Co powie Karnowski na sesji?

    Co powie Karnowski na sesji?

    Piotr Weltrowski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Przez ponad dwa tygodnie Jacek Karnowski milczał. Dziś jednak wróci na świecznik. Okazją będzie specjalna sesja sopockiej Rady Miasta, która rozpocznie się o godz. 16.

    Z naszych ustaleń wynika, że Karnowski nie tylko pojawi się na niej, ale również przedstawi nowe oświadczenie w sprawie zarzutów kierowanych pod jego adresem przez sopockiego biznesmena - Sławomira Julke.

    Prezydent Sopotu, którego ów biznesmen, a zarazem bliski kolega, oskarża o próbę wymuszenia łapówki, od czasu ujawnienia sprawy przez media tylko dwa razy wypowiadał się publicznie. Pierwszy raz w niedzielę, 13 lipca, kiedy to zapewnił o swojej niewinności i poinformował, iż udaje się na bezpłatny urlop. Drugi raz, kiedy niespodziewanie pojawił się przed budynkiem Prokuratury Krajowej, zostawił śledczym laptopa i zwrócił uwagę dziennikarzy na rzekomych mocodawców Julkego. Co z jego ust usłyszymy dziś?

    - Mogę tylko potwierdzić, że pan prezydent pojawi się podczas obrad Rady Miasta. Wiem też, że planuje wydać oświadczenie, ale na temat jego treści żadnych informacji nie mam - mówi Wieczesław Augustyniak, przewodniczący sopockiej Rady Miasta.

    Szczegółów, nawet nieoficjalnie, nie chcą też zdradzać osoby z otoczenia Karnowskiego. - Prawdopodobnie treść oświadczenie będzie się różnić od treści wcześniejszych wystąpień, więcej powiedzieć nie mogę - mówi jedna z nich.

    Osobną kwestią jest to, czy Karnowski ograniczy się jedynie do krótkiego wystąpienia, czy też wejdzie w dyskusję z obecnymi na sali radnymi i mieszkańcami miasta. - Nie potwierdzam, nie zaprzeczam - mówi kolejna z osób związanych z włodarzem kurortu, kiedy pytamy ją, czy Karnowski zamierza odpowiadać na głosy z sali.

    Być może jednak problem rozwiąże się sam. Okazuje się bowiem, że domagająca się wcześniej szczegółowych wyjaśnień sopocka opozycja, dziś już nie jest tak skora do zadawania pytań.

    - My nie jesteśmy od tego, aby oceniać, czy doszło do korupcji czy też nie. To wszystko badają odpowiednie instytucje. Tak naprawdę mamy do pana prezydenta jedno pytanie. Chcemy wiedzieć, czy pozostanie na swoim stanowisku, mimo faktu, iż nagrana przez Julkego rozmowa jednoznacznie pokazuje, że w urzędzie mogło dochodzić do nacisków z jego strony, czy też postanowi honorowo zakończyć całe zamieszanie - mówi Andrzej Kałużny, szef sopockiego klubu radnych PiS.

    Do zadawania pytań skorzy nie są także przedstawiciele rządzącej w Sopocie koalicji PO-Samorządność. - Jestem od 10 lat aktywną radną i nie muszę się pana prezydenta o nic pytać, bo wiem, co się dzieje w Sopocie. Zresztą pan prezydent już powiedział, że jest niewinny. W tym momencie mi to wystarcza - bez wahania stwierdza Małgorzata Maj, radna z ramienia PO.

    Nie oznacza to jednak, iż obejdzie się jutro bez zdecydowanej wymiany zdań. Pretekstem może się okazać rzecz tak prozaiczna, jak porządek obrad. Zgodnie z planem sesję rozpocząć ma dyskusja i głosowanie nad siedmioma bieżącymi uchwałami dotyczącymi m.in. budżetu i sprawy budowy tzw. Drogi Zielonej. Dopiero później radni zająć mają się sprawą Karno- wskiego.

    - Kwestia afery sopockiej, czyli sprawa, która przyciąga uwagę mediów w całym kraju, dyskutowana ma być na końcu, czyli, w domyśle, jako najmniej istotna. Nie możemy się na to zgodzić, dlatego też nasi radni wystąpią z wnioskiem formalnym o zmianę porządku obrad - mówi Michał Rachoń, rzecznik sopockiego PiS.

    Prawdopodobnie jednak opozycja wiele w ten sposób nie zyska. - Nie jest to sesja nadzwyczajna, nie widzę więc powodu, dla którego miałbym dokonywać takiej zmiany - mówi Augustyniak.

    Równie małe szanse na powodzenie ma także kolejna inicjatywa radnych PiS. Chcą oni przegłosować jutro apel do prezydenta Karnowskiego, zawiera- jący prośbę o dobrowolne ustąpienie przez niego ze sprawowanej funkcji. Pierwotnie radni chcieli poddać pod głosowanie uchwałę umożliwiającą przeprowadzenie w mieście referendum na temat dalszych losów Karnowskiego, jednak nie udało im się zebrać dostatecznej liczby podpisów pod takim wnioskiem, dlatego też pomysł upadł.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo