Czarna Dąbrówka: Ksiądz pobił ucznia na lekcji religii. Dyrektor to potwierdza

Marcin Pacyno
8 lat temu sporządzono dokument potwierdzający pobicie
8 lat temu sporządzono dokument potwierdzający pobicie
Ujawniamy dokument, który rzuca nowe światło na sprawę rzekomego pobicia 10-letniej dziewczynki na lekcji religii w Szkole Podstawowej w Czarnej Dąbrówce (pow. bytowski). Sprawcą miał być miejscowy proboszcz. Ten sam, który problemy spowodowane stosowaniem przemocy miał już w 2002 roku. Dowodem jest dokument przekazany nam przez matkę ucznia, który wówczas uczęszczał do piątej klasy.

- Syn był krótko po wstrząśnieniu mózgu. Ksiądz uderzył go wówczas tak mocno, że dziecko aż przewróciło się na ziemię. Katecheta przyznał się do bicia. Ustaliliśmy, że sprawa zostanie zamknięta, gdy zostanie odizolowany od mojego syna. Dyrektor tak uczynił, zmieniając katechetę dla klasy Vb - opowiada kobieta. - Zabezpieczyłam się na ewentualność późniejszej zmiany zeznań. Dyrektor podpisał oświadczenie potwierdzające fakt zaistnienia takiej sytuacji.

Dyrektor Jerzy Brzozowski potwierdza, że 30 września 2002 roku doszło w szkole do incydentu. - Sprawa jest już zamknięta i nie łączę jej z nowymi doniesieniami.

Nowe doniesienia dotyczą uderzenia 10-letniej dziewczynki książką w twarz, a także szarpania za ucho dziewczynki, która była nieobecna na nabożeństwie majowym. Kolejna matka doniosła, że ksiądz odsunął krzesełko spod jej dziecka, przez co malec przewrócił się na podłogę. Po naszych publikacjach sprawą zajęło się Kuratorium Oświaty. W piątek w szkole była kontrola - wyniki mają być znane w poniedziałek.

Ksiądz nie przyznaje się do winy, choć początkowo mamie 10-latki rzekomo uderzonej w twarz powiedział, że stało się to przypadkowo.

- Bo ma zwyczaj żywiołowej gestykulacji - wyjaśnia kobieta.

W rozmowie z nami proboszcz zaprzeczył.

- Rodzice mówią nieprawdę. W ten sposób chcą mnie wyeliminować, bo jako katecheta jestem zbyt wymagający - wyjaśnia.

Dyrektor przeprowadził własne śledztwo.

- Rozmawiałem z dziećmi. Kilka osób potwierdza, że dziewczynka została zahaczona książką. Bo to według nich nie było uderzenie, a szturchnięcie - wyjaśnia Jerzy Brzozowski.

Odbyło się też spotkanie księdza z matką. Nie doszło do kompromisu.

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

J
JOJO

UKRĘCĄ ŁEB SPRAWIE!!!!ZAWSZE TAK SIE DZIEJE W ROLI GŁOWNEJ KSIEDZA SZMEICHELA Z CZARNEJ DABRÓWKI..FACET RZADZI NA TEJ WIOSCE I WSZYSCY BOJA SIE JEGO!!!!!!!!!

x
xxx

Jakie tu mogą być kompromisy miedzy matką a bijącym dziecko? Jedyne działanie to zgłoszenie prokuratorowi pobicia oraz poplecznictwa jakiego dopuszcza się dyrektor. Dyrektor powinien natychmiast uniemożliwić katechecie kontakt z dziećmi i zwolnić go bez wypowiedzenia z powodu ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych (pieniądze przecież brał) - nie biskup wyznaczy nowego katechetę albo zrezygnuje z nauczania religii w tej szkole. Niezrozumiełe są wątpliwości. Czy ksiądz jest całkowicie bezkarny i może innych bić, w tym szczególnie dzieci?

a
adalbert

Klecha mówi prawdę,ale swoją.Jego świątobliwość pozwala na dużo,a właściwie na jeszcze więcej.Dzieci
kłamią,bo tak daje przykład ich przewodnik duchowy.Niech żyje miłość bliźniego swego i niech nikt się nie
waży znieważać księżula.

Dodaj ogłoszenie