Co nam da stan wyjątkowy? Pomorscy posłowie o kryzysie na granicy

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Udostępnij:
Najprawdopodobniej w poniedziałek na obradach Sejmu stanie rozporządzenie prezydenta Andrzeja Dudy, dotyczące wprowadzenia na terenie dwóch wschodnich województw Polski stanu wyjątkowego. Ma to zapobiec nielegalnemu napływowi bliskowschodnich imigrantów z terytorium Białorusi, wzmocnić ochronę polskiej granicy. Zapytaliśmy pomorskich polityków o plan wprowadzenia stanu wyjątkowego.

Kacper Płażyński, pomorski poseł Prawa i Sprawiedliwości liczy na przegłosowanie przez Sejm prezydenckiego rozporządzenia, które wprowadziłoby stan wyjątkowy w województwach lubelskim i podlaskim.

- Każde suwerenne państwo chroni swoje granice, a jedną z zasad takiej ochrony jest zapobieganie przypadkom nielegalnego jej przekraczania – mówi Kacper Płażyński. - Dziś oczywiste jest, że musimy naszych granic bronić, by zapewnić bezpieczeństwo Polski i całej Unii Europejskiej. Nasz wschodni partner dąży do wzniecenia kryzysu imigracyjnego jednocześnie na skłócenie społeczno-polityczne w Polsce. Intencje rządzącego Białorusią w sposób dyktatorski Łukaszenki widzą wszyscy, łącznie z organami Unii Europejskiej, które udzieliły wsparcia polskiemu rządowi w jego zmaganiach z wojną hybrydową na wschodniej granicy. Mam wrażenie, że dzisiejszy kryzys nie byłby możliwy, gdyby nie słabość polskiej klasy politycznej. Znaczna część opozycji skupiona wokół Lewicy i Platformy postępuje w tej sprawie wbrew logice, wbrew wszelkim informacjom potwierdzającym, że białoruskie i rosyjskie służby prowadzą na granicy z Polską, Litwą i Estonią operację specjalną. Liczę, że choć część opozycyjnych posłów, z Konfederacji czy PSL zagłosuje w tej sprawie zgodnie z polską racją stanu.

- Czy te trzydzieści osób na granicy sprawia, że musimy wprowadzać stan wyjątkowy? – zastanawia się Jerzy Borowczak, poseł Platformy Obywatelskiej. - Oczywiście, prawdopodobnie wkrótce może być tych ludzi stronie białoruskiej 5 tys., ale czy zapobiegnie temu wprowadzenie stanu wyjątkowego w Polsce? Nie. I tak musimy swoje granice chronić. Nie wykluczam, że rząd ma wiedzę, że zagrożenie na granicy jest lub będzie na tyle duże, by stan wyjątkowy wprowadzać. Ale w takim wypadku należy się zapytać, dlaczego prezydent się tak długo nad tym krokiem zastanawiał, analizował propozycję rządu? Nie wierzy gabinetowi Morawieckiego? Moim zdaniem jest to gra.

Poseł Lewicy, Marek Rutka nazywa plan wprowadzenia stanu wyjątkowego „krokiem o charakterze politycznym”.
- On ma przykryć dramatyczną sytuację uchodźców, którzy są przetrzymywani siłą w lesie przy polskiej granicy, w nieludzkich warunkach, blisko trzy tygodnie – mówi Marek Rutka. - 8 kwietnia ub. roku z powodu covid 19 umarły w naszym kraju 954 osoby. Wtedy rząd nie zdecydował się na wprowadzenie stanu wyjątkowego. Dziś 30 osób na granicy podstawę do takiego kroku stanowi. Cała ta sytuacja dowodzi słabości państwa polskiego pod rządami PiS, nieprzygotowania na rosyjsko-białoruską prowokację, której należało się przecież spodziewać.

- Liczę, że w czasie poniedziałkowych obrad rząd i PiS uzasadnią posłom dlaczego i po co chcą wprowadzić stan wyjątkowy, i jak zamierzają nim zarządzać. Także jak szacują zagrożenie wywołane przez operację służ Łukaszenki i jakie środki są potrzebne, by zatrzymać falę nielegalnej imigracji wywołanej przez białoruskie służby – mówi Artur Dziambor z Konfederacji. - Można mieć wątpliwości co do tego, czy stan wyjątkowy jest koniecznością, a nie są nimi „fikołki” jakie na granicy robił jeden z posłów. Z drugiej strony stan wyjątkowy wprowadziły Litwa i Łotwa, gdy zorientowały się, co z nimi wyczynia Białoruś.

Dziambor uważa, że najważniejsze będzie uzyskanie ustawowych rozwiązań zapewniających odszkodowania przedstawicielom branż, których działalność na mocy stanu wyjątkowego mogłaby być wstrzymana. - Konfederacja wiosną 2020 r., na początku pandemii, postulowała wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, co zagwarantowałoby wypłatę odszkodowań wszystkim ludziom, którzy z powodu lockdownu stracili pracę lub musieli wstrzymać swoją działalność gospodarczą – podkreśla poseł Konfederacji. - Wówczas tego nie zrobiono, a system tarcz antykryzysowych okazał się fatalnym rozwiązaniem, krzywdzącym ludzi. Teraz na taki system się nie zgodzimy.

Zdaniem posła Płażyńskiego, nie przyjęcie kilkudziesięcioosobowej grupy Irakijczyków znajdujących się tuż przy granicy z RP, nie nosi znamion niehumanitarnego zachowania.

- Przypomnę, że ci ludzie koczują po stronie białoruskiej. Nie znajdują się w żadnym „pasie przygranicznym”, ani na „ziemi niczyjej” - podkreśla. - Wpuszczenie ich do Polski w taki sposób byłoby złamaniem prawa. Nie możemy tego zrobić, zwłaszcza, że na Białorusi, o czym wiemy, czeka kolejna grupa imigrantów licząca 10 tys. ludzi. Zdajemy sobie sprawę, że Łukaszenka może ich sprowadzić znacznie więcej. Nie jest też prawdą, że możemy tym ludziom przerzucać wodę, namioty i żywność. Za nielegalne przekroczenie granicy białoruskiej grozi w tym kraju 7 lat łagru. Nie zdziwiłbym się, gdyby Łukaszenka chciał wywołać skandal, polegający na aresztowaniu a nawet postrzeleniu naszych obywateli, próbujących transferować taką pomoc w nielegalny sposób, i przedstawiać to jako prowokację państw NATO wobec Białorusi.

Marek Rutka uważa, że grupę uchodźców przebywających dziś niedaleko Usnarza Górnego należy przyjąć.

- Należy to zrobić zgodnie z Konwencją Genewską i wszelkimi procedurami. Ludzi tych należy przewieźć do ośrodka dla uchodźców a następnie zweryfikować – przekonuje Rutka. - Jeśli nie mają podstaw do ubiegania się azyl, wówczas należałoby ich wydalić. Wszystko regulują procedury. Oczywiście, stanowisko Unii Europejskiej rzeczywiście mówi o ochronie granic Polski i UE przed zalewem nielegalnych migrantów, ale wzywa nas także do traktowania ludzi z szacunkiem i godnością. A to co się dzieje obecnie z tymi uchodźcami nosi znamiona tortur. To jest niezrozumiałe.

- Ci ludzie nie uciekają przed prześladowaniami, jasne jest, że chcą polepszyć swój byt. Trudno mieć o to do nich pretensje, niemniej Europa nie może przyjmować wszystkich mieszkańców innych kontynentów, którym się gorzej żyje – mówi Kacper Płażyński.

- Podejście Lewicy jest w tej sprawie infantylne, bo problem nie dotyczy 30 osób koczujących przy polskiej granicy – podkreśla Artur Dziambor. - Wiemy wszystko o tej operacji białoruskich służb. Nie chodzi o empatię, tylko o bezpieczeństwo państwa.

- Wpadliśmy w pułapkę, którą zastawił Łukaszenka i co byśmy teraz nie zrobili, będzie złe – mówi Jerzy Borowczak. - Powinniśmy postąpić racjonalnie – wpuścić tych kilkudziesięciu ludzi, zająć się ich weryfikacją, a następnie zbudować płot na granicy, nawet tego samego dnia. Dalibyśmy sygnał, że nikt więcej tą nielegalną drogą do Polski, do UE się nie przedostanie, a starać się o azyl można na legalnych przejściach granicznych. Pułapka Łukaszenki byłaby rozbrojona.

32 uchodźców czeka na granicy polsko-białoruskiej w Usnarzu Górnym. Straż Graniczna nie dopuszcza nikogo do obozowiska

32 uchodźców czeka na granicy polsko-białoruskiej w Usnarzu ...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polacy się starzeją a miasta wyludniają. Jest raport GUS

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie