Clapton po latach

    Clapton po latach

    Szymon Szadurski

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    To będzie wielkie święto muzyki w Trójmieście. JW czwartek o godz. 20 na Skwerze Kościuszki w Gdyni wystąpi Eric Clapton, artysta dawniej kontrowersyjny, dziś legendarny. Bilety na koncert angielskiej legendy bluesa ciągle można jeszcze nabyć w sieci punktów ticketpro, a także bezpośrednio przed imprezą w kasach przy wejściu na arenę koncertową.
    Wejściówek jednak już wiele nie zostało - zainteresowanie występem Claptona jest tak ogromne, że organizatorom udało się już sprzedać ponad 15 tys. biletów, w tym wszystkie najdroższe, w strefie dla VIP-ów. Kupują je fani z różnych stron świata. To jednak nic dziwnego, bo koncert kogoś takiego, jak Eric Clapton, nie zdarza się co dzień.

    Organizatorzy koncertu mówią, że na jedyny po 30 latach występ w Polsce namawiali artystę aż przez 15 lat. To dlatego, że jego poprzedni koncert, w 1979 r. w Katowicach, jeszcze za czasów komuny, zakończył się w niemiłych okolicznościach.

    - Występ przerwano, a samego Claptona, zatrzymanego przez milicję, wydalono z Polski - mówi Sławomir Raczek, współorganizator jutrzejszego widowiska na Skwerze Kościuszki.
    - Muzyk powiedział po tym incydencie, że nigdy już nie wróci do Polski, wielokrotnie wspominał to zdarzenie, miał z naszym krajem bardzo złe skojarzenia. Cieszymy się, że jednak zmienił zdanie.

    Nietuzinkowy artysta, zdobywca prestiżowych nagród Grammy, urodził się 30 marca 1945 r. w angielskim mieście Ripley. Pierwszą gitarę dostał w prezencie już na swoje 13 urodziny. Dorosłą karierę rozpoczynał jednak w 1963 r. jako członek rockandrollowego zespołu The Yardbirds.

    Na początku 1965 r. dołączył do grupy John Mayall&The Bluesbreakers, w którym to zyskał renomę znanego na całym świecie gitarzysty bluesowego. W połowie 1966 r. artysta stworzył legendarny dziś zespół Cream, gdzie ugruntował tylko swój status gwiazdy światowej sceny. Kolejna formacja artysty to Blind Faith, w 1970 r. Anglik rozpoczął zaś karierę solową, podczas której zdołał nagrać do dziś ponad 30 albumów.

    W karierze i życiu osobistym tego wyjątkowego muzyka nie zabrakło punktów zwrotnych i osobistych dramatów. Artysta już na początku swojej kariery solowej był nieszczęśliwie zakochany w swojej przyszłej żonie, Pattie Boyd-Harrison, z którą ślub wziął dopiero w 1979 r.

    Clapton na początku lat 70. był jednakże na tyle sfrustrowany nieodwzajemnianym uczuciem, że zaprzestał nagrywania płyt i koncertowania, na domiar złego popadł w heroinowy nałóg. Zdarzało mu się nadużywać alkoholu. Jego organizm był tak osłabiony, iż podczas jedynego występu w tym okresie, w 1971 r. w Bangladeszu, artysta stracił przytomność na scenie.

    Pomocną dłoń w wyciągnięciu z nałogu podali mu przyjaciele, m.in. Pete Townshend z The Who. Kolejną życiową tragedię muzyk przeżył w 1991 r., gdy jego 4-letni syn Conor zginął, wypadając z 53 piętra nowojorskiego mieszkania swojej matki. To właśnie dla niego artysta nagrał jeden ze swoich najpiękniejszych i najbardziej przejmujących utworów, "Tears in Heaven", za który otrzymał potem jedną ze swoich nagród Grammy.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo