Czas, nadzieja i... nic więcej

    Czas, nadzieja i... nic więcej

    Artur Kiełbasiński

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Polskie stocznie znowu żyją nadzieją. Rząd dostał kolejne miesiące od Komisji Europejskiej na ich prywatyzację.

    Osobiście powodów do euforii nie widzę. Mam wręcz wrażenie, że te miesiące nic nie zmienią.

    Nie liczmy na cudowne "plany restrukturyzacji". Od 2002 r. planów powstało tyle, że trudno zliczyć. Opracowań i analiz powstało drugie tyle. Kolejny plan może tak naprawdę powstać w ciągu tygodnia z kompilacji dotychczasowych (więcej czasu zajmie uzgadnianie praw autorskich niż jego pisanie!).

    Ale to niczego nie zmieni. Bo problem nie w planie i nie w prywatyzacji. Problem bowiem w długach stoczni. Tak długo jak rachunki stoczni obciążają liczone w setkach milionów złotych zobowiązania, tak długo nikt nie kupi stoczni. Bo kupowanie polskich stoczni to kupowanie kota w worku. Z tą różnicą, że w tym przypadku wiemy, że kociak jest chory... I to ciężko.

    Zamiast więc pisać o stanie kota i próbować go opchnąć, rząd powinien zaaplikować mu natychmiast kurację antybiotykową. Za jakiś 1 mld zł. Może więcej, a może mniej. Trudno powiedzieć za ile - i to jest największy problem stoczni. Bo zobowiązań nie da się policzyć natychmiast. A bez tego trudno stocznie oddłużyć i sprzedać. I nie chodzi tu o 3 miesiące czasu. Tu chodzi o zasadę. Biznes nie kupuje kotów w worku. Nigdy.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo