18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Co z gdańskim żużlem?

Waldemar Gabis
Grzegorz Mehring
Od ostatniego sukcesu drużynowego gdańskich żużlowców mija właśnie dziesięć lat (brązowy medal mistrzostw Polski, w składzie ówczesnego Wybrzeża byli wtedy m.in. Szwed Tony Rickardsson, Sebastian Ułamek, Adam Fajfer i Krzysztof Pecyna). Zastanówmy się co zrobić, by klub powrócił i trwał w elicie

W ciągu tej dekady działo się bardzo dużo, więcej jednak było nieprzyjemnych wydarzeń (o tym obok w ramce). Należy do nich też tegoroczna porażka, czyli degradacja do pierwszej ligi.

Czy jest szansa, by żużel w Gdańsku się rzeczywiście odrodził? Co trzeba zrobić, by żużel w Gdańsku był wielki?

1. Przekonać innych
W żużlu bez pieniędzy ani rusz. W Gdańsku od kilku lat sponsorem strategicznym jest Grupa Lotos SA, która tych pieniędzy przekazuje z roku na rok mniej. Maciej Polny, prezes zespołu Lotosu Wybrzeże, powinien się poważnie zastanowić, czy chce ten wózek ciągnąć dalej, by nie skończyć, jak jego poprzednik Marek Formela. Do końca października musi przecież spłacić wszelkie zaległości finansowe, m.in. wobec żużlowców i trenerów, by otrzymać licencję na przyszły rok. A potem trzeba jeszcze zebrać budżet i zbudować zespół. Polny musi - i to szybko - przekonać miasto oraz sponsorów, że żużel nad Motławą to dobry pomysł, który może być dobrym chwytem marketingowym. W przyszłym, pierwszoligowym sezonie powinno wystarczyć 3 mln zł.

2. Spokojnie z kasą
W przyszłym sezonie w ekstralidze ma zostać wprowadzony limit zarobków dla zawodników. Według naszych informacji ci najlepsi, z czołowej ósemki cyklu Grand Prix, będą mogli maksymalnie zarobić 1 mln zł. Pomysł na ograniczenie kosztów niezły, ale nie musi być skuteczny. Okazać się bowiem może, że bogatsze kluby pierwszej ligi będą w stanie zaoferować żużlowcom z czuba powiedzmy 800 tys. zł, np. świetnie jeżdżącemu w tym roku Kennethowi Bjerre. Nie skorzysta? Tak działa np. znany ze startów w gdańskiej ekipie Bjarne Pedersen, który w pierwszej lidze nie ma sobie równych, dzięki czemu nieźle zarabia jeżdżąc w Unii Tarnów.

Gdyby do takiej sytuacji doszło, to wspomniane 3 mln zł mogłoby by nie starczyć na zbudowanie w Gdańsku zespołu na awans. Dlatego prezes Polny nie powinien się tym w ogóle przejmować. Powinien sprowadzić kilku młodych i ambitnych zawodników. W Gdańsku takich niestety nie ma (ostatnimi byli bodaj Marek Dera i Jarosław Olszewski), ale są w innych klubach. Trzeba ich ściągnąć póki są młodzi, pokazać dobre strony miasta i klubu, w końcu przekonać, by tu zostali na dłużej.

3. Ważne by trafić
Największym problemem speedway'a jest jego nieprzewidywalność. Poza kilkoma czołowymi zawodnikami cyklu Grand Prix - m.in. Jason Crump, Tomasz Gollob, Nicki Pedersen, Greg Hancock - pozostali nie gwarantują sukcesu i dobrej jazdy w kolejnych sezonach czy meczach. By daleko nie szukać wystarczy przypomnieć sobie przypadki gdańskiego Lotosu. Gdy przed sezonem 2009 prezes Polny podpisywał kontrakt z Bjerre czy Martinem Vaculikiem, większość kibiców przyjmowała to z dezaprobatą. Gdy udało się nakłonić do jazdy w Gdańsku Hansa Andersena, wszyscy uznaliśmy to za strzał w dziesiątkę. Dziś - po niemal roku - wiemy, że Bjerre i Vaculik spisali się super, z kolei Andersen zwyczajnie zawiódł.
To oznacza jedno. Nie sądźmy ani prezesa Polnego, ani żużlowców, ani trenera Roberta Sawiny. Zastanówmy się wszyscy - działacze, zawodnicy, kibice - co zrobić, by w Gdańsku było lepiej. Wyciągnijmy wnioski i zróbmy wszystko, by speedway na wysokim poziomie powrócił na stadion przy ul. Długie Ogrody szybko i na dłużej.

Dekada żużla w Gdańsku
1999 - brązowy medal mistrzostw Polski
2000 - degradacja, choć w składzie byli m.in. Tony Rickardsson, Sebastian Ułamek i Krzysztof Cegielski
2001 - awans do najwyższej klasy rozgrywkowej
2002 - z klubu w atmosferze skandalu (m.in. zaległości finansowe) odchodzi Cegielski. W jego miejsce przychodzi Szwed Henrik Gustaffson. Po barażach udaje się uratować ekstraligę
2003 - szefem klubu przestaje być podejrzany o finansowe malwersacje Henryk Majewski, zastępuje go najpierw kurator sądowy i w końcu Marek Formela. Degradacja.
2004 - Awans. Klub dostaje warunkowo licencję na starty w ekstralidze
2005 - Ekstraliga zachowana dzięki zwycięskim barażom. Do akcji wkracza jednak komisja licencyjna Polskiego Związku Motorowego za niespełnienie stawianych wymogów wyrzuca klub do I ligi i pozbawia prawa do awansu. Poparcie wycofał także sponsor i miasto
2006 - powstaje Gdański Klub Żużlowy, który zgłoszono do rozgrywek drugiej ligi. Awans do pierwszej ligi
2007 - nieudana walka o awans
2008 - awans do ekstraligi
2009 - degradacja do pierwszej ligi

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie