wyciągać daleko idących wniosków jeśli chodzi o potencjał Wybrzeża, bo to był mecz o nic. Po sezonie zarząd będzie musiał wszystko sobie wyliczyć i zastanowić się, kogo zachować na następne rozgrywki. Na pewno zespół będzie musiał być bardziej zgrany i zżyty. Bo wydaje mi się, że właśnie zgrania i poczucia jedności zabrakło w tym roku - mówi Plech.

Zachowanie Kamila Glika w meczu z Kazachstanem wzbudziło wiele kontrowersji. "Powinien trzymać nerwy na wodzy, ale emocje udzielały się wszystkim"

TVN24 / x-news

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie