reklama

Co robić, gdy potrącisz dzikie zwierzę? Sprawdź, jak się zachować i gdzie zadzwonić. Potrącenie zwierzęcia - przepisy

Joanna Surażyńska
Joanna Surażyńska
Zaktualizowano 
Potrącenie zwierzęcia Fot. Piotr Krzyzanowski/Polskapresse
Co robić, gdy potrącisz dzikie zwierzę? Kierowcy muszą liczyć się z zagrożeniami ze strony dzikich zwierząt, które niespodziewanie wbiegają na jezdnię, często prosto pod samochód. Jesień i początek zimy to okres przemieszczania się dzikiej zwierzyny. Tuż przed zimą m.in. dziki, sarny, łosie, czy daniele migrują z dotychczasowych żerowisk.

Potrącenie zwierzęcia - przepisy. Co robić, gdy potrącisz dzikie zwierzę na drodze?

Artykuł 25 Ustawy o Ochronie Zwierząt nakłada na kierowców obowiązek zatrzymania się i udzielenia pomocy.

-Przede wszystkim warto pamiętać, że nie musimy obawiać się kary np. mandatu w przypadku tego typu zdarzenia - mówi Piotr Kwidziński, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kościerzynie. - Należy zadzwonić pod numer alarmowy 997 lub 112 i poinformować o incydencie. Kierowca powinien następnie zadbać o bezpieczeństwo, zjechać na pobocze, włączyć światła awaryjne i zabezpieczyć miejsce trójkątem ostrzegawczym.

Nie należy zwierzęcia dotykać ani przewozić, ze względu na ryzyko zakażenia m.in. wścieklizną. Poza tym, ranne zwierzę może być niebezpieczne. Pamiętajmy, by nie hałasować, starajmy się zachowywać spokojnie i cicho. Jeśli jest to możliwe, zasłońmy zwierzęciu oczy, odizolowując wzrok od bodźców zewnętrznych. Najlepiej jest je po prostu przykryć.

- Policja na miejsce zdarzenia wysyła patrol - mówi Piotr Kwidziński. - Powiadamiamy też łowczego, który odpowiada za dany teren. On na miejscu decyduje, czy zwierzę należy odstrzelić. W myśl prawa łowieckiego zwierzę zabiera myśliwy.

Potrącenie zwierzęcia - przepisy. Zostać na miejscu czy odjechać?

Jak podkreśla Piotr Kwidziński, kierowca nie ma obowiązku pozostania na miejscu zdarzenia, ale jeśli może - warto, aby poczekał.

- Lepiej jest poczekać na policję, zwykle bowiem takie zdarzenia mają miejsce nocą, czasem na drogach leśnych, policjantom łatwiej będzie trafić, jeśli kierowca pozostanie na drodze - mówi rzecznik prasowy. - Druga sprawa, że kierowca, który ma AC - dobrowolne ubezpieczenie pojazdów mechanicznych od zdarzeń losowych, uzyska potwierdzenie, że doszło do takiego wypadku. Bardzo przydatne będzie również sfotografowanie uszkodzeń.

Potrąciłeś zwierzę? Musisz się nim zająć! Grozi wysoka grzywna

Ten, kto potrąci zwierzę na drodze, ma obowiązek się nim zająć - inaczej grozi mu grzywna. Artykuł 25 Ustawy o Ochronie Zwierząt nakłada na kierowców obowiązek zatrzymania się i udzielenia pomocy.

Warto wiedzieć, że za udzielenie pomocy uważa się np. zawiadomienie służb. Nikt nie wymaga, by kierowca bezpośrednio sprawdzał stan zwierzęcia, szczególnie takiego, które może być niebezpieczne jak dzik, łoś, jeleń.

Potrącenie zwierzęcia na drodze. Jak dostać odszkodowanie?

Jeśli mamy wykupione AC, zgłaszamy szkodę do ubezpieczyciela. Jeżeli go nie mamy, w ramach OC możemy się ubiegać o odszkodowanie od zarządcy drogi.
Ważne! Nie otrzymamy odszkodowania jeśli wypadek wydarzył się w obrębie drogi oznakowanej jako A18b, czyli "uwaga na zwierzęta leśne".

Kto odpowiada za drogi:

  • krajowe - Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad
  • wojewódzkie - zarząd danego województwa
  • powiatowe - zarząd danego powiatu
  • gminne - burmistrz/ prezydent miasta lub wójt

60 sekund biznesu: W Polsce sięgajmy po rzeczy polskie

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 28

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pioter
12 listopada, 15:55, qazq:

No to może ja napiszę jak to wygląda w rzeczywistości.

Wbiegł mi pod koła lis, nie miałem szans, przejechałem go.

I zaczyna się masakra - lis wije się bólu, ma sparaliżowane tylne łapy, pewnie połamane. Nie ma opcji żeby do niego podejść.

Dzwonię na 112, przyjeżdża po kilku minutach policja, lis nadal się męczy.

Policjanci popatrzyli, podobno przekazali sprawę do jakiegoś "łowczego" i odjechali.

Lis nadal się męczy na środku drogi, po 10 minutach dzwonię znowu na 112 i pytam gdzie ten łowczy.

Mija czas, zwierze nadal przytomne, nadal się męczy, ze 112 oddzwania pan i mówi że nie myśliwy nie ma dyżuru w nocy w weekendy (była sobota, około 23) i że nie może mi pomóc.

Żal mi bardzo zwierzęcia, chciałem po prostu skrócić mu cierpienie, nie miałem jednak tam nic poza samochodem, w końcu stwierdziłem że jedyne co mogę zrobić to przejechać go samochodem, tym razem skutecznie.

Przejechałem tego lisa jeszcze kilka razy dla pewności, aż w końcu padł.

Nie mogłem po tym spać przez tydzień, do teraz bardzo źle się czuję z tą sytuacją.

W każdym razie zero wsparcia ze strony służb.

Dlaczego policjant, który ma broń i przeszkolenie nie może odstrzelić takiego rannego zwierzęcia ze swojej broni służbowej?

Za dużo papierologii. Nabój 0,7zł to zbyt duże obciążenie dla państwa. No i później hejt na policję za zabicie zwierzaka . Można tłumaczyć dlugo...

K
KASZUBEK

Jesli chodz io prawo i odszkodowanie ...bardzo w Polsce to kuleje..

Niemcy to rozwiazali w bardz oprosty sposób.

Włascicielem zwierzyny jest skarb Panstwa, wiec to on posrednio odpowiada za szkody wyrzadzone, jesli chodzio kolizje na terenie kół lowieckich odpowiadaj one jako "dzierzawcy" zwierzyny i koła łowieckie sie od tego ubezpieczaja ze składek mysliwych...wiem za chwile mysliwi podniasa larum...sorki łowiectwo to sport elitarny stac cie to poluj...nie...odpusc (ci co ich nie stac poluja czeto z checi zysku i nieetycznie-przetrzebi to kłusowników i nie etycznych mysliwych)

G
Gość
13 listopada, 12:42, :-P:

Poczekaliśmy na Policje, zabrała nam dowód rejestracyjny, kazała wracać na lawecie :-)

Taka sama sytuacja potrącona sarna rozbite pół nowego auta policja zabrała dowód i w papierach wpisana nadmierna prędkość bez żadnego pomiaru bo w tym miejscu jest ograniczenie pół roku walki o odszkodowanie wycena naprawy na ponad 35tys a zaproponowano z GDDKiA 500zl ubezpieczyciel nie chce wypłacić bo koło łowieckie się nie poczuwa do odpowiedzialności i tak zostaliśmy z rozbitym autem z którym nic nie można zrobić

:-P

Poczekaliśmy na Policje, zabrała nam dowód rejestracyjny, kazała wracać na lawecie :-)

G
Gość
13 listopada, 10:58, Gość:

Znak A18B nie wyklucza dochodzenia roszczeń z AC i takie odszkodowanie MUSI być wypłacone. Żadna łaska. Jedynie w przypadku OC może być problem, bo odpowiedzialność z OC u[wulgaryzm]mia się po wykazaniu winy sprawcy, a tu może być ciężko.

13 listopada, 10:59, Gość:

Ciekawe: napisałem "u[wulgaryzm]mia", a system stwierdził, że to wulgaryzm! :)

No to jeszcze raz: U R U C H A M I A.

G
Gość
13 listopada, 10:58, Gość:

Znak A18B nie wyklucza dochodzenia roszczeń z AC i takie odszkodowanie MUSI być wypłacone. Żadna łaska. Jedynie w przypadku OC może być problem, bo odpowiedzialność z OC u[wulgaryzm]mia się po wykazaniu winy sprawcy, a tu może być ciężko.

Ciekawe: napisałem "u[wulgaryzm]mia", a system stwierdził, że to wulgaryzm! :)

G
Gość

Znak A18B nie wyklucza dochodzenia roszczeń z AC i takie odszkodowanie MUSI być wypłacone. Żadna łaska. Jedynie w przypadku OC może być problem, bo odpowiedzialność z OC u[wulgaryzm]mia się po wykazaniu winy sprawcy, a tu może być ciężko.

r
rdm

Co robić, gdy potrącisz dzikie zwierzę? Pyszną kiełbasę, oczywiście w ramach rekompensaty za zniszczone auto. ;)

q
qazq

No to może ja napiszę jak to wygląda w rzeczywistości.

Wbiegł mi pod koła lis, nie miałem szans, przejechałem go.

I zaczyna się masakra - lis wije się bólu, ma sparaliżowane tylne łapy, pewnie połamane. Nie ma opcji żeby do niego podejść.

Dzwonię na 112, przyjeżdża po kilku minutach policja, lis nadal się męczy.

Policjanci popatrzyli, podobno przekazali sprawę do jakiegoś "łowczego" i odjechali.

Lis nadal się męczy na środku drogi, po 10 minutach dzwonię znowu na 112 i pytam gdzie ten łowczy.

Mija czas, zwierze nadal przytomne, nadal się męczy, ze 112 oddzwania pan i mówi że nie myśliwy nie ma dyżuru w nocy w weekendy (była sobota, około 23) i że nie może mi pomóc.

Żal mi bardzo zwierzęcia, chciałem po prostu skrócić mu cierpienie, nie miałem jednak tam nic poza samochodem, w końcu stwierdziłem że jedyne co mogę zrobić to przejechać go samochodem, tym razem skutecznie.

Przejechałem tego lisa jeszcze kilka razy dla pewności, aż w końcu padł.

Nie mogłem po tym spać przez tydzień, do teraz bardzo źle się czuję z tą sytuacją.

W każdym razie zero wsparcia ze strony służb.

Dlaczego policjant, który ma broń i przeszkolenie nie może odstrzelić takiego rannego zwierzęcia ze swojej broni służbowej?

a
aaaa

Fajnie, z tym że ten znak A18b stawiany jest dziś niemal wszędzie, nawet przed wjazdami do dużych miast :-). Cwaniaki :-P.

Z
Zajec11

Jeżeli zwierzę leży zabite na jezdni dzwonić do adm drogi -Jeżeli na poboczu to do lasów albo do koła łowieckiego lub Państwowej Straży Lowieckiej -zależy kto na poboczu ma tzw władze wszystko w temacie...

Z
Zajec11

Najpierw nie dotykać itd A póżniej art45 nie trzyma się kupy to wszystko= potrące lisa to co? Mam dostać wścieklizny?

S
Specjalista

Pani redaktor. Piszesz Pani takie bzdury aż szkoda czytać. Zwierzę potrącone albo się leczy albo uśmierca jeżeli nie ma szansy na uzdrowienie a nie jak Pani piszesz że zabiera myśliwy. Taki oto poziom wiedzy w naszym kraju jest A ludzi tego łykają jak młode pelikany. Decyzję o usmierceniu może podjąć WETERYNARZ, POLICJA LUB MYŚLIWY. Jeżeli zwierzę poniosło śmierć to tuszę zabiera po zgloszeniu firma ktora ma podpisana umowe z zarzadcą drogi na koszt właściciela drogi i daje do utylizacji. A potem to że myśliwi tacy źli i wogole...może ale nie musi skręcać cierpienia - kwestia zasobu wiedzy i moralności myśliwego. A takie artykuły to szkoda gadać... tfu!

G
Gość

Karetka pogotowia natrafiła na potrąconego psa. Pies leżał na środku jezdni po za miastem, chociaż nie ruszał się to żył. Z pyszczka leciała mu krew. Ratownicy zadzwonili na 112 po pomoc. Przyjechała Policja, pokiwała głowami i chwilę później dyżurny odwołał funkcjonariuszy, którzy bez słowa odjechali pozostawiając rannego psa przy karetce pogotowia. Godzina 22 i brak jakiej kolwiek pomocy ze strony Policji, to skandal !!!. Straż miejska w tym miasteczku nie pracuje w nocy. Ratownicy zorganizowali prywatnie pomoc i pies trafił natychmiast do weterynarza, został zaopatrzony i nocował na bazie pogotowia do rana. Rano okazało się, że na Facebooku poszukuje pieska kobieta, której oddano przyjaciela

G
Gość
25 października, 20:08, Zorganizowana grupa:

Co Wy za głupoty piszecie! Wstydzilibyscie się! Promujecie ta zorganizowaną grupę przestępczą! Każda gmina lub miasto ma podpisaną umowę z Ośrodkiem dla dzikich zwierząt!Zgłosić na straż miejska i od razu zaznaczyć aby poinformowali firmę która zwierzęta przewiezie do ośrodka!

Dzwoniłam przez prawie godz w różne miejsca...sytuacja 60km za Warszawa na wsi. Jedna fundacja radziła by nie dzwonić bo wezwa leśniczego i odstrzeli.

Dodaj ogłoszenie