MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Co będzie dalej z "szafą Polańskiego", która stoi na sopockiej plaży? Zdjęcia

Gabriela Pewińska
Tomasz Bołt
W tym roku minie pięć lat, gdy odsłonił ją na sopockiej plaży sam Roman Polański. Napis nad lustrem głosił: "Romanowi Polańskiemu - przyjaciele Sopotu".

Miała to być czarodziejska szafa, takie przynajmniej były plany. Tak zakładał też jej twórca, Paweł Althamer. Zwykła, choć ważąca osiem ton instalacja miała ożyć, a razem z nią tamten film, studencka etiuda Romana Polańskiego z 1958 roku - "Dwaj ludzie z szafą", kręcona zresztą w Gdańsku i Sopocie.

- Rzeczywistość filmowa przeniesie się na całe otoczenie... - marzył artysta. - Będzie się przeglądać w tym lustrze morze i zachodzące słońce. Będzie można w tym lustrze zobaczyć wszystko, co tylko będzie się chciało.

Lustro ktoś wybił już, bodaj, w 2009 r. Została jedynie dziura w dykcie, wyblakła od słońca tablica informacyjna i napisy: "Gosia i Klaudia tu były". Zamiast pomnika, było nie było, polskiej kultury - szalet, graciarnia, śmietnik, melina, zero, nic.
Szafą-trupem, o dziwo, zachwycał się dwa lata temu warszawski reżyser Józef Gębski. Chciał nawet nakręcić o niej film.
- Ona jest niczym ikona polskiego kina! - mówił. - Jakbym miał zrobić książkę o polskim kinie, to na okładkę nie dałbym Cybulskiego, jak pije wódkę w "Popiele i diamencie", tylko tę szafę. Bo ona jest jak Marilyn Monroe, której wiatr podwiewa kieckę. Ta szafa to jeden z najsmutniejszych pomników, jakie znam. Kino nie ma takiego pomnika. U nas pomnikiem hańby kina jest ta szafa.

W lipcu minionego roku prezydent Sopotu Jacek Karnowski, który wraz z ministrem kultury towarzyszył Polańskiemu podczas inauguracji szafy, był jej stanem zatroskany: - Nie chciałbym, by dzieło tak wybitnego twórcy, jakim jest Paweł Althamer, zniknęło z naszej plaży - mówił. - Dlatego w porozumieniu z Państwową Galerią Sztuki zamierzam skontaktować się z artystą i poprosić go, żeby troszkę popracował nad poszczególnymi elementami swojego dzieła. Szczególnie nad lustrem. Potrzebny jest też opis dzieła. Chciałbym z Althamerem ustalić tekst tej informacji, może wsparłby nas też Krzysiek Materna, który przecież był inicjatorem pomysłu. Zależy mi, by szafa została w tym miejscu. Choć myśleliśmy, by ją przenieść, ale skrawek plaży, gdzie stoi, jest z racji filmu miejscem najbardziej zasadnym.

Tymczasem szafa, ni stąd, ni zowąd, zniknęła z plaży i znalazła się, ni przypiął, ni wypiął, w ogrodzie... Muzeum Sopotu. - Została przeniesiona w celu dokonania niezbędnych renowacji - wyjaśnia Zbigniew Buski, dyrektor Państwowej Galerii Sztuki. - Z szacunku dla artysty, jak również dla Romana Polańskiego, PGS w porozumieniu z Urzędem Miasta w Sopocie poszukuje odpowiedniego miejsca do eksponowania instalacji. Obecne miejsce niestety nie sprawdziło się, instalacja była narażona na regularną dewastację. Renowacja rozpocznie się najpóźniej na początku kwietnia 2013 r. Nie zostanie zlecona artyście (nie przewiduje tego umowa), ale doświadczonym fachowcom.

Pytanie, czy samo przeniesienie szafy wystarczy? Przecież nie chodzi tu o jakiś kolejny, martwy pomnik. Gdzieś przy tej okazji zanika to, co najważniejsze - pamięć o filmie Polańskiego kręconym w Sopocie. - Jeśli istnieje solidny fundament i ta rzeźba z wielkim sercem została na plaży postawiona, to szkoda byłoby puścić ją w zapomnienie. Niech stanie się obiektem, który ludziom służy i rozbudza ich świadomość, niech nie będzie jak porzucony nagrobek, na którym zatarł się podpis i ludzie nie wiedzą, czy zrobić z niego krawężnik czy zapalić lampkę - mówił w lipcu Paweł Althamer.

Szafa w założeniu artysty miała być, jak w filmie, obiektem wyłaniającym się z morza. Gdzie zatem sopoccy urzędnicy chcieliby ją ustawić i jaki PGS ma na ten obiekt pomysł? Zapewnić szafie bezpieczne miejsce to za mało.

W rozmowie sprzed pół roku Paweł Althamer żałował, że szafa nie stała się ekranem filmowym, gdzie można by było etiudę Polańskiego wyświetlać. Bo samo odnawianie jej, jak uznał, nie do końca jest w porządku z przesłaniem filmu. O zamiarach renowacji mebla artysta dowiedział się ode mnie. - Nikt ze mną sprawy nowego pomysłu na szafę nie konsultował. Nie wiedziałem nawet, że zniknęła z plaży - powiedział . - Ale czasem jak się o czymś nie wie, to mniej boli. Ja mam co robić i nie czekam już na dalsze losy szafy.

- Czy nie zostanie zakłócony kontekst Pana pomysłu, gdy przeniesie się ją w inne miejsce?
- Oczywiście, można ją sobie wstawić nawet do mieszkania, ale wtedy chyba już nikt nie będzie sobie rościł praw, by utożsamiać mnie z tym projektem. Nie będę miał już z nim nic wspólnego.
[email protected]

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
Możesz wiedzieć więcej! Zarejestruj się i czytaj wybrane artykuły Dziennika Bałtyckiego www.dziennikbaltycki.pl/piano
emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Grosicki kończy karierę, Polacy przed Francją czyli STUDIO EURO odc.5

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki