reklama

Co robić, byśmy jeździli bezpiecznie

Grzegorz PopławskiZaktualizowano 
Młodzi, nieodpowiedzialni kierowcy są na polskich drogach zagrożeniem. Jeżdżą szybko i niebezpiecznie. Łamią przepisy. Powodują wypadki, często bardzo tragiczne. O wielu jest bardzo głośno w mediach. Przykłady z ostatnich miesięcy można mnożyć.

To jednak bardzo ogólna ocena i na pewno krzywdzi wielu młodych, rozsądnych kierowców, którzy doskonale znają swoje umiejętności.

Często przecież i starzy kierowcy powodują ogromne zagrożenie. Też jeżdżą bardzo szybko i niebezpiecznie i też powodują tragiczne wypadki. Nie ma reguły. Liczy się przede wszystkim człowiek, który siedzi za kierownicą.

Podobał mi się pomysł, aby samochody nowicjuszy na drogach oznaczać zielonym listkiem. Każdy by wiedział, że to młody i niedoświadczony kierowca. I tak byłby traktowany przez innych użytkowników dróg. Jeżdżąc z listkiem, doskonaliłby swoje umiejętności.

Nowy pomysł szefa PORD, według którego każdy kierowca w wieku do 25 lat przez rok od zdobycia prawa jazdy musiałby jeździć z opiekunem, nie jest jednak - moim zdaniem - najlepszy. Rozumiem intencje, ale...

Wymóg jazdy w towarzystwie rzeczywiście obowiązuje w kilku europejskich krajach i doskonale się tam sprawdza. Jest jednak zasadnicza różnica - tam nie ma wcale obowiązkowych kursów i tak stresujących egzaminów! W Wielkiej Brytanii np. zdobycie prawa jazdy jest bardzo proste i trwa szybko. Tymczasowe można otrzymać nawet bez żadnego egzaminu. Wystarczy złożyć wniosek. Taki właśnie dokument daje możliwość szkolenia się pod okiem kogoś z rodziny lub znajomego, bez stresu. W Szwecji także nie trzeba korzystać ze szkół jazdy. Nauczycielem może być np. ktoś z rodziny. Jak to możliwe, że w tych krajach, gdzie wskaźnik zmotoryzowania jest dużo wyższy niż u nas, tak liberalne podejście się sprawdza?

W Polsce i bez nowych pomysłów zdobycie prawa jazdy to droga przez mękę. Godziny jazdy, teoria, a przede wszystkim bardzo rygorystyczne egzaminy praktyczne. Wsadzenie do auta młodego kierowcy doświadczonego opiekuna z pewnością ograniczy jego swobodę. Czy jednak na pewno wyeliminuje agresję i brawurę? Wątpię. Zawsze można znaleźć "odpowiedniego" opiekuna.

Może więc wystarczą zielone listki na samochodach nowicjuszy? Przy okazji: mały apel do doświadczonych kierowców - wy też się kiedyś uczyliście, pamiętajcie o tym na drogach!

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie