Co miała i co ma Bruksela do polskiej obory? Rynek rządzi

ewelina.sikorsk..., Ewelina Sikorska
- Kto nie przegapił programów unijnych, mógł zainwestować - mówi Jan Wrona, hodowca z Bieszczad. Jaki wpływ ma dziś UE na rynek mleka?

 

- Od momentu wkroczenia Polski do Unii Europejskiej, otrzymaliśmy duży zastrzyk środków na modernizację i rozwój. Największe postępy były widoczne w pierwszych latach - wspomina Elżbieta Jończyk z rodzinnego gospodarstwa w Garzewku koło Olsztyna. - Polska miała mały przydział kwotowy, a produkcja mleka dopiero się kształtowała. Kwotowanie się skończyło, przyszły destabilizacja i mała przewidywalność rynku UE. 

 

- Kto nie przegapił programów unijnych, mógł zainwestować w gospodarstwo, dziś są one raczej nastawione na ograniczenia produkcji - mówi Jan Wrona, hodowca z Brzegów Dolnych (powiat bieszczadzki, woj. podkarpackie). I dodaje: - W tym momencie, nie narzekam. Dostaję za mleko 1,30 zł. W maju mieliśmy 12 tys. litrów, taki wynik pozwala utrzymać rodzinne gospodarstwo. 

 

Według pani Elżbiety, dziś ciężko jednoznacznie podsumować wpływ UE na wspólnotowy rynek mleka.  - Unijna rada skupia się na innych sprawach. Nie mówi się społeczeństwu o planowanych traktatach i porozumieniach między krajami - tłumaczy. - Uważam, że unijna polityka mleka musi pozostać wspólna dla wszystkich państw członkowskich, skupić się na wzmacnianiu wewnętrznego rynku. Powinna odzwierciedlać zróżnicowanie produkcji mleka i warunków produkcji w poszczególnych państwach w Europie. Ponadto, sektor mleka musi pozostać konkurencyjny na rynku międzynarodowym, nie robić producentom pod przysłowiową górkę.

 

Przypomnijmy. Rok temu ministrowie rolnictwa Polski, Niemiec i Francji byli zgodni, branża mleczarska jest w dużych tarapatach. Odpowiedzią na kryzys było  Oświadczenie Warszawskie, w którym wezwano Komisję Europejską do podjęcia konkretnych działań w celu stabilizacji sytuacji na rynku mleka. 9 czerwca 2016 pod oświadczeniem podpisy złożyli Krzysztof Jurgiel, Christian Schmidt oraz Stéphane Le Foll.

Co miała i co ma Bruksela do polskiej obory? Rynek rządzi

Wracamy do 2017 roku

Czy Unia Europejska nie chce już regulować sytuacji na naszym rynku? -  Na ten moment już nie potrzebujemy dodatkowych regulacji. Najważniejsze, aby nie zdestabilizować - w miarę dobrej - sytuacji na polskim rynku - odpowiada Waldemar Broś, który stoi na czele Związku Rewizyjnego Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich.

 

Ceny? Według Głównego Urzędu Statystycznego, w kwietniu mleczarnie płaciły rolnikom 130,93 złotych za hektolitr czyli 1,30 złotych za litr surowca. Czyli, w porównaniu z kwietniem 2016, więcej o 27,4 proc. - Matematyka nie kłamie. Od początku roku ceny są dobre, bo na poziomie ponad 1,30 zł. Jeśli już spadają, to o grosz czy dwa - dodaje prezes. Hodowcy  przyznają, poprawa jest odczuwalna. W branżowej, przysłowiowej beczce nie brak jednak łyżki dziegciu.

 

Zapasy niepokoją

-  Wciąż martwimy się o jedno, o unijne zapasy mleka w proszku zgromadzone w ramach zakupów interwencyjnych. Podstawowa sprawa dotyczy tego, by nie wypuszczono ich na rynek w niewłaściwym momencie - podkreśla Broś. - Piszemy do ministra rolnictwa, minister podnosi to podczas Rady Komisji Europejskiej. Pomysły na rozwiązanie problemu są wciąż te same. Można skierować mleko w proszku tam, gdzie panuje bieda. Z jednej strony ludzie umierają z głodu - słyszy się o tragicznej sytuacji w Nigerii, Somalii, Sudanie, Jemenie. Z drugiej, są nadwyżki. W ramach solidarnej pomocy, można je skierować do Afryki. Kwestia, po ile zapasy zostałyby wypuszczone - odtłuszczone mleko w proszku było przecież zakupione po 169,80 euro za 100 kg. Jest też inna opcja, pomoc dla uchodźców. Kolejne rozwiązanie - przeznaczenie części zalegających zapasów na produkcję paszy - zwłaszcza wysokobiałkowej, dla drobiu.

Prezczytaj też: W Europie ubywa rolników! Sprawa najwyższej wagi, a dopłaty nieskuteczne

 

Zaglądamy do zmechanizowanego gospodarstwa Andrzeja i Iwony Szulców w Mikołajewie w wielkopolskiej gminie Wągrowiec (180 szt. krów mlecznych, średnia wydajność w ubiegłym roku 11 tys. litrów). - Jeśli zostanie tak, jak jest, będzie nieźle. Sytuacja nie należy do dramatycznych - podsumowuje pan Andrzej. - Jednak trzeba podkreślić, aktualne ceny skupu obowiązywały już dużo wcześniej, a wszystko dookoła drożeje. W efekcie zostaje nam coraz mniej. Zatrudniamy ludzi, ci  zaś chcą więcej zarabiać, co jest zrozumiałe. 

 

Widoki na przyszłość?

Pan Andrzej jest ostrożny. - Wolałbym nie prognozować - mówi.  - Na świecie obserwuje się zmianę trendów. Następuje wzrost świadomości konsumentów, przechodzi się na tradycyjne, zdrowe przetwory mleczarskie. Przykładem jest ogromny popyt na naturalne masło, które kiedyś przecież wyparła margaryna - opowiada Waldemar Broś. I raz jeszcze uczula: - Jeśli popyt na produkty mleczarskie się utrzyma, ceny nadal będą stabilne. 

Na początku czerwca ogólny indeks cenowy przetworów mlecznych wzrósł, na aukcji nowozelandzkiej giełdy Global Dairy Trade, o 0,6 proc.  Najwyżej podskoczyły ceny sera Cheddar, aż o 14,5 proc. 

Wideo

Materiał oryginalny: Co miała i co ma Bruksela do polskiej obory? Rynek rządzi - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie